Reklama

Głosuję na niego, ponieważ…

Głosuję na niego, ponieważ…

w cyklu Woś się jeży
09.07.2020
Czyta się kilka minut
Czas przekonywania i agitowania za „moim” kandydatem się skończył. Nadszedł moment na wysłuchanie, dlaczego tak wielu rodaków uważa „inaczej niż ja”.
Rafał Woś / FOT. GRAŻYNA MAKARA
P

Przestańcie już namawiać, straszyć, zachęcać i perswadować. To już naprawdę nie ma sensu. Robiąc to, zamieniacie się w kogoś, kto opowiedział już swój najlepszy dowcip i teraz trzeci raz powtarza puentę, oczekując na salwę śmiechu. A ona jakoś jednak nie nadchodzi. I nie nadejdzie. Bo ludzie już podjęli decyzję. To nieprawda, że „do ostatniej minuty” toczy się „walka o każdy głos”. Przeciwnie. Niezdecydowanych jest najmniej w historii. A frekwencja będzie najwyższa. Kiedyś kandydaci patrzyli na nas głównie ze słupów ogłoszeniowych, a potem z bilbordów. Teraz zwisają z balkonów, płotów posesji, a nawet witryn sklepowych. Przechodząc niedawno obok punktu ksero, dumnie manifestującego uśmiech jednego z kandydatów, zastanawiałem się, czy sympatyk tego drugiego zostałby tutaj obsłużony? A jeśli tak, to czy za cennikowe 0,25 zł za stronę? Czy może jednak musiałby zapłacić 0,50 zł z powodu niewłaściwych poglądów politycznych?

Najlepsze, co każdy z nas może teraz zrobić, to znaleźć sobie kogoś myślącego inaczej i zapytać: „dlaczego”. Ale nie na zasadzie chwycenia go za gardło i potrząsania nim, wykrzykując, „jak możesz być takim kretynem i nie widzieć, że…”. Trzeba zapytać tak, jakbyście właśnie przyjechali do obcego kraju i próbowali się dowiedzieć czegoś nowego. 

Do wyborców RT

Jeśli jesteście wyborcami Rafała Trzaskowskiego, to znajdźcie sobie wyborcę Andrzeja Dudy. I zapytajcie go lub ją: „czemu Duda”? Wiem doskonale, co o nich sądzicie. Wiem, że widzicie w nich biednych (a może nawet złych) ludzi, „omamionych propagandą TVP”, być może „z wąskimi horyzontami” i zapewne „pełnych resentymentu wobec świata i obcych”. Porzućcie jednak te stereotypy. I tym razem (dla odmiany) zapytajcie, zamiast prawić. Usłyszycie wtedy na przykład…

Że po latach rządów PiS w Polsce żyje się trochę równiej. A model polskiego rozwoju przestał przypominać Amerykę Łacińską. I zaczął być bardziej zrównoważony. Płaca minimalna wzrosła z 40 do 50 proc. średniej krajowej. A realna (czyli po odliczeniu inflacji) średnia pensja urosła o 20 proc. Liczba dzieci żyjąca w „skrajnie ubogich” gospodarstwach domowych zmniejszyła się z 700 do 300 tys.


Polecamy: Wybory prezydenckie 2020 w specjalnym serwisie "Tygodnika Powszechnego"


Być może usłyszycie też, że w Polsce jest dzięki temu więcej wolności. Nie tej wolności formalnie zapisanej w aktach strzelistych prawa. Ale takiej wolności realnej – przeżywanej w codziennym życiu. Na przykład wolności od wyzysku ekonomicznego. Weźmy gospodarstwo domowe zarabiające w granicach płacy minimalnej, które ma dwoje dzieci. Pojawienie się 500 plus (zwłaszcza po rozszerzeniu programu na pierwsze dziecko) zwiększyło ich siłę nabywczą o jedną czwartą. Tak duży wzrost w połączeniu z niskim bezrobociem zmniejszył pole do wyzysku tych ludzi. Już nie jest tak łatwo szantażować ich argumentem „albo będziesz pracować na takich warunkach, jakie ci podyktuję, albo do widzenia...”. Bo pracownik faktycznie może powiedzieć: „to do widzenia”. Może siedzicie na innym szczeblu drabiny społecznej i tego nie czujecie. Ale to nie znaczy, że tego nie ma.

