Reklama

Kobiety ze stadionu wolności

Kobiety ze stadionu wolności

w cyklu STRONA ŚWIATA
08.10.2019
Czyta się kilka minut
W czwartkowy wieczór tysiące irańskich kobiet po raz pierwszy zasiądą na trybunach teherańskiego stadionu Wolność, by obejrzeć mecz piłki nożnej. We wrześniu, w proteście przeciwko stadionowemu apartheidowi Sadar Chodajari odebrała sobie życie.
Iranki wpuszczone na stadion w Teheranie, gdzie podczas chwilowej "odwilży" transmitowano mecz reprezentacji na mundialu w Rosji, czerwiec 2018 r. / Fot. Xinhua News Agency / eyevine / East News
I

Irańskie władze zapewniają, że na czwartkowy mecz na stutysięczniku Wolność przeznaczyły dla kobiet prawie 5 tysięcy miejsc. Początkowo miano im sprzedać tylko 3,5 tys. biletów, ale gdy rozeszły się w niecałą godzinę, pulę zwiększono. Iranki zasiądą w specjalnie dla nich wydzielonym sektorze na trybunach i po raz pierwszy od czasu muzułmańskiej rewolucji z 1979 r. będą mogły legalnie zobaczyć, jak irańscy piłkarze grają w piłkę. Czwartkowym meczem przeciwko słabej Kambodży reprezentacja ich kraju, jedna z najlepszych w całej Azji, rozpocznie eliminacje do turnieju finałowego o piłkarskie mistrzostwo świata, które w 2022 roku odbędzie się w Katarze.

Otwarcie stadionowych bram dla irańskich kobiet wymusiły władze światowej federacji piłkarskiej FIFA, które mając wpisany w statut zakaz wszelkiej dyskryminacji, zagroziły, że w przeciwnym wypadku nie będą miały innego wyjścia, jak ukarać Iran sankcjami – z wykluczeniem ich drużyny z międzynarodowych rozgrywek włącznie. Na takie ryzyko nie mogli sobie pozwolić nawet ajatollahowie, którzy uważają, że obecność kobiet na trybunach podczas sportowych igrzysk sprowadza je na złą drogę.

Grzeszne roz(g)rywki

Ajatollahowie wprawdzie nigdy nie ogłosili stadionowego zakazu dla kobiet, ale odgadując ich życzenia organizatorzy imprez sportowych nie sprzedają Irankom biletów, a policja i policja obyczajowa nie wpuszczają ich na trybuny. Tylko w czasach politycznych odwilży urzędnicy i stróże porządku patrzą przez palce na łamanie ustanowionych przez mułłów obyczajowych zakazów i nakazów. W zeszłym roku irańskie wielbicielki piłki nożnej wpuszczono na stadion Wolność, by na wielkim ekranie mogły oglądać transmisje z mundialu w Rosji. Kiedy po odwilży wraca polityczna epoka lodowcowa, zakazy przestrzegane są restrykcyjnie, a kobietom zabrania się wstępu nie tylko na stadiony, ale także do sportowych hal na mecze koszykówki czy siatkówki, gdzie siadały w wyznaczonych dla nich sektorach.

Zdaniem ajatollahów zwłaszcza piłka nożna wystawia pobożnych muzułmanów na pokuszenie. Ajatollah Naser Makarem Szirazi, jeden z czołowych przywódców duchownych w kraju i najzacieklejszy przeciwnik obecności kobiet na widowni igrzysk uważa, że widok półnagich atletów oraz emocje, jakie wzbudza sportowa rywalizacja, narażają kobiety na grzech. Mułłowie twierdzą, że stadiony piłkarskie, panujące tam zwyczaje i atmosfera, agresja i wulgarność kibiców, nie są odpowiednim miejscem dla przyzwoitych, pobożnych kobiet i trzeba je przed tym strzec, czy tego chcą, czy nie. Obowiązek ten, w mniemaniu ajatollahów, dotyczy jednak jedynie ich rodaczek, bo nie mają nic przeciwko temu, by na stadiony były wpuszczane cudzoziemki, w tym również muzułmanki. Jesienią 2017 r. podczas rozgrywanego w Teheranie meczu między reprezentacjami Iranu i Syrii na trybuny wpuszczone zostały przybyłe z drużyną Syryjki, natomiast przed Irankami bramy stadionu zamknięto na głucho.

