Jak arcykapłańską szatę wymyślono od nowa, wzorując się na kobiecym stroju do jazdy konnej

Już synów Aarona oraz ich ojca – arcykapłana, pełniących służbę w pustynnym Przybytku, obowiązywał ściśle określony strój.
Czyta się kilka minut
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara

Wprawdzie Sobór Watykański II zniósł tonsury, ale przykrywające je piuski pozostały: biała, szkarłatna i amarantowa. Choć z punktu widzenia historii męskich nakryć głowy to bezpodstawne, niektórym trudno o nich nie myśleć jako o jarmułkach z antenką. Natomiast pochodzenie szat liturgicznych klasycznego reformowanego judaizmu – jedynego odłamu tego wyznania, w którym określono strój kleru podczas nabożeństwa – nie budzi wątpliwości. Czarna szata do kostek z niską stójką, zapinana z przodu na długim odcinku na rząd guzików. Na głowę czarny biret z pomponem, a na szyję – zredukowany do szerokości stuły żydowski szal modlitewny.

Historia szat liturgicznych sięga początków zorganizowanej religii. Już synów Aarona oraz ich ojca – arcykapłana, pełniących służbę w pustynnym Przybytku, obowiązywał ściśle określony strój. Niektóre jego elementy nie budzą wątpliwości – np. białe lniane spodnie – natomiast nazwy innych brzmią tajemniczo. Czym mógł być efod, który rabin Cylkow tłumaczy jako „naramiennik”, a Biblia Tysiąclecia pozostawia hebrajską nazwę? Przyjrzyjmy się, co o nim wiadomo. „I zrobią naramiennik ze złota, z błękitu i purpury, i karmazynu, i z bisioru kręconego, robotą wymyślną. Dwa przyramki złączone mieć będzie na dwu końcach swoich, aby się tak zawięzywał. A pas do przepasania go, będący na nim, jednakiej z nim roboty, przedłużeniem jego będzie” (Wj 28, 6-8). Na „przyramkach” – paskach na ramionach – mają być umieszczone dwa kamienie onyksu z wyrytymi imionami synów Izraela. I ostatnie części efodu: złote plecionki i sznurkowate łańcuszki (wersy 13-14), pierścienie efodu (28) oraz dosłownie jego płaszcz, tłumaczony zwykle jako „płaszcz podeń” (31). Czy to wystarczające informacje, by oczyma wyobraźni zobaczyć już arcykapłański efod?

Nasuwający się obraz nie jest jednoznaczny, tymczasem nie brak żydowskich ilustracji, na których artystyczne wizje efodu są spójne. Jak to możliwe? Niektórzy mędrcy Talmudu widzieli jeszcze efod na arcykapłanie w Świątyni, późniejsi – po jej zburzeniu – dysponowali świeżą tradycją, więc nie było czego w kwestii jego wyglądu roztrząsać. Za tajemniczy efod wzięli się dopiero średniowieczni egzegeci, skazani przez skąpość źródeł na własną wyobraźnię. Komentator wszech czasów, żyjący we Francji, podpatrzył jeżdżące konno szlachetnie urodzone damy: zakładały one na ubranie rodzaj fartuszka, z paskami na ramionach, jednak chroniący je nie z przodu, lecz z tyłu, zwany po starofrancusku pourceint. Na tej obserwacji oparł swoją propozycję wyglądu efodu, która posłużyła i nadal służy za podstawę do tychże spójnych ilustracji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kłopotliwe szaty kapłana