Możecie też usłyszeć, że dzięki dojściu PiS do władzy poszerzył się w Polsce pluralizm opinii. Przeciwnikom PiS trudno w to zazwyczaj uwierzyć, ale wiele Polek i Polaków uważało, że ich głos nie był przed rokiem 2015 słyszany, reprezentowany i szanowany. Chodzi o głosy bardzo różnych środowisk. Od religijnych konserwatystów, martwiących się tym, że Polska zbyt szybko się „europeizuje i laicyzuje”, że rozpadają się więzi społeczne, a w ich miejsce wdziera się aksjologiczna pustka. Po krytyków polskich przemian, z których zbyt często robiono w mediach „oszołomów”, co „nie potrafią pogodzić się z rzeczywistością”. Te grupy miały w ostatnich latach wrażenie, że pierwszy raz od dawna ktoś chciał rozmawiać z nimi na zasadach partnerskich i nie kazał im się wiecznie „przepraszać, że istnieją”. 

Jeśli porozmawiacie z wyborcą Dudy odpowiednio długo, to usłyszycie też pewnie wiele gorzkich słów pod adresem własnego obozu. Najpewniej będziecie musieli zrewidować swój pogląd na temat wyborców prawicy jako osobach pozamykanych (istnieją badania Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW pokazujące, że to wśród PiS-owców jest mniej dehumanizacji przeciwnika i więcej tolerancji dla odmiennych poglądów). Szybko też usłyszycie, że głosują na Dudę, bo boją się powrotu „tego, co było”. Powiedzą wam, że ich zdaniem „dawni władcy Polski” (to o antyPiS-owcach) nie pogodzili się z tym, że władzą trzeba się dzielić. I chcą widzieć w triumfie Trzaskowskiego początek „powrotu po swoje”. Po którym – być może – śruba zostanie na powrót dokręcona i nie będzie już recydywy z pisowskiego eksperymentu. Zastanówcie się na koniec, czy ich lęki są aż tak bardzo nieuzasadnione.

Dla zwolenników AD

Załóżmy teraz, że jesteście wyborcami Andrzeja Dudy. Oczywiście fani Trzaskowskiego was irytują. Uważacie ich za bezrefleksyjnych powtarzaczy zachodnich mód, którzy „końcem demokracji” interesują się wyłącznie wtedy, gdy uderza on w ich własny interes. Ale zostawcie teraz te uproszczenia i klisze. Pójdźcie dalej. Zadajcie zwolennikom Trzaskowskiego pytanie, dlaczego w niedzielę wybiorą właśnie jego? Co usłyszycie? 

Na pewno to, że PiS niszczy dorobek III RP. Trwoni coś, co takim wielkim wysiłkiem i przy wielkim udziale geopolitycznego szczęścia udało się w tym czasie w Polsce zbudować. Powiedzą wam, że mierzi ich nierozważna polityka gospodarcza, polegająca na rozdawaniu w trudzie wypracowanych zasobów. I że za tę politykę trzeba będzie zapłacić. Padnie zapewne więcej niż jedno cierpkie słowo na temat zawłaszczania i niszczenia instytucji publicznych – ot choćby o zamianie telewizji publicznej w partyjne narzędzie propagandowe i o próbie zrobienia tego samego z systemem sądownictwa. Będzie o ryzykowaniu dobrych przyjacielskich relacji z Europą i że bez tej kotwicy Polska zaczyna raczej orbitować w kierunku przysłowiowej „Białorusi” (przysłowiowej, bo bardzo często wiedza Polaków o Białorusi jest żadna). Albo i jeszcze dalej na wschód. Będzie o tym, że ich kandydat jest bardziej wiarygodny podczas dyskusji o zmianach klimatycznych. Lub w debatach nad polską samorządnością, bo z samorządami PiS ma ostro na pieńku.


