Nowy prezes Orlenu. Kim jest Ireneusz Fąfara?

Firmą o przychodach równych 65 proc. zeszłorocznego budżetu Polski pokieruje menedżer znany w branży głównie z politycznej spolegliwości.
Czyta się kilka minut
Piknik Orlenu "Dobry kierowca". Nowy Dwór Mazowiecki, 15 lipca 2021 r. // Fot. Marek M. Berezowski / Reporter
Piknik Orlenu "Dobry kierowca". Nowy Dwór Mazowiecki, 15 lipca 2021 r. // Fot. Marek M. Berezowski / Reporter

Po ponad dwóch miesiącach wakatu największa firma w Polsce ma znowu prezesa. Daniela Obajtka na stanowisku szefa Orlenu zastąpił Ireneusz Fąfara.

W raportach Orlen prezentuje się jak gigant, któremu do kasy w ub. roku wpadło 372,6 mld zł. W rzeczywistości koncern pozostaje zbiorem bytów, które Obajtek z politycznymi mecenasami wyantyszambrował w resorcie aktywów państwowych. Poza samym Orlenem pod tym szyldem działają także Lotos, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, Energa, a także kwiatek do energetycznego kożucha, jakim jest wydawnictwo Polska Press. Analitycy giełdowi złośliwie nazywają twór Obajtka Orlensteinem, bo na razie nie widać tam poważniejszych prób koordynacji działania poszczególnych firm ani zmiany organizacji całości.  

Nie znaczy to jednak, że koncern w kształcie nadanym mu przez PiS jest niezdolny do egzystencji. Poprzedni zarząd pchnął go w stronę działalności multienergetycznej. Orlen to dziś nie tylko paliwa płynne, ale też gaz ziemny (PGNiG) oraz energia elektryczna (Energa), co czyni go w całości bardziej odpornym na szoki popytowe, jakie mogą się wydarzyć czy to z powodu kryzysu klimatycznego, czy w wyniku konfliktów takich jak wojna w Ukrainie. Wielki Orlen może się więc Polsce przysłużyć, ale pod warunkiem, że państwo, jako główny akcjonariusz, będzie miało nań pomysł, wyposaży w długofalową strategię i odeśle do zarządu odpowiednich ludzi. Nominacja Ireneusza Fąfary nie wróży temu, niestety, najlepiej.

Firmą o przychodach równych 65 proc. zeszłorocznego budżetu Polski pokieruje bowiem menedżer znany w branży głównie z politycznej spolegliwości. Fąfara był w przeszłości szefem BGK, potężnego kapitałowo, ale operacyjnie zależnego od rządu banku, który jest de facto skarbonką ministrów, kiedy kończą im się pieniądze w budżecie. Potem pracował w ZUS i wreszcie, za rządów Jacka Krawca, trafił do Orlenu jako szef rafinerii w litewskich Możejkach. Jego nazwisko nie pojawiało się wcześniej wśród kandydatów na szefa Orlenu, co potwierdziło tylko znaną obserwację, że w gabinecie Tuska opinia „pewnego kandydata” na szefa spółki Skarbu Państwa jest pocałunkiem śmierci. Za faworyta do stanowiska szefa Orlenu rynek niemal zgodnie uważał Krzysztofa Zamasza, profesora Politechniki Śląskiej z bogatym dorobkiem menedżerskim w dużych spółkach energetycznych, ostatnio zarządzającego firmą ciepłowniczą Veolia Poland. Wedle nieoficjalnych informacji Zamasz przegrał wyścig, bo do zarządu chciał wejść z zaufanym wiceprezesem do spraw finansowych. 

Ireneusz Fąfara // Materiały prasowe Orlen S.A.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Okiełznać Orlensteina