Myśleński: język mózgu

Czy myślimy za pomocą słów, czy obrazów? Z czego składają się nasze myśli? I skąd moglibyśmy się dowiedzieć, jak to właściwie jest?

Reklama

Myśleński: język mózgu

Myśleński: język mózgu

08.07.2019
Czyta się kilka minut
Czy myślimy za pomocą słów, czy obrazów? Z czego składają się nasze myśli? I skąd moglibyśmy się dowiedzieć, jak to właściwie jest?
MARTIN BARRAUD / GETTY IMAGES
S

Spór o rolę obrazów i słów w myśleniu rozpalał głowy psychologów już pod koniec XIX w. Chcieli rozstrzygnąć sprawę w sposób, wydawałoby się, oczywisty: pytając ludzi o to, w jaki sposób myślą. Wkrótce się jednak okazało, że różne laboratoria psychologiczne dochodzą do rozbieżnych wniosków, a – co gorsza – wyników badań nie da się łatwo powtórzyć w innym laboratorium. Doprowadziło to do kryzysu metody introspekcyjnej (opartej na opisie własnych stanów mentalnych) w psychologii, a w USA – do powodzenia behawioryzmu, który skupiał się na badaniu zachowania. Jedynie nieznaczną jego cząstką były sprawozdania słowne badanych w eksperymentach.

Pytanie jednak pozostało. Podejmowali je też twórcy i teoretycy kognitywistyki, którzy starali się wyjaśnić różnego rodzaju zjawiska poznawcze, od rozumowania, podejmowania decyzji, przez rozwiązywanie problemów, po postrzeganie czy orientację...

20360

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

czas i energię, siły i intelekt poświęcone przez wieki na pisanie rozpraw teologicznych przeznaczono na prawdziwie naukowe zajęcia...

Ach, któż wie, co osiągnąłby Arystoteles, nie zatrudniając umysłu próżnymi rozważaniami o Pierwszym Poruszycielu, Newton - nie pisząc teologicznych traktatów, Einstein - nie rzępoląc na skrzypcach, w czym i tak nigdy nie osiągnął profesjonalnego poziomu, albo, uczciwszy proporcje, Jerofiejew, gdyby nie pił... Chyba tylko Pan Bóg i mędrki, którym się wydaje, że pozjadały wszystkie rozumy świata.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]