Polecamy: "Woś się jeży" - autorska rubryka Rafała Wosia w serwisie "Tygodnika Powszechnego"


Usłyszycie też pewnie sporo argumentów zawierających ocenę ludzi, których PiS wyniósł do władzy, jako „niekompetentnych”, „nieuczciwych” lub „nieprzygotowanych”. W wielu przypadkach nawet wy w głębi duszy będziecie musieli przyznać, że jest w tym sporo prawdy. Tak, jak prawdziwym jest zarzut, że prezes partii rządzącej postawił się ponad innymi rodakami, odwiedzając w czasie pandemii grób swojego zmarłego brata. Podczas gdy inni musieli przestrzegać zasad kwarantanny. Powiedzą wam też pewnie o tym, że czasy po roku 2015 kojarzą im się z „praktykami rządzenia stosowanymi w PRL-u”. Wysłuchajcie też cierpliwie zarzutu na temat regresu, jaki nastąpił w Polsce w ostatnich latach w poziomie otwartości na mniejszości seksualne czy etniczne.

Ci bardziej letni (można by rzec: taktyczni) wyborcy Trzaskowskiego powiedzą wam też o potrzebie istnienia realnej siły zdolnej do kontrolowania PiS-u. Zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację, w której partia Kaczyńskiego nadal ma większościowy rząd i wciąż najwyższe notowania w sondażach. A ostatni „niepisowski” organ w konstytucyjnej strukturze władz, czyli Adam Bodnar w roli rzecznika praw obywatelskich, kończy kadencję we wrześniu. A przecież – powiedzą wam – nie jest dobrze, gdy cała władza polityczna spoczywa w rękach jednej partii. I nie ma jej kto kontrolować. Dlatego właśnie Trzaskowski.  

***

I jak? Zaszkodziło? Pewnie nie. Wydaje się mniej niż bardzo mało prawdopodobne, że ktokolwiek pod wpływem wysłuchania racji „tamtej strony” porzuci własne przekonania. To niemożliwe. I chyba niepotrzebne. Ćwiczenie ma inny cel. Jest po to, by… przygotować się na niedzielną porażkę. Ktoś przecież te wybory wygra. Co oznacza, że ci drudzy będą przegrani. A przegrać też trzeba umieć. Dla spoistości wspólnoty, jaką jest państwo, naród i społeczeństwo, taka umiejętność przeżycia porażki ma znaczenie egzystencjalne. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz ekonomiczny, laureat m.in. Nagrody im. Dariusza Fikusa, Nagrody NBP im. Władysława Grabskiego i Grand Press Economy, wielokrotnie nominowany do innych nagród dziennikarskich, np...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pan redaktor to wie, jak zapewnić sobie dziesiątki komentarzy. Ciekawe, czy ten kogoś powstrzyma (taki eksperyment シ).

chcą głosować na Trzaskowskiego: bo nie chcą Zenka M. w telewizji. I ja to jak najbardziej rozumiem i taki argument przyjmuję :)

Głosowałem na PAD, a disco polo w TVP, promowanej jako muzyka "narodowa", nie znoszę (eufemizm). Jak działa słuchanie disco polo w nadmiarze widać na przykładzie p. Jacka Kurskiego. Teksty w stylu "umiesz kręcić pupą, i fajnie ruszasz się, obiektem pożądania właśnie stałaś się" (zespół Weekend, o dojrzewającej dziewczynie, Stadion 'Narodowy', transmisja w TVP), to ... (eufemizm). Do samego p. Zenona Martyniuka nic nie mam - świetny biznesmen, wykorzystał szansę, moment - nikogo pod pistoletem przecież do słuchania tego badziewia nie zmusza. A związek PAD z promocją disco polo jako "muzyki narodowej" jest żaden - chciał przecież pogonić Kurskiego z TVP, ale tamten jak pijany płota się trzyma ... mocno.