Mecz o równość

Dla irańskich kobiet, a także działaczy opozycji demokratycznej i obrońców praw człowieka prawo do udziału w sportowych imprezach stało się polem walki o poszerzenie granic obywatelskich wolności w kraju, w którym absolutną władzę sprawują religijni przywódcy. O zniesienie zakazu wstępu kobiet na sportowe areny apelowali laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Szirin Ebadi, światowej sławy reżyserzy i aktorzy Dżaffar Panahi, Szohreh Aghdaszlu czy Nazanin Boniadi. Zakaz wstępu kobiet na stadiony krytykowali też najsławniejsi irańscy piłkarze, czczeni przez kibiców jak półbogowie. Sprzeciwu wobec ajatollahów nie zląkł się Ali Karimi, najsławniejszy z nich, który wezwał kibiców do bojkotu piłkarskich meczów, dopóki kobiety nie zostaną wpuszczone na stadiony, a także były kapitan reprezentacji Andrannik „Ando” Tejmurian, Ormianin i pierwszy chrześcijanin, któremu powierzono kapitańską godność.


Polecamy: Strona świata - specjalny serwis z reportażami i analizami Wojciecha Jagielskiego


Zniesienia zakazu domaga się także obecny kapitan reprezentacji Massud Solejmani Szodżaei, a jego siostra, Mariam, przewodzi w Iranie kampanii o równouprawnienie na stadionach. Podczas zeszłorocznego finałowego turnieju o piłkarskie mistrzostwo świata w Rosji, podczas transmitowanych w telewizji meczów drużyny Iranu Mariam rozwieszała na stadionach w Sankt Petersburgu, Kazaniu i Sarańsku transparenty z żądaniem zniesienia zakazu wstępu kobiet na widownie. Pięć lat wcześniej wraz towarzyszkami założyła ruch „Otwarty stadion” i zebrała sto tysięcy podpisów pod petycją do władz FIFA, by wymusiły na ajatollahach zniesienie stadionowego apartheidu.

Za zniesieniem zakazu opowiada się zresztą irański prezydent Hassan Rouhani, panujący od 2013 r. i cieszący się w Teheranie opinią polityka umiarkowanego. Już zeszłoroczną wiosną oznajmił, że wykluczanie kobiet z przestrzeni publicznej jest niesprawiedliwością i pozostaje sprzeczne z islamem. „Nie rozumiem, jak wykluczenie kobiet z życia publicznego ma się przyczynić do większej pobożności ludzi?” – powiedział podczas audiencji, jakiej udzielił sportowcom. – „Po co więc Bóg w ogóle stworzył kobietę? W islamie nie powinno być różnicy między mężczyzną i kobietą i kobiety powinny mieć prawo udziału w sportowych igrzyskach. Agresja i wulgarność na stadionach? Dlaczego za chamstwo kibiców karane mają być kobiety?” – stwierdził Rouhani, dodając, że jeśli irańskie kobiety zachowają skromność w ubiorze (irańskie piłkarki, jedne z najlepszych w Azji, grają w chustach-hidżabach, koszulach z długimi rękawami i długich do kostek pantalonach) nie widzi powodu, żeby nie wpuszczano ich na piłkarskie mecze.

Naciskani przez szefów FIFA ajatollahowie na wszystko się zgadzali, wszystko obiecywali, po czym nie robili nic i wszystko zostawało po staremu. Kobiety, przebrane za mężczyzn, próbowały wchodzić na stadiony, były aresztowane, karane naganami lub grzywną.

