„Obóz zabaw” Justyny Kulikowskiej: wiara w pierwotną moc języka

Czyta się kilka minut

Zaczyna się od Ezry Pounda i cytatu z wiersza „Ité”: „Idźcie, pieśni moje, szukajcie uznania młodych i niewyrozumiałych”, a potem: „Starajcie się wytrwać w twardym sofoklejskim świetle, / Przyjmując chętnie zadawane przez nie rany”. To wyraźne ustawienie tonu, ale też przesłania współgra z dotychczasową twórczością poetki, niemniej w przypadku „Obozu zabaw” wybrzmiewa szczególnie mocno. W tym rozpisanym na 34 części poemacie powraca wątek przemocy – zarówno tej fizycznej, jak i symbolicznej, związanej z płcią, ale też pochodzeniem czy klasą społeczną. Nie chodzi tu jednak o wylewanie żalów ani nawet o konkretne postulaty polityczne (przynajmniej nie bezpośrednio), ale raczej o performatywne rozegranie samej poezji, która zamienia się w „obóz zabaw”, swoisty poligon doświadczalny dla języka, ale też splecionego z nim doświadczenia.

Równolegle z poematem rozwijana jest narracja w przypisach do poszczególnych wierszy – rodzaj komentarza w formie prozy poetyckiej: „Zapisuję. Wyciągnij dłonie, by w wynajętym mieszkaniu chwycić rozgrzany ochłap blasku, / bo oprócz słów nie posiadasz miejsca, w którym pozwolą ci się schować. / Zapisuję, bo wyłącznie rzeczy zapisane przestają niepokoić”. Poszczególne wiersze, często surowe, bardzo rytmiczne i pełne powtórzeń jawią się przez to w zupełnie innym świetle. Poniekąd jest to działanie terapeutyczne, aczkolwiek ważniejsza wydaje się tu wiara w pierwotną moc języka, jego zdolność do porządkowania czy wręcz okiełznania rzeczywistości. Nie jest to jednak akt metafizyczny – nie chodzi o nadawanie nazw rzeczom na wieczność, petryfikację w jakimś boskim porządku. „Stałość bywa zwodnicza, bardziej od losu na loterii, / bardziej od prądu Narwi, / potrafi ukołysać czujność patrzenia”. Stałość to wysublimowana (bo zamaskowana) forma przemocy, zdaje się mówić Kulikowska. Dlatego też „przyjmowanie ran”, do którego namawia Pound, jest pewną strategią – wystawieniem się na okrutną przygodność rzeczywistości. To cena, którą trzeba zapłacić, żeby zachować „czujność patrzenia”.

Justyna Kulikowska OBÓZ ZABAW, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2023

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2024