To prawda, że wygrana Trzaskowskiego, zapewniłaby pewne przyhamowanie zapędów reformatorskich PiS, jednak nie jest non żadną nową jakością i niczego nowego do naszego życia społecznego nie wniesie. Problemem naszym jest partyjniactwo, kolesiostwo i nepotyzm w życiu politycznym. Rozsadek podpowiada, by zachować pewną równowagą, przeciwwagę temu co się dzieje, nic więcej. Kto spodziewa się ożywczego powiewu w polityce, po powrocie do władzy ludzi PO i jej podobnych, jest zwyczajnie naiwny. I jeszcze jedno PiS to nie prawica, a jego wyborcy nie mają prawicowych poglądów. Większość z nich to moje pokolenie ludzie, którym się specjalnie w życiu nie powiodło, utożsamiają się z tym nieporadnym Jarosławem, z resentymentem wspominają komunę, socjal i to, że za nich ktoś podejmował decyzje. Oni nie główkują kategoriami co będzie za rok, dwa i więcej. Żyją z dnia na dzień, od wypłaty do wypłaty. Ich jedyną rozrywką jest wyprawa do kościoła, piwko i telewizja. Nie analizują czy rząd dobrze gospodarzy czy nie, jeśli dostają jakiś bonus, znaczy jest fajnie i można w Biedronce na zakupach poszaleć. Bo piękne w życiu są tylko chwile. Jest takie powiedzenie – lepsze jest wrogiem dobrego. - W sumie nie jest źle więc po co to zmieniać?

Pańskie pokolenie np. głosujące na PiS, które Pana otacza w tym akurat jest smutne i jest produktem tych, z nowszej perspektywy, gorzkich czasów komunistycznej, systemowej laicyzacji, która prawie zupełnie wykarczowała w sercach ludzi zew do duchowej wolności. Tamto pokolenie PRL nauczyło się żyć z miesiąca na miesiąc jednocześnie gorliwie szukając rezerw i zabezpieczeń materialnych, pragnąc głównie zjeść, dobrze wypić, obejrzeć co w telewizji i zaiwaniać do roboty państwowej – ci inni wyjałowieni, ale ambitni i o szerokich horyzontach dorzucali do swych celów życia codziennego przeczytanie inteligentnej książki lub pójście na wernisaż czy spektakl z nowymi trendami. Tacy ludzie jedynie mówili o Bogu, gdy recytowali formułki w czasie mszy świętej. Tamto pokolenie miało oczywiście pewne zalety, których brakuje mojemu, ale to inna bajka. A ludzie z mojego pokolenia głosujący na PiS to zwykle tzw. absolwenci duszpasterstw akademickich (np. Odnowa, Taize), mający wyższe wykształcenie i pracujący w swoim zawodzie, jako wykonawcy i nierzadko dydaktycy, zamożni na tyle, że stać ich na własne mieszkanie czy dom, którzy nie łapią się na rozdawnictwo pieniędzy przez PiS lub specjalnie go nie potrzebujący.

"I jeszcze jedno PiS to nie prawica, a jego wyborcy nie mają prawicowych poglądów. Większość z nich to moje pokolenie ludzie, którym się specjalnie w życiu nie powiodło, utożsamiają się z tym nieporadnym Jarosławem, z resentymentem wspominają komunę, socjal i to, że za nich ktoś podejmował decyzje. Oni nie główkują kategoriami co będzie za rok, dwa i więcej. Żyją z dnia na dzień, od wypłaty do wypłaty." - zgadzam się. PiS to 'religijni' socjaliści.

Nie zachwyca. Nie zagłosuję jednak na AD, ponieważ nie zawetował niszczącej oświatę ustawy o "reformie". Jestem nauczycielką i matką, która ma dziecko z pierwszego "eksperymentalnego" rocznika, więc skutki działań pani minister Zalewskiej odczuwam bardzo wyraźnie. Nie wiem, dlaczego wątek ten pominięto w artykule. Komu lepiej, temu lepiej, polskim uczniom - dzieci i młodzieży - jest gorzej z tą ustawą. Gimnazjum, w którym uczyłam, naturalnie znikło, w porę salwowałam się ucieczką do sektora prywatnego i jestem teraz lektorem w szkole językowej. Nie muszę już organizować zebrań z rodzicami ani przesiadywać na radach pedagogicznych, ale pracuję na umowie-zlecenie, której wady są oczywiste. Praca na własny rachunek nie wchodzi w grę, bo skończył mi się tzw. okres perfekcyjny, więc ok. 80% dochodu musiałabym oddać ZUS. Ktoś kiedyś w PiS przebąkiwał o skorelowaniu składki na ZUS z faktycznymi dochodami przedsiębiorcy, ale akurat ta reforma się nie udała :( Wraz z 500+ nastąpił wzrost cen, nie jestem ekonomistą, więcej nie wiem, czy to tylko korelacja, czy związek przyczynowo-skutkowy, ale nie odczuwam znaczącej poprawy mojej sytuacji finansowej i podobnie, jak dreambrother uważam, że lepszą byłaby większa ulga podatkowa dla wychowujących dzieci, ewentualnie wypłata w sytuacji, gdy podatek należny jest niższy niż rzeczona ulga.

