Reklama

Gorzkie winogrona

Gorzkie winogrona

28.12.2019
Czyta się kilka minut
Jeśli jest jakiś okres w roku, którego nie lubię szczególnie, to na pewno czas noworoczny.
T

Ten wyjątkowy moment absurdalnego zaklinania rzeczywistości, że idzie nowe (no dyć na Boga jedynego, zawsze coś idzie, i iść musi jakieś nowe, bo niby jakie, skoro dopiero przyjdzie?). Wraz z końcem roku uruchamia się w wielu ludziach zabawna wiara, że wraz z nową datą magicznie wszystko się zmieni, oczywiście na lepsze, że z Nowym Rokiem to już całkiem nowym krokiem. Ten czas krótkotrwałych podpaleń do działania, słomianych zapałów, stygnącej szybko nadziei i wiary – och, jakże działa mi on na nerwy, podsycany zgiełkiem idiotycznych reklam, zachęcających do magicznego myślenia.

A przecież 2019 rok, jak każdy poprzedni, kończy się w konwulsjach i nie ma powodu, by włączać myślenie życzeniowe, że 2020 będzie lepszy. No, chyba że jest się Szymonem Hołownią, wtedy można, a nawet trzeba. W Hiszpanii w sylwestra, gdy wybija północ, wkłada się do ust 12 winogron, po jednym na każde...

5169

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 10 na 11 lipca do momentu zakończenia głosowania w wyborach prezydenckich 12 lipca. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

dlaczego 'nowy rok' zaczyna się akurat 1 stycznia? wie ktoś bez sprawdzania w necie? - ja nie, na religii nie przerabialiśmy...㋡

Myśmy na religii nie przerabiali wiązania muszki i tablicy Mendelejewa. Ale do rzeczy, bez zaglądania do netu. Bo na 1 stycznia przypadał początek roku politycznego w Rzymie republikańskim, czyli objęcie urzędu przez konsulów, więc Juliusz Cezar postanowił, że również rok kalendarzowy ma się zaczynać tego dnia, a nie w marcu. Jest to również pierwszy w szeregu sześciu miesięcy, w których dni są coraz dłuższe, a te miesiące Rzymianie uważali za pomyślne. Nadto jest to miesiąc Janusa, boga początku i w ogóle wszelkiej zmiany, a przesądny lud znad Tybru uważał, że jaki początek, taka i reszta. Stąd zwyczaj składania sobie życzeń noworocznych. Zmiana początku roku była zresztą drobnym elementem wielkiej reformy kalendarza. Koniecznej, bo stary, księżycowy kalendarz Rzymian rozjechał się do czasów Cezara z astronomicznym rokiem słonecznym, w rytm którego żyjemy, do tego stopnia, że marzec, miesiąc Marsa i oryginalnie początek wiosennego sezonu wojennego, wypadał na początku zimy. To załatwiono wydłużając jeden rok o trzy miesiące. Ważniejsze jednak było zastąpienie kalendarza księżycowego słonecznym i to tak dobrym, że w zasadzie używamy go do dzisiaj z nieznaczną poprawką gregoriańską. Tyle z pamięci, ale sam sobie teraz zadaję pytanie, czemu przy okazji nie wyznaczono 1 stycznia na dzień przesilenia zimowego - dla Rzymian była to stała data 25 grudnia, Dies Solis Invicti - tylko tydzień później. Bez sensu - na pierwszy rzut oka, bo sens (w sensie powodu) musiał być. Zapewne do wyszukania w necie na poczekaniu. ;)

no właśnie - pomijając te szczegółowe wyjaśnienia i abstrahując od faktu, że dzisiejszy kalendarz z Juliuszowym jak chodzi o daty niewiele ma wspólnego, a podział na miesiące jest także czysto umowny, powtórzę pytanie które i Sz. P. stawia: dlaczego akurat 1 stycznia, kilka dni po przesileniu zimowym, które byłoby naturalnym punktem odniesienia, tak ni z gruszki ni z pietruszki?? do tego [już z netu] intrygujący zapis na stronie wikipedii: "567 – zniesienie 1 stycznia jako początku roku" [https://pl.wikipedia.org/wiki/Daty_nowego_i_starego_porz%C4%85dku]

skoro powszechnie przyjęto oznaczenia AD i BC, po i przed narodzeniem Chrystusa, coś jednak wydaje się powinien początek roku, zwłaszcza 1-go, mieć wspólnego z religią, nieprawdaż...㋡

jeśli chodzi o nielubienie okresu noworocznego tylko szerzej. Chodzi o okres świąteczno-noworoczny. Ta gonitwa, te nieszczere życzenia, te nietrafione,a kupowane w okropnym stresie, prezenty, to obżarstwo, a wszystko na chwałę Pana. Podobno najwięcej samobójstw popełniane jest w okresie świąteczno-noworocznym.

