Nie żyje „neutronowy Jack”

Przyznając mu w 1999 r. tytuł „menedżera stulecia” magazyn „Fortune”, jeden z czołowych hagiografów Wall ­Street, pisał, że jego styl zarządzania polegał na „atakowaniu szans”, nie ich wykorzystywaniu.
Czyta się kilka minut
 / BROOKS KRAFT / GETTY IMAGES
/ BROOKS KRAFT / GETTY IMAGES

Za rządów zmarłego 1 marca Jacka Welcha kierowany przez niego koncern General Electric zwiększył wartość giełdową z 14 do 410 mld dolarów, stając się najcenniejszą spółką globu. Pracę straciło 122 tys. osób.

Dla wyznawców niewidzialnej ręki rynku Welch był człowiekiem instytucją, twórcą nowoczesnej szkoły zarządzania skoncentrowanej na nieustannym mierzeniu rentowności dosłownie na każdym etapie pracy. Obejmując w 1981 r. stanowisko prezesa GE postawił sobie cel, by koncern stał się numerem jeden w każdej branży, w której jest obecny. W realizacji tego planu pomagał Welchowi system rocznej oceny, w którym 10 proc. menedżerów z najgorszymi wynikami (cele ustalał oczywiście zarząd) traciło automatycznie pracę (to samo dotyczyło wszystkich pracowników ze stażem poniżej 10 lat). Efekty? Welch objął w 1981 r. stanowisko prezesa firmy, która miała 27 mld dolarów przychodu. Odchodząc z GE w 1999 r., zostawiał ją już z przychodami sięgającymi 130 mld dolarów rocznie. Twarda ręka do pracowników przyniosła mu także przydomek „neutronowego Jacka”, którego Welch nie znosił, bo porównywał jego zarządcze talenty do działania bomby neutronowej, która zabija ludzi, nie czyniąc szkód budynkom.

„Jeżeli zaczynałeś karierę w biznesie w latach 90., Jack ­Welch miał na pewno wielki wpływ na twoje podejście do robienia interesów” – mówił „USA Today” tuż po śmierci legendarnego prezesa Timothy Hubbard, amerykański badacz zarządzania. Oprócz bezwzględnego uwielbienia dla arkuszy kalkulacyjnych akolici Welcha wynosili z jego szkoły także przekonanie o prymacie interesu akcjonariuszy firmy nad interesami jej pracowników i klientów. Otrzeźwienie przyniósł dopiero kryzys po upadku Lehman Brothers. Dla generacji Occupy Wall Street Jack Welch stał się twarzą wszystkich wynaturzeń neoliberalizmu, który w cyklu rocznym dąży do wzrostu przychodów i zysków bez oglądania się na społeczne czy ekologiczne konsekwencje pojmowanego w ten sposób rozwoju. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2020