Takich głosów to już nie rozumiem. Po stronie Dudy jest wiele osób zadowolonych, lub wręcz zachwyconych. I naprawdę dobrze czują się z takim prezydentem. A po drugiej stronie słychać ciąg le to samo. Nie jestem za, ale jestem przeciw, nie zachwyca, ale to jedyny wybór. Cholera, znajdźcie w nim jakąś nadzieję, coś co może pociągać, coś co sprawi że będziecie nasyceni. Bo zachowujecie się jak pies ogrodnika, który sam nie zje…

Na jakiej podstawie sądzi Pan, że emocje i idealizm są w czymkolwiek lepsze od rozsądku i pragmatyzmu? Ja w Trzaskowskim widzę zwykłego człowieka, z krwi i kości. Z zaletami i wadami, które dostrzegam. Duda natomiast to produkt uszyty na miarę swojego wyborcy, który mówi swoim słuchaczom to, co ci chcą usłyszeć. Na mnie akurat taka reklama nie działa.

U mnie jako wyborcy Dudy wszystko razem dobrze się zgrywa: i uczucia, i rozsądek, i idealizm, i pragmatyzm - stąd moje dobre samopoczucie, gdy myślę o swoim wyborze. Toć u wyborców Rafała widzę dylematy i antagonizmy: rozsądek przeciw uczuciu, idea przeciw praktyce, itd. Niby reklama Rafała działa, tylko problem z różnymi faktami, których największym grzechem jest to, że są.

Dobrze, kiedy mówi Pan za siebie, ale niech Pan nie zagląda w umysły i odczucia innych. Potem dziwolągi Panu z tego wychodzą.

bo to wolny kraj, che..che...

... że Pan to napisał, a nie ja. Nikt mi teraz nie zarzuci, że argumentowałem ad personam.

Dorianie Greyu ;)

Zacząłem tak sobie sprawdzać ten kierunek do dobrobytu - trochę przypadkowo, bo akurat przeglądałem różne publikacje Banku Światowego. Na początku roku, jeszcze przed pandemią, opublikował on raport "Doing Business" za rok 2019. Polska znalazła się w nim na 40 pozycji. Zacząłem porównywać: w 2018 roku ulokowano nas na miejscu 33, w 2017 na 27. Można oczywiście dyskutować nad przyjętymi kryteriami, tym niemniej w takich porównaniach zawsze są one takie same w stosunku do wszystkich państw. Gdzież zatem szukać tej drogi do dobrobytu? Wskaźniki ubóstwa w Polsce wg danych GUS pięknie malały do roku 2017. Od roku 2018 gwałtownie rosną mimo 500+ i innych wydatków socjalnych (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ub%C3%B3stwo_w_Polsce#/media/Plik:MinimumEgzystencjiWPolsce.svg). Poszedłem dalej tym tropem. Legatum Institute - ogólnie rozumiany 'dobrobyt': rok 2015 miejsce 28, rok 2019 miejsce 31; wolność słowa: rok 2015 miejsce 18, rok 2019 miejsce 59; dostęp do opieki zdrowotnej (tu oceniano tylko państwa europejskie): rok 2015 miejsce 25, rok 2019 miejsce 32. Transparency International i wskaźniki korupcji: rok 2015 miejsce 29, rok 2019 miejsce 36. Może chociaż w dostępie do mieszkań coś się ruszyło? Program Mieszkanie+ pominę z litości milczeniem, popatrzę na oprocentowanie kredytów hipotecznych: rok 2015 - 3,7%, rok 2019 - 4,2%. Dodatkowo wprowadzenie podatku bankowego spowodowało wzrosty prowizji, banki przerzuciły ten koszt na klientów. Mieszkanie o pow. 50 m2 średnio w całym kraju w 2015 r. kosztowało 96 przeciętnych pensji, w 2019 r. już 101 pensji.

