List do księdza proboszcza

Napisał Ksiądz tym razem bardzo smutny felieton ("Cisza w parafii, "Pielgrzym nr 5). "W wiejskiej parafii ciszej. Mniej pracy. Mniej pieniędzy. Codziennie Msza z homilią, okazja spowiedzi. I rozglądanie się, ilu przyjdzie do kościoła - osiem osób czy dwadzieścia. Ta sprawa pustoszejących murów świątyni, plebanii, domu parafialnego ma, jak się okazuje, wiele wymiarów, przewija się przez cały tekst...
Czyta się kilka minut

"W tygodniu trzy, cztery razy jakieś spotkania: katechumenat co piątek, studium papieskie (...), ministranci, oaza młodzieżowa... Parafialna katecheza dla młodzieży ponadgimnazjalnej raz w miesiącu przez trzy lata - przychodzi dwanaście osób, tj. 10 proc. tych, którzy powinni przybyć (...) Spotkania z rodzicami co miesiąc". Doświadczenie, które ma wymiar szerszy. "Pytałem kleryków, ile poza Mszami jest godzin katechez w ich parafiach? - Żadnych - odpowiadają. - Ile zajęć? - Czasem jakiś ksiądz w biurze. Chyba że ma religię w szkole".

A diagnoza? "W parafii cisza. (...) Czyżby to znak rozleniwienia? Nie. Ale to znak wcześniejszego demontażu parafii. (...) Jest nadal strukturą liturgiczną i świąteczną. Pozbawiona struktury katechetycznej i charytatywnej (poza wyjątkami). Religia staje się indywidualną i prywatną sprawą, jak marzyli i chcieli marksiści (...) Przy parafii niewiele stowarzyszeń, fundacji i grup. Są szczątkowe próby, po kilka osób, co stanowi 0,5-1 proc. zorganizowanych świeckich w parafii, albo i mniej (...) Mój dom katechetyczny, kiedyś zajęty przez całe wakacje, rzadziej wypełniony, zimą dobrze opalany, ale pusty...".

I u końca najsmutniej: "To tak, jakbym sam odprawiał Mszę bez organisty, ministrantów i wiernych. Taka to proporcja (biorąc pod uwagę całą diecezję)".

Czy po tym tekście odezwą się inni proboszczowie? Czy będą równie szczerzy? Odkładam "Pielgrzyma", obiecując sobie sprawdzić w kolejnych numerach. To nie jest sprawa, którą wolno byłoby "odfajkować". Ale dla czytelnika jak ja, z dalekiego, i to sporego miasta, nie diagnozy i ich przyczyny są najważniejsze. Chciałoby się Księdzu Proboszczowi powiedzieć coś, o czym może po prostu łatwo zapomnieć w owej zimowej ciszy parafialnej: że przecież nadal jest niezbędny, ilukolwiek ludzi byłoby na jego Mszy, katechezie czy przy konfesjonale. Bo oni nigdy nie stanowią grupy - każdy z nich jest całym światem spraw, z którymi przychodzi, pytań, niepokojów i radości, zmartwień i obaw, głodu, który tylko tutaj jest do zaspokojenia. Któregoś dnia, którejś godziny, we Mszy czy z ambony, w rozmowie czy przy spowiedzi - da Ksiądz któremuś z nich "motywy życia i nadziei", jak nazywa to Sobór. A on z nimi odejdzie i będzie mu odtąd łatwiej iść, chorować, kochać dzieci, znosić sąsiada, zauważać ludzi potrzebujących pomocy. Procent parafian? To naprawdę niczego nie przesądza. To w ogóle nie jest ważne. Proszę uwierzyć, Księże Proboszczu - to tak wygląda od naszej strony, parafian. W mieście czy na wsi, w Płocku czy Krakowie - tak samo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2006