Niebieska dziewczyna

Ajatollahowie obawiają się stadionów i zebranych na trybunach wielotysięcznych tłumów. Pamiętają, że przed rewolucją kibice wznosili okrzyki przeciwko szachowi. Mułłowie, nieufni wobec stutysięcznego tłumu, nad którym nie panują, i wydarzeń, nad którymi nie mają kontroli (kto zagwarantuje, że kobiety na trybunach nie zaczną zrywać z głów hidżabów, jak to ostatnio zaczęły robić na teherańskich ulicach?), a także krnąbrnych i nieunikających politycznych gestów piłkarzy (Massud Solejmani Szodżaei nie kryje się z sympatią dla opozycji, a Hassan Rouszan czy Woria Ghafuri, atakując ajatollahów za korupcję i pychę, też wzbudzają aplauz na stadionach) woleliby, aby sport nie przekładał się na politykę. Nawet wygrana irańskiej drużyny nad USA na zawodach o mistrzostwo świata w 1998 r. we Francji przyniosła niemiłe dla ajatollahów zakończenie. Zwycięstwo nad „wielkim szatanem” wywołało euforię wśród kibiców i z gratulacjami dla piłkarzy pośpieszył sam Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamanei. Telewizja pokazała jednak, jak po meczu irańscy i amerykańscy piłkarze wymieniają przyjazne uściski dłoni, wymieniają się koszulkami, gratulują występu.

Nawrót politycznej epoki lodowcowej, któremu towarzyszą sprowokowane przez ajatollahów konflikty z Arabią Saudyjską i Ameryką oraz odgórnie zarządzone patriotyczne uniesienie doprowadziły we wrześniu do śmierci 29-letniej Sahar Chodajari, wielbicielki stołecznej drużyny Niepodległość. W marcu, przebrana za mężczyznę, próbowała dostać się na stadion Wolność. Została jednak rozpoznana i aresztowana. Zwolniona z aresztu czekała na proces, który miał się zacząć we wrześniu. Pierwsze posiedzenie trybunału rewolucyjnego zostało odwołane (nie pojawił się na nim sędzia), ale Sahar podsłuchała rozmowę telefoniczną, z której zrozumiała, że zostanie skazana na półroczne więzienie. Przerażona (cierpiała na chorobę dwubiegunową, objawiającą się naprzemiennymi stanami euforii i depresji), po wyjściu z sądu dokonała samospalenia.


Czytaj także: Michał Okoński: Śmierć niebieskiej dziewczyny


Po śmierci Chodajari – zwanej od barw swojej drużyny „niebieską dziewczyną” – FIFA przypomniała irańskim władzom złożoną jeszcze w czerwcu obietnicę, że na październikowy mecz z Kambodżą kobiety zostaną wpuszczone. Prezydent piłkarskiej federacji Gianni Infantino, a także jego współpracownicy, wielcy niegdyś piłkarze Marco van Basten i Youri Djorkaeff odgrażali się, że na wszelki wypadek poślą do Teheranu swoich obserwatorów, którzy dopilnują, by Iranki na stadion Wolność zostały wpuszczone.

Ps. Na Bliskim Wschodzie:

IRAK. Do ponad 100 wzrosła liczba zabitych (ponad 2 tysiące rannych) w trwających od tygodnia antyrządowych rozruchach. Moktada al Sadr, przywódca parlamentarnej większości i polityczny mecenas działającego od roku koalicyjnego rządu, wezwał premiera i ministrów, by podali się do dymisji, oraz do rozpisania nowych wyborów.

ARABIA SAUDYJSKA. Władze z Rijadu, które ogłosiły niedawno, że otwierają królestwo dla zagranicznych turystów, ogłosiły, że miejscowe hotele będą oferować pokoje także dla par niepozostających w związku małżeńskim.

TUNEZJA. Wybory parlamentarne w kolebce Arabskiej Wiosny i jednym z niewielu arabskich krajów, w którym przyjęła się demokracja, wygrała odwołująca się do islamu partia Ennahda. Zdobyła jednak niespełna jedną piątą głosów, co zapowiada rozdrobniony parlament i konieczność utworzenia koalicyjnego rządu. W niedzielę Tunezyjczycy wybiorą prezydenta. W pierwszej turze, we wrześniu, wyborcy odrzucili wszystkich kandydatów, wywodzących z dotychczasowych elit politycznych i do dogrywki zakwalifikowali się „autsajderzy” – uczony Kais Sajjed i magnat telewizyjny Nabil Karoui. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]