Podążanie, zmierzanie w jakimś kierunku ( do czegoś ) a nie dotarcie do celu (jego osiągnięcie ) . A podąża się nieraz po grudach. ------------------------------------------------- Dla Polski i jej gospodarki największe znaczenie mają oceny i prognozy światowych Agencji ratingowych i Komisji UE, zwłaszcza te z drugiej połowy ub.r. i z tego. Są one , mimo zastrzeżeń i ostrzeżeń dość pozytywne. ------------------------------------------------------Trzy największe agencje ratingowe na świecie spodziewają się spowolnienia w polskiej gospodarce i ostrzegają przed negatywnymi skutkami rozwiązania kwestii kredytów frankowych. Mimo tego punktują mocne strony Polski i zgodnie utrzymują całkiem wysokie noty. 12.10.2019 https://www.money.pl/gospodarka/rating-polski-podsumowanie-decyzji-fitch-sp-i-moodys-6434255898084993a.html -------------------------- Polska liderem wzrostu PKB w Unii Europejskiej. Oto najnowsze dane Eurostatu 15.12.2019 https://forsal.pl/artykuly/1443152,wzrost-pkb-polska-panstwa-ue-dane-eurostat.html ---------------------------------------------------- Agencja S&P Global Ratings potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A- ” - wynika z komunikatu agencji. Perspektywa ratingu pozostała stabilna. Po 2-proc. recesji w 2020 r. S&P oczekuje mocnego odbicia wzrostu w 2021 r. i poprawy pozycji fiskalnej Polski. Ostatnia aktualizacja: 2020-07-11, https://www.forbes.pl/gospodarka/rating-polski-decyzja-agencji-sandp/w58kwv3 -----------------------------------------------------Bruksela tnie prognozy PKB dla Unii. Nieźle w Polsce 7.07.20 https://www.dw.com/pl/bruksela-tnie-prognozy-pkb-dla-unii-nie%C5%BAle-w-polsce/a-54077283 -----------------------------------------------Spowalniający, ale wciąż bardzo solidny wzrost gospodarczy stanowi dobry fundament do przeprowadzenia reform mających na celu sprostanie wyzwaniom społecznoekonomicznym . Polska gospodarkaz powodzeniem zmniejsza dystans rozwojowy. Warunki ekonomiczne są nadal sprzyjające, pomimo wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego. Poziom zatrudnienia jest wysoki,a stopa bezrobocia ustabilizowała się na rekordowo niskim poziomie. Sytuacja finansów publicznych w krótkim okresie wydaje się bezpieczna . --- Fragment ze wstępu Sprawozdania krajowe Komisji Europejskiej z 26 lut 2020 r. https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/2020-european_semester_country-report-poland_pl.pdf

Liczby nie kłamią... Czyż nie jakoś tak?

jw

Zgadzam się z zerocin, tyle, że tak: Ja w Dudzie widzę zwykłego człowieka, z krwi i kości. Z zaletami i wadami, które dostrzegam. Trzaskowski natomiast to produkt uszyty na miarę swojego wyborcy, który mówi swoim słuchaczom to, co ci chcą usłyszeć. Na mnie akurat taka reklama nie działa.

Pytanie, co w RT tak prawdziwie może zachwycić? Chyba nic. Dla mnie jest on tylko (lub aż) przeciwwagą dla autorytarnych zapędów PiS. I to właśnie na RT z bólem oddam swój głos.

Jeśli wygra Duda, wtedy poczujesz ból...

Red. Woś poświęcił chwaleniu PiSu 50 linijek, a ew. krytyce 42. W tym, co mieli by do powiedzenia przeciwnicy Dudy, red. Woś nie był łaskaw zauważyć np. łamania konstytucji, częściowego opanowania sądownictwa, kurczowego trzymania się węgla, niszczenia przyrody itd. itd. Może to dla red. Wosia sprawy małej wagi, ale chociaż z kronikarskiego obowiązku mógłby je wymienić. Kiedyś w Ameryce obywatele wyraźnie podzielili się na przeciwników i zwolenników niewolnictwa...cóż każdy może mieć swój pogląd, ale pogląd świadczy o człowieku. Podlega zarówno ocenie intelektualnej, jak i moralnej.

