Reklama

Krytyka i egzystencja

Krytyka i egzystencja

29.09.2009
Czyta się kilka minut
Autor proponuje nam genealogię pojęć i struktur myślenia. Jednocześnie, szczegółowo rysując tło, na którym widać, jak rozkładała się władza filozoficznych autorytetów, pozwala dostrzec siłę odszczepieńców
K

Kolejny tom wielkiego projektu Tadeusza Gadacza, opisu losów dwudziestowiecznej filozofii, obejmuje trzy nurty: neokantyzm, filozofię egzystencji oraz filozofię dialogu. Przedsięwzięcie ogromne, ale najbardziej intrygujący wydaje się jego podskórny nurt. Dzieło Gadacza oscyluje bowiem między encyklopedią - przypomnijmy: pisaną przez jednego autora! - a narracją o skomplikowanej trajektorii pojęć, struktur i stanowisk teoretycznych, dyskretnie (niestety zbyt dyskretnie!) skrywaną pod niebywałą wprost erudycją.

Warto o tym napięciu pamiętać, gdyż dzięki niemu obcowanie z dziełem, które na pierwszy rzut oka najlepiej służy drobiazgowym poszukiwaniom faktograficznym, może przeobrazić się w przygodę intelektualną, polegającą na śledzeniu zmieniających się filozoficznych konfiguracji i wpływów, niechęci i kontynuacji, mód i gruntownych przemian utrwalonych pojęć.

Proponuję więc w ten sposób przyjrzeć się tomowi drugiemu. Najciekawszy, choć rozumiem, że trudno w to uwierzyć, okazuje się neokantyzm, zostawiając daleko w tyle nie tylko filozofię egzystencji, ale również i filozofię dialogu. Dlaczego tak się dzieje? Pamiętamy przecież, że wpływy tej szkoły na współczesne myślenie dawno wygasły. Trudno spodziewać się również, że cokolwiek istotnego można wydobyć ze scholastycznych rozważań i teorii przywiązanych do rytualnych, technicznych procedur intelektualnych. Tymczasem, jak słusznie pisze Michał Paweł Markowski, Gadacz proponuje nam genealogię pojęć i struktur myślenia. Jednak - co równie istotne - szczegółowo rysując tło, na którym doskonale widać, jak rozkładała się władza filozoficznych autorytetów, autor jednocześnie pozwala dostrzec siłę odszczepieńców, tych myślicieli, którzy świadomie wybrali drogę omijającą ówczesne centra dyskursu. Znakomitym przykładem takiej strategii jest Martin Heidegger, który raz po raz powraca jako figura gwałtownego sprzeciwu tyleż przeciwko konkretnym i ogólnym koncepcjom filozoficznym (np. w słynnej polemice z Ernstem Cassirerem), co przeciwko całej instytucji nowoczesnej filozofii.

W tradycyjnie rysowanej panoramie myśli filozoficznej neokantyzm byłby przede wszystkim ośrodkiem "mocnej" filozofii, zmagającej się z pytaniami "pierwszymi". Filozofii aseptycznej, dążącej do ideału rozumu nieskalanego jakimkolwiek zanieczyszczeniem przez to, co irracjonalne; nadmiernie przywiązanej do anachronicznego już dzisiaj marzenia o pełnej naukowości oraz systemowości. Opłaca się jednak spróbować zrozumieć znaczenie tego prądu nieco inaczej i - jak sądzę - wykład Gadacza niezwykle tutaj pomaga.

Z filozofii Kanta u Rickerta, Cohena, Cassirera, Natorpa pozostaje przeświadczenie o naczelnej powinności myślenia, czyli przywiązanie do kategorii krytyki. Nieustannie zmieniana i "przepisywana", wciąż była dla wymienionych filozofów głównym punktem odniesienia. Nie chodzi jednak wyłącznie o krytykę jako zdolność do umiejętnego posługiwania się abstrakcyjnym żargonem teoretycznym, lecz o fundamentalną zasadę myślenia, o rodzaj działania rozumu, usiłującego poradzić sobie z niewygodą ludzkiej kondycji, z faktem, że choć człowiek cały zawiera się we własnej przygodności, to jednocześnie bezustannie marzy o dostępie do praw uniwersalnych.

