O czym można było myśleć po usłyszeniu takiego pozdrowienia? Jako pierwsza reakcja na słowa o szczególnej łasce u Boga mogły zrodzić się marzenia o życiu spokojnym i szczęśliwym. Tak jak każda z Jej kilkunastoletnich koleżanek z Nazaretu, Maryja mogła wtedy myśleć o małym ludzkim szczęściu, nie podejrzewając, na jak głęboką wodę prowadzi ją Bóg tymi słowami. Potem nie miała jednak ani spokoju, ani tego szczęścia, o którym marzyły koleżanki. Musiała rodzić w stajni, uciekać z dzieckiem przed psychopatą sprawującym władzę, poznać smak bezdomności w odległym Egipcie i smak tęsknoty w pustym mieszkaniu, kiedy Syn poszedł zbawiać. Nie wiadomo, jak tłumaczyła sąsiadkom, co to znaczy “zbawiać". Wiadomo jednak, jak czuła się na krzyżowej drodze i potem na Golgocie, patrząc wzrokiem matki na Jego konanie.
Mogą więc być różnorodne formy Bożej łaski. Istnieje także pisane cierpieniem i samotnością błogosławieństwo Boga, które - podobnie jak Maryję - włącza nas w specjalne zadania we wspólnocie Kościoła. Może ono przychodzić w postaci choroby, dramatów rodzinnych, sąsiadów, wózka inwalidzkiego. Trzeba umieć je przyjąć jak Ona: spokojnie, rzeczowo, bez roztkliwiania się nad sobą. A potem umieć podejmować je konsekwentnie, każdego dnia. Jest to niewątpliwie zadanie trudne i wielkie; na osobistą nagrodę Nobla w dziedzinie duchowości.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















