Reklama

Naród najbliższy...

Naród najbliższy...

15.09.2006
Czyta się kilka minut
... a jednocześnie daleki. Bliski, bo "za miedzą", a także dzięki historii. Wspólnej, a przecież często odmiennie ocenianej. Np. o tym, że chrzest Litwa przyjęła od Polski, rzadko się wspomina. Unia z 1569 r., u nas zwana "Litewską" ma swój Plac Unii Litewskiej w Warszawie, tymczasem Litwini (przynajmniej ci, których znam) Unię tę wspominają bez entuzjazmu. Zajęcie Wilna (Vilniusa) przez gen. Żelichowskiego pamiętają na Litwie tak, jakby zdarzyło się rok temu. Dla Litwinów było to tym, czym dla nas byłoby zajęcie Krakowa. Byłem kiedyś świadkiem polsko-litewskiej debaty o książce Cywińskiego "Ogniem próbowane": kwestia działalności AK na Wileńszczyźnie doprowadziła uczestników do wrzenia. Nawet Jezus z obrazu namalowanego wg widzenia św. siostry Faustyny jest na Litwie nieco podejrzany, a to z powodu promieni. Nazywano Go "Jezusem z polską flagą". Tak wiele wciąż jest spraw drażliwych, że temat pozornie niewinny może się okazać polem minowym.
A

A przecież Litwa jest nam bliska - i mnie osobiście. Litwinem był polski biskup Wilna, bł. Jerzy Matulewicz (Matulajtis), odnowiciel marianów (mojego zgromadzenia). Odtąd litewska prowincja odgrywała w nim ważną rolę. W czasach sowieckich prześladowań zeszła do podziemia. Gdy Litwa odzyskała niepodległość i zdziesiątkowani marianie wyszli z ukrycia, pojawił się problem formacji nowego pokolenia. Ponieważ osłabiona wspólnota nie była w stanie stworzyć własnego ośrodka kształceniowego, polska prowincja zaprosiła braci Litwinów do swego dobrze prosperującego seminarium. Jednak Litwini obawiali się, że jeśli wiadomość, iż marianie wysyłają ludzi na studia do Polski się rozniesie, żaden Litwin nie wstąpi już do zgromadzenia. Sprawa zakończyła się kompromisem. Nikt do Polski jechać nie musi, wysyłani są ochotnicy, inni studiują w diecezjalnym seminarium w Kownie. Po kilku latach tej praktyki widać, jak przyczynia się to do budowania mostów.

Te budowano także przed nami. Zmarły przed kilku laty kowieński arcybiskup, kard. Sladkevičius nauczył się polskiego jeszcze jako młody ksiądz wysłany na parafię zamieszkaną głównie przez Polaków. Nie był to jedyny taki przypadek. Zainicjowana przez prof. Jerzego Kłoczowskiego praca historyków białoruskich, polskich, litewskich, ukraińskich i innych nad wspólnym opisem dziejów Europy Środkowej zaowocuje w przyszłych pokoleniach, uczących się z tych nowym podręczników. Tymczasem trzeba się strzec resentymentów i rozwijać to, co łączy, a wyjaśniać to, co może dzielić.

W czasie uroczystości maryjnej w litewskim sanktuarium w Šiluva (Szydłowie) miałem zaszczyt koncelebrować Mszę z arcybiskupem Kowna Tamkevičiusem. Na pytanie, czy przypadające na mnie teksty liturgiczne mogę odczytać po łacinie (nie czułem się na siłach czytać po litewsku) odparł tonem, jakby to było oczywiste, abym przeczytał po polsku.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]