@eddiepolo w środa, 01.01.2020, 15:17. Po zapoznaniu się z hasłem "Julian calendar" w Wiki (angielskiej, bo polska tak dokładnie tematu nie omawia) mogę już sam sobie i tobie odpowiedzieć: ponieważ daty astronomicznych pór roku (według pozycji Słońca w Zodiaku) można było ustalić dopiero p͟o͟ ustabilizowaniu przez Cezara niewyobrażalnego chaosu, jakim stał się rzymski kalendarz pod koniec republiki, a 25 grudnia jako stałą datę przesilenia zimowego wyznaczył dopiero Pliniusz Starszy ponad 100 lat później. Te "ordinary facts of life" stały się takimi dopiero d͟z͟i͟ę͟k͟i reformie. Podział roku natomiast na 12 jednostek jest dzisiaj umowny, ale, jak sama nazwa, miesiąc ma związek z cyklem księżycowym: od nowiu do nowiu. Oczywiście orientowanie się w czasie według obserwowalnych fenomenów wyszło z użycia na długo przed Cezarem i zostało zastąpione takimi wynalazkami, jak cykl Metona. 1 stycznia I roku tego cyklu zaczyna się nowiem właśnie w ósmym dniu po (umownym) zimowym przesileniu - jak się rzekło, dokładnie ustalonym przez Pliniusza - i dlatego jest jak jest. Możliwie zresztą (to już moje niezobowiązujące domniemanie), że Cezar specjalnie chciał rozdzielić ważne daty religijne i polityczne. Lektura Wiki daje odpowiedź, czemu w Rzymie porobiło się aż tak źle, skoro hybrydy z 12 miesiącami lunarnymi, uzupełnianymi miesiącami przestępnymi tak, żeby po określonej liczbie lat (u Metona 19) cykl lunarny zgodził się znów z solarnym, w miarę dobrze funkcjonują do dzisiaj, np. kalendarz żydowski (muzułmanie w ogóle ignorują rok słoneczny).

@eddiepolo w środa, 01.01.2020, 15:27. Cytowane przez ciebie we wcześniejszym komentarzu hasło z Wiki pośrednio odpowiada: niekoniecznie. Wskazówka jest w bulli wprowadzającej reformę gregoriańską, do której odsyła jedyny przypis w tym haśle. Jak wyjaśnia papież, pracujący nad poprawką astronomowie mieli za zadanie stworzyć system matematycznie poprawny i dający trwałe rozwiązanie (istotnie, kalendarz gregoriański rozminie się z gwiazdami o jeden dzień dopiero w czwartym tysiącleciu), a z kościelnego punktu widzenia spełniający tylko dwa warunki: nienaruszalność cyklu dni roboczych i niedziel oraz przywrócenie poprawnej daty Wielkanocy jako pierwszej niedzieli po pierwszej pełni wiosennej. Jak widać, początek roku czy odliczanie lat od jakiegoś konkretnego momentu to kwestie religijnie nawet nie drugorzędne, tylko zupełnie akcydentalne. W Bizancjum lata liczono od stworzenia świata, a dla koptów pierwszym rokiem nowej ery jest nasz 284 AD ("era męczenników"). Nadto w niejednym chrześcijańskim kraju rok zaczynał się innego dnia niż 1 stycznia, chociaż prawie wszędzie przyjęto tę datę jeszcze przed wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego.

