Mur w Izraelu, mur w Belfaście

Fotografie 920. Izraelczyków, którzy stracili życie głównie w zamachach terrorystycznych po rozpoczęciu palestyńskiej intifady, poniosą uczestnicy demonstracji, która w najbliższy poniedziałek, 23 lutego, przejdzie ulicami Hagi. Demonstracji, organizowanej przez żydowskich studentów, towarzyszyć będzie niezwykła ekspozycja: w Hadze wystawiony zostanie wrak autobusu, zniszczonego podczas ataku Palestyńczyka-samobójcy.
Czyta się kilka minut

Przy pomocy tak drastycznych środków wizualnych europejscy Żydzi chcą zwrócić uwagę propalestyńskiej raczej Europy Zachodniej na fakt, że od września 2000 r. na Bliskim Wschodzie giną nie tylko Palestyńczycy, ale też Izraelczycy. Właśnie w najbliższy poniedziałek Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze zaczyna przesłuchania w sprawie izraelskiego “muru bezpieczeństwa" - mimo protestu Izraela, który obawia się instrumentalizacji Trybunału (zasiada w nim np. egipski sędzia, znany z antyizraelskich poglądów).

Decyzją ONZ z grudnia ubiegłego roku Trybunał został zobowiązany do wydania ekspertyzy, czy “mur" narusza prawo międzynarodowe. Chodzi o system zapór długości ponad 700 km, który zabezpieczyć ma obywateli Izraela przed infiltracją palestyńskich organizacji terrorystycznych. Budowa “muru" ma poparcie większości Izraelczyków i trudno się im dziwić, zważywszy na stan nieustannego zagrożenia, w jakim żyją od 3,5 roku. Innego zdania są Palestyńczycy, wspierani przez część krajów Unii Europejskiej, a także kilka izraelskich organizacji pozarządowych: uważają, że rząd Izraela antycypuje przebieg przyszłej granicy w sposób dla nich niekorzystny, gdyż “mur" biegnie przez tereny palestyńskie, co oznaczać może faktyczną aneksję części Zachodniego Brzegu.

Kto ma rację? Jedno jest pewne: postępowanie w Hadze nie przybliży rozwiązania konfliktu, gdyż kwestie formalne mają tu znaczenie drugorzędne. Demokratycznie wybrany rząd Izraela ma prawo bronić swych obywateli przed terrorystami, a przykład Strefy Gazy pokazuje, że “mur" może być skuteczny: ten niewielki obszar już dziś otoczony jest zaporami, co uniemożliwia przenikanie stamtąd “żywych bomb" do Izraela. Takie zapory są zresztą nie tylko w Gazie: podobne istnieją od lat w Irlandii Północnej. Zbudowane przez władze brytyjskie, przecinają najbardziej zapalne dzielnice Belfastu, rozdzielając katolików i protestantów.

Patrząc od strony praktycznej, izraelski “mur" zapewne spełni więc swe zadanie. Inna sprawa, że Izrael nie ma szans na wygranie propagandowej bitwy wokół “muru". Byłoby inaczej, gdyby pokrywał się on z granicą z 1967 r. Ale wtedy rząd Izraela musiałby ewakuować osiedla żydowskie z Zachodniego Brzegu. Tego zaś gabinet Szarona uczynić nie może, nawet gdyby chciał.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2004