Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Od nicości do ironii

Od nicości do ironii

30.05.2016
Czyta się kilka minut
Ironia to narzędzie krytycznego dystansu – niezbędnego zwłaszcza wtedy, gdy najważniejszymi figurami komunikacyjnymi stają się emotikony.
S

Spośród 145 nadesłanych książek poetyckich jury gdyńskiej nagrody wybrało pięć! Czy można bez większych strat wyeliminować tak potężną liczbę wierszy? Nie można. Proces wyboru polega na długotrwałych sporach z samym sobą i z innymi. Trzeba zwalczać w sobie niepewność i zarazem osłabiać skłonność do podejmowania nazbyt szybkich decyzji. A przecież przy każdej lekturze zmienia się układ wierszowych znaczeń – to, co wydawało się pojemne, okazuje się ciasne i ograniczające; to zaś, co jawiło się jako niezobowiązujące i językowo niewydolne, przenika do świadomości czytelnika i determinuje jego percepcję.

Zacząć wypada od tomu Barbary Klickiej „Nice”, skoro jako jedyny spośród nominowanych podejmuje temat nicości, którą trzeba dopiero czymś wypełnić. Tytułowe „nice” to przede wszystkim liczba mnoga od rzeczownika „nic”, który powinien chyba przynależeć do innej, mniej substancjalnej części mowy. U Klickiej „nic” nie jest oddzieloną od naszego życia próżnią, lecz raczej niezbywalnym elementem codziennego doświadczenia, tak jak przerwa między uderzeniami jest częścią rytmu. Każdy tekst to próba uporania się z tym pustym miejscem, a raczej miejscami, bo świat Klickiej przypomina fototapetę ściągniętą ze strzelniczej tarczy: wielokrotnie podziurawioną, pozaginaną i poprzecieraną. W tych wyrwach pojawiają się różne postaci (być może różne wersje tej samej postaci), zwierzęta i przedmioty, coś w rodzaju wypełnienia, ontologicznego farszu. Nicowanie i wypełnianie – wiersze Klickiej spełniają się w realizacji tych dwóch, emocjonalnych i zrazem zmysłowych, aktywności.

Blisko „punktu zero pisania” znajduje się Kacper Bartczak, którego „Wiersze organiczne” są według mnie jedną z najciekawszych książek poetyckich ubiegłego roku. „Organiczność” nie polega tu – jak w niektórych projektach awangardowych – na naśladownictwie procesów naturalnych, na upodobnieniu wiersza do tworów natury. Słowo, język i tekst (podobnie jak podmiot) są u Bartczaka bytami symbiotycznymi, na które składa się zarówno to, co biologiczne, jak i to, co sztuczne. Łódzki poeta nie jest utopistą, który postanowił swą twórczością wesprzeć ideologię nowych – nieantropocentrycznych – form życia. Zależy mu raczej na tym, by uchwycić procesy, które nieustannie toczą się w nas i wokół nas, w świecie, który – za sprawą maszyn politycznych, ekonomicznych i technologicznych – ciągle zmienia swój kształt. Wiersz potrafi w tych przemianach uczestniczyć, może być dla nich krytycznym lustrem albo źródłem nowych pojęć, za pomocą których będziemy mogli określić to, czego obecnie nie potrafimy nawet dostrzec. Literatura w wykonaniu Bartczaka nie jest obok świata i życia, nie jest zamiast nich, nie próbuje ich ogarnąć, lecz po prostu nimi jest. I to właśnie ona – a nie filozofia, ekonomia, socjologia czy inne dyskursy analityczne – pozwala nam lepiej zorientować się w mechanice technoontologicznych przemian.

„Jeden pokój” Marii Bigoszewskiej to książka, która – zgodnie z tytułem – maksymalnie zawęża perspektywę doświadczenia. W jednym z wierszy poetka pisze, że „nie ma siły na siebie i na świat”, być może właśnie dlatego od siebie i od swojego świata nie może się oderwać. Czasem próbuje – zwraca się w stronę tego, co zauważone, podpatrzone, podsłuchane, ale wydaje się, że nawet wtedy zewnętrzność jest jedynie ekranem wnętrza jednej osoby. Wszystko zaczyna się i kończy w tym samym miejscu, co ma wpływ na język wiersza: statyczny, unieruchomiony i unieruchamiający.

Nieco inaczej jest w tomie „Lekki chłód” Hanny Janczak, gdzie za pomocą ruchliwego języka testuje się różne formy opisu doświadczenia. Niemal wszystkie zgromadzone tu wiersze odsyłają do jednego podmiotu, ale takiego, który nie jest pewny swojego ontologicznego statusu, dlatego często zmienia perspektywę: próbuje spojrzeć na siebie z zewnątrz, wcielając się w coś lub kogoś innego. Janczak sprawdza granice języka, raz po to, by je przekroczyć, raz po to, by pozostać w ich obrębie, kryjąc się przed czymś, co tylko na pozór przychodzi z zewnątrz.

W „Powązkach” Tadeusz Pióro daje nam do zrozumienia, że nie będzie „nagrody pocieszenia”, dlatego nie powinniśmy tak szybko rezygnować z ironii, estetyzmu i erotyki. Żadne z wymienionych nie załatwi sprawy: z ich pomocą nie wybudujemy sobie nowego metafizycznego parawanu, nie wypełnimy miejsc pustych, nie rozstrzygniemy żadnego z ideologicznych sporów, nie zainicjujemy rewolucji, która zmieni układ obowiązujących znaczeń i otworzy nowy etap w historii cywilizacji. Jednakże ironia to narzędzie krytycznego dystansu, niezbędnego zwłaszcza wtedy, gdy najważniejszymi figurami komunikacyjnymi stają się emotikony. Pióro prowadzi z nami grę i chce, byśmy również zaangażowali się w ironiczną zabawę, byśmy choć na chwilę zrezygnowali z wierności ekonomiczno-medialnemu imperatywowi, zgodnie z którym każdy i każda musi osiągnąć społeczno-polityczną, egzystencjalną i zarazem emocjonalną satysfakcję. Unbutton, at least for a while! ©℗

GRZEGORZ JANKOWICZ (ur. 1978) jest krytykiem, filozofem literatury, eseistą. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada, redaktor „Tygodnika Powszechnego”, pracownik Centre for Advanced Studies in the Humanities UJ.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]