Pożytki z lektury neokantystów mogą być więc wcale niemałe. Można odkryć na nowo, że istnienie jednostki jest nieuchronnie wpisane w pełne dramatyzmu i nierozstrzygalne pytania: o możliwość ustalenia trwałego miejsca człowieka w świecie, o granice poznania rzeczywistości, o zasadność stawiania nierozstrzygalnych pytań o naturę istnienia. Możemy dostrzec w innym świetle stare prawdy, że jednostka jest targana przez sprzeczne siły restrykcyjnego, władczego rozumu, który chciałby podporządkować sobie wszystko, co od niego inne, oraz przez namiętności, emocje, doznania własnego ciała; że jest skazana na wahanie między wiernością kodeksowi moralnemu i etyką nieprzewidywalnego w skutkach kontaktu z innym.

Nade wszystko jednak spadkobierców Kanta zajmowała wciąż ta sama podstawowa kwestia: w jaki sposób doświadczenie czegokolwiek jest możliwe? Jakie są warunki, w których byłoby ono wiarygodne? Wbrew pozorom nie jest to pytanie czysto akademickie. Pozwala nie tylko przywołać, ale i zrozumieć ogromną tradycję filozoficznie ugruntowanej krytyki, która - poważnie traktowana - nie pozwala zasnąć w dogmatycznej drzemce oświeceniowej pewności i zarazem umożliwia uniknięcie pułapek niestrudzonego, ale ostatecznie również łatwego sceptycyzmu. Gdzieś "między" tymi skrajnymi punktami oscylują pomysły bohaterów książki Gadacza, układające się nie tyle w proste komentarze do tez Kanta, ile w osobliwe przywiązanie do powinności krytycznego, a więc twórczego myślenia.

Jest jeszcze jeden istotny wątek, co rusz powracający w wykładzie stanowisk poszczególnych filozofów zebranych w jedno pod szyldem "neokantyzm". Wiąże się z obroną spekulacji jako wartości namysłu teoretycznego, której nie sposób się wyzbyć. Zarazem jednak spekulacja nie pozostaje martwym systemem, którego obsługi należy się nauczyć, jest raczej, by powiedzieć nieco na wyrost, żywiołem samej refleksji.

Co jednak z filozofią egzystencji i dialogu? W przypadku tych nurtów trudno było się spodziewać odkryć, większość przedstawianych przez Gadacza myślicieli to postaci doskonale znane. Widać natomiast wyraźnie, jak pomysły wielu z nich zwietrzały bądź nie miały szansy (przynajmniej w Polsce) na drugie życie. Bodaj najjaskrawszym przykładem takiej zabójczej petryfikacji jest twórczość Sartre’a, ale również dzieło z antypodów autora "Bytu i nicości", czyli dialogiczne myślenie Martina Bubera - obydwie postaci, szczelnie zapieczętowane w figurach niegdysiejszych sporów, niestety niewiele zyskują w ujęciu Gadacza.

Na szczęście pozostali autorzy raczej zyskują niż tracą. Myśliciele rosyjscy: Szestow to nie tylko przywiązany do tradycji biblijnej przeciwnik rygorystycznej filozofii, lecz również pisarz i myśliciel zmagający się z przypadkowością istnienia oraz dręczącą alienacją jednostki. Bierdiajew nie jest jedynie piewcą wolności, lecz również pokazuje, jak wielkie znaczenie ma refleksja nad cierpieniem. Następnie Cohen - wierny analizom Kanta, ale zarazem odnowiciel żydowskiego namysłu nad relacją religii i rozumu. Levinas - nie tylko jako poeta filozofii, lecz również jako wielki przeciwnik Hegla, który próbował przeciwstawić się autorowi "Fenomenologii ducha", stwarzając nowy język: w miejsce całości i ducha absolutnego proponując różnicę i sprawiedliwość.

Można się spierać o odbiorcę tego wieloksięgu. Dla niewtajemniczonych może wydać się obciążony nadmiernym balastem szczegółowej wiedzy, która przytłacza historię rozumianą jako opowieść o fascynujących przemianach pojęć i teorii. Dla fachowców z kolei autor może okazać się nazbyt ostrożny i zbytnio przywiązany do niemal pozytywistycznego podejścia do filozoficznej historiografii. Tak czy inaczej, warto oczekiwać na kolejne tomy. "Historia filozofii XX wieku" dopiero się rozpoczyna.

Tadeusz Gadacz,

Historia filozofii XX wieku. Nurty.

Tom 2 - neokantyzm, filozofia egzystencji, filozofia dialogu Kraków 2009, Wydawnictwo Znak

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]