Nie wykalkuluję tego sam, bo jestem w tym cienki. Tylko tak kombinuję: rzymski rok zaczynał się 1 marca, teraz miał zmienić początek na 1 stycznia, reforma weszła w zycie 1 stycznia następnego roku po uchwaleniu, data przesilenia zimowo-wiosennego była ustalona na 25 marca. A jednak Cezar wolał 1 stycznia. Czy to mu tym samym dało superkadencję konsula na okres ultraroku? Bo jeśli tak, nie szukałbym subtelniejszych przyczyn. Rzymianin tez człowiek...:)

Na pewno i Cezar nie od tego, żeby służąc dobru ojczyzny nie pozwolić sobie na odrobinę prywaty, ale chyba nie tym razem. Przyczyną bałaganu, poza niedoskonałościami kalendarza Numy, było dokładnie to, o czym piszesz: kuglowanie długością kadencji przez dodawanie lub opuszczanie miesięcy przestępnych po uważaniu, w oparciu o kalkulacje polityczne, a nie matematyczne zasady opracowane przez Metona i jeszcze później ulepszone. Kalendarzem sterował ręcznie i niepodzielnie pontifex maximus (po którym rzymski papież dziedziczy tytuł), a w tamtym czasie był nim... Juliusz. Miał w ręku wspaniałe narzędzie manipulacji - zdezelowany stary system - ale zdecydował się na śmiałą reformę. Przedłożył ambicje prawdziwego męża stanu nad pazerność na władzę i kasę.

"To, co mnie obchodzi, zawsze ostatnie trzymać będzie miejsce":)

U pani Dziewit-Meller to samo co na paskach TVN24. I znowu mamy aferę Srebrnej. Moim zdaniem afera polega na tym, że Kaczyński nie dostał zgody na budowę wież. Gdyby na miejscu Kaczyńskiego był Czarzasty albo Kosianiak-Kamysz lub Grzegorz Schetyna pewnie wylewano by już fundamenty pod budowę. Ale Kaczyński traktowany jest w Warszawie jako obywatel drugiej kategorii co wiąże się z istotnym ograniczeniem praw. Dla pani Dziewit-Meller ograniczenie praw, których doświadcza Kaczyński to za mało. Ona chciałaby aby prezesa wsadzili do więzienia za cokolwiek choćby za to, że wbrew autorytetom z jej środowiska gospodarka ma się nieźle a na ulicach polskich miast jest znacznie bardziej spokojnie jak w Paryżu. To musi irytować. Dużo bardziej uczciwie od pani Dziewit-Meller do tematu podeszło stowarzyszenie Miasto jest nasze publikując poniższą mapę: https://www.reddit.com/r/Polska/comments/alaxts/warszawskie_wuzetki_tylko_dla_wybranych/

Eddiepolo zadzierzgnął tu ciekawy wątek historyczny, ale, wracając do felietonu (czy raczej odnosząc się doń po raz pierwszy), zapytam: czy ADW pisze o jakichś nowych faktach w aferze Srebrnej, czy tylko przypomina wydarzenia starego roku, którymi, jak to się mówi, "żył cały kraj"? Na stronie TVN24 są to wspominki z lutego bodajże. Pytam, bo jeśli tu jest tylko to samo, to nie poświęcę 40 gr na czytanie i komentować nie ma czego. Można ewentualnie zadać pytanie: czy wobec niemożności zaciągnięcia Dewelopera przed oblicze prokuratora i oporów Pokrzywdzonego przed wniesieniem pozwu cywilnego (całkiem zrozumiałych, bo z takimi dowodami ja bym nie zaryzykował 40 gr, nie mówiąc o 5% wartości roszczenia), mec. Giertych zrobił to, co obiecał w lipcu, tj. pojechał ze sprawą do Wiednia? A jeśli tak, to co z tego wynikło?

życzę i dobrego zdrowia też.

(...) Więc nie martwmy się, bo w końcu Nie nam jednym się nie klei. Ważne, by choć raz w miesiącu Mieć dyktando u nadziei, Żeby w serca kajeciku Po literkach zanotować I powtarzać sobie cicho Takie prościuteńkie słowa: Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy, Jeszcze się spełnią nasze piękne sny, marzenia, plany, Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom, Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją (...) W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co się skończy źle Jeszcze nie, długo nie!(...) Wojciech Młynarski, oczywiście. Życzę Pani i wszystkim dużo nadziei.

Ulubiony komentator TVN a zarazem czołowy obrońca polityków Koalicji Obywatelskiej przed sądami - mecenas Giertych zdecydował się na zaskakująco szczerą wypowiedź: "to naprawdę ekscytujące prawybory na lewicy. Wciąż nie wiemy, czy p. Śmiszek będzie kandydatem na prezydenta, a p. Biedroń na pierwszą damę, czy na odwrót. Naród zamarł w oczekiwaniu". Mnie się to wydaje dosyć zabawne. Ciekawe czy TVN zaprosi jeszcze Giertycha do swojego studia.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]