Reklama

Kultura na prowincji

Kultura na prowincji

03.04.2005
Czyta się kilka minut
Do tytułu tekstu Stefana Riegera “Głośno wszędzie, cicho wszędzie" (“TP" nr 11/05) dodałabym: i ciemno wszędzie! O ile z takich dziedzin jak matematyka, fizyka czy biologia otrzymujemy wiedzę aż w nadmiarze (proszę zajrzeć np. do programu nauczania klas I-III szkół średnich), o tyle w dziedzinach wprowadzających w kulturę artystyczną trudno mówić nawet o minimum. Dlaczego plastykę czy muzykę uznano za mniej godne i zepchnięto do formy ścieżek lub kółek zainteresowań, prowadzonych przez “przysposobionych" nauczycieli np. biologii czy gimnastyki? Mamy dzieci i młodzież, która jakoś czyta i pisze, wie wszystko o komputerze, mózgu czy systemie rozrodczym ssaków, a nie potrafi (to już historie z mojej zawodowej praktyki) nazywać kolorów, narysować prostych przedmiotów, nazwać technik malarskich i graficznych, odczytać prac abstrakcyjnych czy choćby rozpoznać wielkich dzieł malarzy, rzeźbiarzy i architektów klasycznych.
A

Artystycznemu analfabetyzmowi próbują zaradzić świetlice, domy i centra kultury. Te w większych miastach przygarniają sporą grupę młodzieży i robią, co mogą w kiepsko wyposażonych i zdarza się zimnych pracowniach. Od 14 lat obserwuję, jak z małomiasteczkowego i wiejskiego krajobrazu znikają tzw. instytucje zajmujące się animacją kultury; jak trendy jest grać na komputerze, a démodé na skrzypcach; jak wyrasta znudzone i ślepo-głuche “pokolenie pop". Czy ci, którzy ufundowali i nadal fundują taką edukację artystyczną i uniemożliwiają nam uczestniczenie w niej, liczą na cud, a może - z przystąpieniem Polski do UE - na cudowne artystyczne oświecenie kolejnych pokoleń Polaków? Samo “środowisko", do którego należę, albo skuliło uszy, milczy, drży o miejsca pracy i z zazdrością spoziera na strajkujące pielęgniarki, albo adoruje siebie nawzajem. Z zazdrością patrzę na Francuzów, Niemców, Holendrów czy Anglików malujących i oglądających, grających i słuchających, tworzących i chłonących, kontynuujących dziedzictwo europejskiej kultury artystycznej - z jej instytucjami! Nie zauważam też u nich, by życie artystyczne czy kulturalne skupiało się wokół wielkich sklepów. Zaznaczam to dlatego, że i takie “pomysły na kulturę" miewają nasi urzędnicy “od kultury". Naprawdę!

JOANNA KIELAR (Legnica)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]