Hopper na ekranie

Reżyser zastąpił płótno światłoczułą taśmą, ale nie wykorzystał potencjału medium. Wybrał celebrację bezruchu.
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu „Shirley” / Fot. MATERIAŁY PRASOWE
Kadr z filmu „Shirley” / Fot. MATERIAŁY PRASOWE

Austriacki reżyser i malarz Gustav Deutsch ożywił obrazy Edwarda Hoppera, wielkiego portrecisty XX-wiecznej Ameryki. Z trzynastu płócien ułożył historię Shirley (w tej roli Stephanie Cumming), aktorki offowego teatru, podróżującej między Paryżem, Nowym Jorkiem i luksusowymi kurortami amerykańskiego Wybrzeża.

Każda sekwencja zaczyna się datą (będącą jednocześnie datą powstania obrazu) i skrótem radiowych wiadomości – tym samym wprowadzony zostaje historyczny kontekst dla intymnych scen. Jest więc Wielki Kryzys, II wojna światowa, mccarthyzm, słynny marsz na Waszyngton Martina Luthera Kinga. A na ich tle bohaterka, dzieląca się wewnętrznymi monologami, w których od namysłu nad historią przechodzi do namysłu nad własnym losem.

W towarzyszącym filmowi oświadczeniu reżyser wyjaśniał, że – zainspirowany trylogią Johna Dos Passosa – chciał pokazać wielką historię poprzez losy jednostki. Tak jakby nie zauważył, że kino zajmuje się tym od ponad stu lat, a literatura – znacznie dłużej.

Mierząc się z obrazami Hoppera, Gustav Deutsch zastąpił płótno światłoczułą taśmą, ale nie wykorzystał potencjału medium. Wybrał celebrację bezruchu: kamera pozostaje w miejscu, aktorka uważa na każdy gest i krok. Miłośnicy Hoppera będą zachwyceni możliwością oglądania ulubionych obrazów na dużym ekranie; pozostałych szybko znuży ten 90-minutowy eksperyment.

Hopper jest malarzem szczególnie lubianym przez filmowców. Kilka lat temu Andrzej Wajda – w nagrodzonym na Berlinale „Tataraku” – wykorzystał dwa obrazy amerykańskiego mistrza. Hopperowska scena z „Tataraku” jest prawie identyczna ze sceną z „Shirley”: w tym samym kadrze bohaterki wygłaszają monolog na ten sam temat. Różnica jest taka, że w filmie Wajdy są emocje; w filmie Deutscha – wyłącznie estetyka.


„SHIRLEY – WIZJE RZECZYWISTOŚCI”scen. i reż. Gustav Deutsch, wyst. Stephanie Cumming. W kinach od 21 marca.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2014