Reklama

Kopalnie wyprowadzić

Kopalnie wyprowadzić

28.09.2020
Czyta się kilka minut
Ostatnia kopalnia węgla kamiennego zakończy w Polsce działalność w 2049 r. – to kluczowy punkt porozumienia, które rząd wynegocjował z górnikami.
W

W komentarzach nie brak głosów o ostrym zwrocie władz centralnych; jeszcze kilka miesięcy temu z Warszawy dobiegały deklaracje obrony „suwerenności energetycznej” budowanej właśnie w oparciu o kopalnie.

W ostatnich miesiącach rząd PiS rzeczywiście łagodził – czy raczej racjonalizował – narrację o krajowej energetyce. Miejsce opowieści o czarnym złocie śląskiej ziemi, zapewniającym nie tylko energię, ale też pozostającym jednym z filarów tradycyjnych polskich wartości (cokolwiek miałoby to znaczyć), faktycznie stopniowo zajmuje merytoryczna dyskusja o gospodarczych i ekologicznych kosztach subsydiowania trwale nierentownej branży. Nie znaczy to, że pod presją Brukseli, aktywistów ekologicznych i młodzieżowych strajków partia władzy stopniowo zmienia zdanie na temat zagrożeń klimatycznych – jak większość polskich ugrupowań PiS nie ma tutaj programu, lecz punkty do zgarnięcia w doraźnej politycznej robocie. To raczej znak, że rząd zaczyna dostrzegać, iż obnoszenie się z romansem ze związkowcami na Śląsku denerwuje innych potencjalnych wyborców. Porozumienie wydaje się w tym kontekście sprytnie skleconym politycznym pakietem – pokazuje, że władza umie jednak postawić warunki.

Wygranymi porozumienia są także górnicy, którym rząd dał gwarancję zatrudnienia. Z perspektywy pracowników wiecznie niedofinansowanych szkół, urzędników czy statystycznego Polaka, którego od bezrobocia dzieli miesiąc lub kwartał okresu wypowiedzenia, pracownicy kopalń rzeczywiście dostali przywilej. Z czysto politycznego punktu przyjęcie porozumienia można jednak uznać za kapitulację związkowców, którzy oficjalnie przyznali, że polskiego górnictwa nie da się już zrestrukturyzować.

Nie jest to też zapewne najlepszy sposób na osłonę Śląska przed skutkami tej transformacji. Jakieś decyzje trzeba było jednak podjąć i dobrze, że mamy je wreszcie za sobą. ©℗

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]