Maska, ptaki, styl bycia

Lecąc na Kretę, przelatuje się nad wyspą Santorini. Jest ona miejscem największej katastrofy starożytności. Ponad trzy tysiące lat temu wulkan rozerwał wyspę, uniósł jej środek wysoko w powietrze, a olbrzymia fala i chmura popiołu dotarła aż na odległą Kretę, przyczyniając się do zniszczenia kwitnącej tam wówczas kultury minojskiej.
Czyta się kilka minut

Kiedy po raz pierwszy byłam na Santorini, wjeżdżałam na szczytowe osiedle na mule, bo nie było jeszcze kolejki linowej. Wyspa jest stroma i wypiętrzona nad morzem jak wieża.

Teraz, z góry - wygląda jak płaski, beżowy półksiężyc, którego końce spina inna wysepka jak broszka. W środku spokojne jezioro, dawny krater wulkanu. Wygląda to sielankowo, słodko, niewinnie.

Taki wygląd bywa często maską ciemnych, złowrogich tajemnic.

Ptaki

Na Krecie prawie nie ma mew i innego morskiego ptactwa. Drzewa i krzewy też są cichsze niż u nas. A ja pamiętam inne ptaki Krety, z filmu “Grek Zorba". W mistrzowskiej scenie śmierci cudzoziemki Bubuliny pojawiają się w jej pokoju dwie stare kobiety. Czarno ubrane, kucają tuż za progiem i mamroczą modlitwy, ale oczami wodzą po sprzętach. Zanim Bubulina zamknie oczy, pokój już jest pełny czarnych postaci. Wreszcie rzucają się do szuflad, do szaf, wydzierają sobie suknie, pantofle, prześcieradła, z rozdartej poduszki wydostaje się chmura pierza i fruwa w powietrzu. Kobiety wydają przy tym z siebie jakieś popiskiwania, skrzeki, ćwierkania, pełne podniecenia, radosne, ptasie...

Teraz słyszałam tam zupełnie inne, też radosne odgłosy. Fale nagłego świergotu, zachłyśnięcia się, zbiorowe wybuchy wrzawy. To było wtedy, kiedy Grecja remisowała z Hiszpanią, wygrywała z Francją i zwyciężała Portugalię!

Styl bycia

Zastanawiam się, skąd się biorą te wieczne narzekania i wybrzydzania polskich turystów, a raczej wyjazdowiczów na urlopy. Może oni przedtem w ogóle nie wyjeżdżali i nieznany im jest urok campingów, noclegów pod gołym niebem, różnych małych niewygód i wyzwań? “Zagranica" jest dla nich wyłącznie symbolem luksusu, spełniania zachcianek i zorganizowanej rozrywki.

Zachowują się przy tym tak, jakby przybywali z kraju znanego z porządku, czystości, świetnej organizacji, punktualności, uprzejmości i idealnej uczciwości. I jakby sami mieszkali tylko w apartamentach, rezydencjach i pałacykach, a wszelkie odchylenia od tego standardu były dla nich nie do zniesienia.

Wylewają te swoje żale i zgorszenia w rozmowach między sobą i oczywiście przed właścicielami hotelików, kelnerami i służbą. W polskim języku zresztą, obcymi przeważnie nie władając.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2004