Konfiskata samochodu za jazdę po pijanemu. Przepisy budzą wątpliwości konstytucjonalistów, ale na razie obowiązują

Wobec recydywistów wymiar sprawiedliwości bywał dotychczas bezsilny, jeśli nie chciał skazywać ich na więzienie.
Czyta się kilka minut
Kontrola stanu trzeźwości kierowców na drodze krajowej nr 12 k. Żagania w województwie lubuskim, marzec 2023 r. // Fot. News Lubuski / East News
Kontrola stanu trzeźwości kierowców na drodze krajowej nr 12 k. Żagania w województwie lubuskim, marzec 2023 r. // Fot. News Lubuski / East News

Wczesnym rankiem 14 marca, kilka godzin po wejściu w życie przepisów umożliwiających konfiskatę auta za jazdę po pijanemu, podlaska policja zatrzymała pierwszego sprawcę wypadku drogowego, którego może spotkać taka kara. Wykryto u niego prawie dwa i pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Olbrzymią większość kierowców łapanych na jeździe pod wpływem alkoholu stanowią w Polsce osoby, które nieroztropnie siadły za kółko, nim z krwi zniknęły im ostatnie pozostałości zeszłodniowej celebracji. W tym gronie policja ma jednak również stałych klientów, jeżdżących po kielichu notorycznie, nierzadko bez dawno odebranych im uprawnień. Wobec recydywistów wymiar sprawiedliwości bywał dotychczas bezsilny, jeśli nie chciał skazywać ich na więzienie. Przepisy o konfiskacie auta zdają się ten problem rozwiązywać, choć rodzą przy okazji inne, interpretacyjne.

W tej sprawie prawnicy będą pewnie długo kruszyć kopie, może nawet nie obejdzie się bez zapytania o zdanie Trybunału Konstytucyjnego. Na razie pewne jest jedno: sankcja nie jest teoretyczna, jak sugerował wiceminister sprawiedliwości Arkadiusza Myrcha, mówiąc w Radiu Zet o braku przepisów wykonawczych. Zdaniem większości prawników strona egzekucyjna nie budzi wątpliwości. Po zatrzymaniu kierowcy z więcej niż 1,5 promila alkoholu we krwi (lub kogoś, kto po spowodowaniu wypadku miał ponad promil albo zbiegł z jego miejsca, nawet jako trzeźwy), policja zarekwiruje auto na siedem dni. Następnie wystąpi do prokuratury o orzeczenie zabezpieczenia pojazdu do czasu, aż o konfiskacie – lub innej karze – orzeknie prawomocnie sąd. Do tego czasu auto będzie stać na policyjnym parkingu lub zostanie przekazane „osobie godnej zaufania”, która zadba o jego stan i będzie zobowiązana nie udostępniać go osobom zainteresowanym wynikiem postępowania – na czele z właścicielem.

Pijanych za kółkiem służbowego auta sądy będą mogły karać nawiązką w wysokości do 100 tys. zł. Użytkownikom samochodów w leasingu grozić będzie grzywna do równowartości rynkowej ceny pojazdu. Podobnie w przypadku aut, które ulegną zniszczeniu w wypadku spowodowanym przez sprawcę.  

W ostatniej chwili z przepisów wykreślono passus, który nakazywał sądom w niektórych takich sprawach orzeczenie przepadku pojazdu. Niektóre nieścisłości jednak pozostały i będą utrudniać egzekucję. Nie doprecyzowano np., czy kierowca ma być trzeźwy w chwili spowodowania wypadku, czy w momencie badania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Piłeś i jedziesz? Możesz stracić auto