O kinie

Syntezę jakości polskiej polityki prawicowej widać dziś w jednym geście. Nikt lepiej niż palcem przecierająca oko posłanka Joanna Lichocka nie zsumował stosunku obecnej władzy do znacznej części obywateli.
Czyta się kilka minut

Nie będziemy się jednak tym dziś zajmować, też dlatego że wszystko już zostało w tej sprawie powiedziane, albo też powiedziało się samo. Należy zważyć, że gdybyśmy zajmowali się każdym podtarciem uczynionym publicznie przez układ trzymający władzę, musielibyśmy zmienić zawód na wymagający osobliwego poczucia misji i poświęcenia. Jest nieco spraw, powiedzmy sobie szczerze, ważniejszych i na nich skupimy dziś naszą legendarną zdolność analizy.

Oto na ekrany kin tutejszych weszły właśnie dwa filmy produkcji rodzimej. Oba są freskami, z których spróbujemy na modłę cenionych interpretatorów kultury odczytać symbolikę, bądź jak kto woli utajone znaki. Jeżeli ktoś się obawia, że będziemy tu streszczać fabuły, uspokajamy. Nie będziemy. Dla porządku jednak odnotujmy, że chodzi o film poświęcony twórcy polskiej odmiany muzyki oraz film erotyczny, takoż w klimacie miejscowym z elementami zagranicznymi. Niby oba łączy niezaskakujący schemat fabuły, ale co oczywiste, czynienie z tego zarzutu nie wydaje się nam mądre. Droga artysty do sukcesu scenicznego, bądź to dzieje zawiązania relacji cielesnej, muszą być schematyczne, bowiem gdyby nie były, nikt by dziś nie zrozumiał, o co chodzi. Filmy – to wie każdy – nieoparte na czytelnym schemacie są od dawna rozrywką tylko dla ludzi, którzy z jakichś powodów muszą wyjść w lutym z domu, niekoniecznie do kina, ale idą tam, bowiem w kinie jest ciepło i ciemno. Są to uwagi, jak widać, ogólnie oświetlające i na nich poprzestaniemy.

Polem naszych zainteresowań nie jest zatem akt twórczy, jego detal bądź to formalny motyw powstania dzieła, a wyłącznie wola widza, tej woli wpływ na kształt świata sztuki oraz wymiar praktyczny. Nasze rozważania idą ku wyjaśnieniu, co ludzi skłania do dwugodzinnego poświęcenia intelektualnego, czy też – jak kto woli – przeżycia artystycznego, albo co najbliższe prawdy – zapoznania się z wzorcem życiowym, który może się przydać w szarej codzienności. Z naszych obserwacji wynika, że widz oczekuje od sztuki konkretu i praktycznych wskazań życiowych. Gdziekolwiek byśmy skierowali nasze czułki, wszędy dostajemy porady dotyczące najdrobniejszych spraw z zakresu fizjologii czy higieny osobistej Homo sapiens. Nie tak dawno przeczytaliśmy poradę opartą na zagadce zawartej w tytule publikacji, co mianowicie robić, gdy człowiek poczuje się głodny? Było to niepokojące zadanie myślowe, ale i twórcze, było to też oczywiście zadanie dziennikarskie i byliśmy ciekawi, jak autor obarczony nim przez zwierzchnika sobie poradził. „Otóż należy coś zjeść” – wyjaśnił twórca bezwstydnie. Byliśmy rozczarowani, snuliśmy przecież najdziwniejsze przypuszczenia, co zrobić, gdy się chce jeść. Otóż nie był to po prostu tekst dla nas, ale był milowym krokiem ku rozumieniu dzisiejszości, rangi dzisiejszego piśmiennictwa oraz roli twórców kultury.

Twórca kultury, którym jest wciąż reżyser filmowy, musi – to jasne – wziąć pod wzgląd parametry współczesności. Nie może bujać w obłokach. Musi być praktyczny, jeżeli nie chce być artystą niszowym, snującym się w nędznych łachmanach po obrzeżach sztuki, z wymiętoszonym scenariuszem pod pachą. Dzieło dzisiejsze musi być oparte o twardy rdzeń porady i musi być czytelne do bólu. Danie dziś publiczności swobody mniemania to samobójstwo, to droga ku klęsce, ku uznaniu za artystę zwyrodniałego. Dlatego uważamy, że film o muzyku i jego nieprostej drodze twórczej, powstały z intencji Jacka Kurskiego, człowieka jakże niestabilnego w interpretowaniu rzeczywistości i splątanego narracyjnie, musi przegrać frekwencyjnie z przejrzystym i spójnym poradnikiem erotycznym, w którym nikt, nawet przez chwilę, nawet dla jaj, nie występuje w kożuchu. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2020