O roku ów

Rok podwójnych wyborów, parlamentarnych i prezydenckich, zdarza się rzadko i ma dla państwa znaczenie szczególne. Jaki powinien być ów rok? Myślę, że powinien być maksymalnie uspokojony, stwarzający warunki dla poważnej, pogłębionej rozmowy. Ta rozmowa powinna dotyczyć konkretnych, czytelnych i dla każdego wyborcy zrozumiałych programów. Atmosfera ogólna powinna raczej scalać społeczeństwo, niż wywoływać nieodwracalne podziały.
Czyta się kilka minut

Oczywiście, jest to idealistyczna mrzonka. Ale przynajmniej ci, którym naprawdę leży na sercu dobro państwa - nieliczne autorytety, niezależni uczeni, uczciwi politycy, poważni publicyści - powinni robić wszystko, żeby się do ideału choć trochę zbliżyć.

Tymczasem, jak ów rok się zapowiada - każdy widzi.

O walkach

Obserwuję rosnący z dnia na dzień podział na tych, którzy twierdzą, że awantura z teczkami uzdrowi i oczyści atmosferę w kraju, i na tych, którzy uważają, że tylko ją zamąci, zabagni i wygasi resztki wzajemnej ludzkiej życzliwości.

Podział ten biegnie w poprzek całych grup społecznych, wśród bliższych i dalszych znajomych, nawet w domach rodzinnych. Rozdrażnia, wzmaga agresję, osłabia przyjaźnie. Z początku ludzie mówili o tym spokojnie i słuchali swoich argumentów. Teraz nie chcą już słuchać. Chcą raczej utwierdzać się w swojej słuszności. Znaczący wpływ na to mają niektóre artykuły prasowe, programy telewizyjne i wypowiedzi polityków. Po nich przygasający już konflikt ożywia się, a ton rozmów zaostrza.

Przypomniało mi to ulubione przez Indian i metysów walki kogutów, które oglądałam w północnym Peru. Koguty bojowe - w przeciwieństwie do byków, które wbiegają na arenę w najwyższym podnieceniu - wchodzą w swój krąg obojętnie. Nie stroszą piór, odwracają się tyłem do przeciwnika, udają, że dziobią jakieś ziarenka. Dopiero ich treserzy i sekundanci specjalnymi okrzykami, kłuciem i umiejętnym ustawianiem ptaków, zmuszają je w końcu do walki. Kiedy wreszcie staną dziób w dziób i padnie pierwszy cios, rozpoczyna się walka na śmierć i życie, toczona z niepojętą furią.

Może zawsze kluczową rolę odgrywają jacyś sekundanci i treserzy?

Czekanie

Psy uwiązane na linkach, czekające przed sklepami na swoich właścicieli. Ileż zachowań, temperamentów, postaw, charakterów! Dla tego z kędzierzawą sierścią istnieją tylko sklepowe drzwi. Usztywniające napięcie, kiedy się otwierają, sflaczenie, kiedy ukazuje się w nich ktoś obcy. Ten jamnik histeryzuje, zanosi się kaskadami szczekań, z których każda kończy się nutką skowytu. Ten duży, nakrapiany, jest obserwatorem: wodzi wzrokiem za przechodzącym dzieckiem, za gołębiem, odwraca łeb od drzwi, ziewa. Tamten długowłosy mieszaniec zamienia rozpacz czekania w agresję. Próbuje chwytać za łydki przechodniów, warczy, obnaża kły. Tamten kundelek położył pysk na łapkach i udaje, że śpi. Ale jego ciałko spazmatycznie dygoce.

A gdyby ktoś z innego gatunku spojrzał na nas w momencie, kiedy na coś intensywnie czekamy, co by zauważył?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2005