Jaki jest sens namaszczenia chorych?

Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (List św. Jakuba 5, 14-15).
Czyta się kilka minut

To zalecenie pozostawione przez cieszącego się ogromnym autorytetem zwierzchnika pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie, apostoła Jakuba Młodszego, było wypełniane przez wyznawców Jezusa od początku. Biskupi lub kapłani odwiedzali chorych, modlili się nad nimi i namaszczali ich pobłogosławionym olejem. Zdarzało się, jeszcze w średniowieczu, że namaszczenia olejem pobłogosławionym przez biskupa dokonywali świeccy.

Punktem wyjścia do teologicznej refleksji nad tą apostolską praktyką stał się list papieża Innocentego I.

W roku 416, odpowiadając na pytania biskupa Decencjusza z Gubbio, pisał: "Nie ma wątpliwości, że trzeba to przyjąć i rozumieć o chorujących wiernych, którzy mogą być namaszczeni świętym olejem namaszczenia przygotowanym przez biskupa. Nie tylko kapłanom, lecz i wszystkim chrześcijanom wolno go używać do namaszczenia w potrzebie własnej lub swoich bliskich".

Błogosławiąc olej, biskup prosił Boga, by nadał temu znakowi moc uzdrawiającą. Namaszczenia - pouczał Innocenty I - nie mogą otrzymać odbywający publiczną pokutę, dopóki jej nie odprawią. Kościół nie nakładał obowiązku przyjmowania namaszczenia. Od XI w. namaszczenie stało się praktyką stosowaną rzadko. Panowało (błędne, według wypowiedzi Kościoła) przekonanie, że namaszczenie chorego ma skutki dawnej pokuty publicznej. Uważano więc, że namaszczony po wyzdrowieniu nie może korzystać z praw małżeńskich, jeść potraw mięsnych, chodzić boso (bo jego stopy zostały namaszczone świętym olejem).

To odstraszało prostych ludzi od tego sakramentu. Do tego na Zachodzie panowało przekonanie, że jest to sakrament umierających, co budziło zrozumiały lęk. Nie zachęcało do przyjmowania go i to, że od VIII wieku powstał zwyczaj wynagradzania kapłana z racji odwiedzin i namaszczania chorego. Reformacja odrzuciła naukę o sakramentalności namaszczenia chorych, interpretując tekst św. Jakuba jako odnoszący się do charyzmatu uzdrawiania. To pod naciskiem reformacji Sobór Trydencki (1542-63) uporządkował nauczanie o sakramentach. Sakrament namaszczenia chorych, wyjaśnia dekret Soboru, został zasugerowany przez Jezusa - apostołowie, rozesłani przez Jezusa, "wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali" (Mk 6, 13) - a następnie "polecony i ogłoszony" przez św. Jakuba.

Sobór Watykański II, który podjął naukę o sakramentach, tak określa skutki namaszczenia: "Przez święte chorych namaszczenie i modlitwę kapłanów cały Kościół poleca chorych cierpiącemu i uwielbionemu Panu, aby ich podźwignął i zbawił; a nadto zachęca ich, aby łącząc się dobrowolnie z męką i śmiercią Chrystusa, przysparzali dobra Ludowi Bożemu" ("Lumen gentium", 11). Sobór nazwę "ostatnie namaszczenie" zastąpił terminem "sakrament chorych", przywracając ducha zawartego w słowach św. Jakuba. Katechizm Kościoła Katolickiego określa namaszczenie chorych jako znak modlitwy całego Kościoła za chorego. Owocem tego sakramentu jest szczególny dar Ducha Świętego: łaska umocnienia, pokoju i odwagi. Moc Ducha ma prowadzić chorego do uzdrowienia duszy, a także do uzdrowienia ciała, jeśli taka jest wola Boża oraz "jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone".

Sakrament jest zjednoczeniem z męką Chrystusa i przygotowaniem do ostatniego przejścia. Nie jest - jak sądzono w średniowieczu i później - "przeznaczony tylko dla tych, którzy znajdują się w ostatecznym niebezpieczeństwie utraty życia". Można i należy go przyjmować "już wówczas, gdy (...) zaczyna grozić niebezpieczeństwo śmierci z powodu choroby lub starości".

Broniąc się przed magicznym traktowaniem znaków sakramentalnych, Kościół wierzy w ich moc działania. Co do namaszczenia chorych, to niejeden chory i z pewnością każdy ksiądz, który spełniał tę posługę, mogą zaświadczyć o niezwykłej skuteczności tego sakramentu. Skuteczności duchowej, a także uzdrawiającej fizycznie ("jeśli taka jest wola Boża").

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008