Skoroście, Dąbrowski, szybko czmychnęli z wątku "Głosuj ostrożnie" (https://www.tygodnikpowszechny.pl/glosuj-ostroznie-163955#comment-41627 ) i nie zdążyłem Was zapytać, to zrobię to teraz :------------- Jakbyście nazwali człowieka który pod artykułem odnoszącym się m.in. do działalności znanego polityka, zamieszcza na forum kilka przykładów nierozsądnego lub gorszącego zachowania bez podania na ile oraz czy wszystkie dotyczą właśnie tego polityka ( co sprawia że nawet insynuacja jeśli znajdzie się w sąsiedztwie prawdziwych zarzutów zyskuje cechy prawdopodobieństwa a zarzut zostaje wzmocniony przez sąsiadującą z nim jeszcze nierozpoznaną insynuację) ? ----------------------- Jakbyście nazwali takiego internautę który do owego katalogu z przykładami niewłaściwego zachowania dodaje gotowe odpowiedzi na postawione przez samego siebie pytanie - jak nazwać sprawcę tych występków: "Ignorant, głupek, podły człowiek", żeby broń Boże nikt nie próbował szukać mniej namiętnych, umiarkowanych określeń ? ----------------------- A gdyby ów internauta okazał się żarliwie miłującym prawdę i pokój demokratą, to jakbyście go nazwali ?

Szanowny Panie, Szanowna Pani! Uprzejmie informuję, że koresponduję wyłącznie z osobami znanymi mi z imienia i nazwiska oraz przestrzegającymi zasad dobrego wychowania. Z poważaniem, Piotr Dąbrowski

Jarema Cietrzew jestem , z gałęzi Ostrorogów z Podola. Co do wymaganego przez Was od ew. korespondentów - przestrzegania zasad dobrego wychowania, to powinniście być stanowczo mniej wymagający i bardziej wyrozumiali . Przeczytajcie z ręką na sercu ponownie swój wpis pod "Głosuj ostrożnie" (https://www.tygodnikpowszechny.pl/glosuj-ostroznie-163955#comment-41627 ) i mój - powyżej a może pojmiecie, coście popełnili . W razie trudności, skontaktujcie się ze mną . Razem damy radę.

Mimo wszystko rzadka to okazja, w jednym miejscu spotkać taki natłok niepoważnych tekstów. Ale p. Woś już od bardzo dawna raczy nas swoimi "przemyśleniami", które tak sie mają do realnego świata, jak coś do czegoś. Dlatego raczej omijam te "mądrości"

no więc ja wcale nie usłyszałam o tym, jak fajny jest PiS i Duda, tylko jak paskudny jest Trzaskowski (w skrócie: media z kapitałem niemieckim, beztożsamościowa Europa i na deser LGBT.) Aha, i osoba wygłaszająca te poglądy pod żadnym względem (płci, wieku, zamieszkania, wykształcenia) nie jest statystycznym wyborcą PiSu.

z tą argumentacją to red RW rzeczywiście przesadził - zaglądam na lokale fora i tam liczą się PiS-owi na plus tylko te dwa: ÓNE DAJOM - dali 500+, emeryturę, zarabiamy więcej, a opozycja mówiła, że pieniędzy nie ma i nie będzie - to stanowisko 'pisiackiego glonu', z tych najsłabiej wykształconych - oraz wcale nierzadkie zachwyty nad krucjatą PiS przeciwko LGBT... z kolei znajomi pisiacy z IQ powyżej średniej różnie: jeden ma bzika na punkcie kościoła i twierdzi, że PiS 'broni wartości', drugi kościół ma w de, za to twierdzi, że dopiero PiS wiedział, jak rozruszać gospodarkę itepe - oczywiście obaj głusi na kontrargumenty, a łączy ich [prócz bezdyskusyjnej wręcz, a dla mnie niezrozumiałej n i e n a w i ś c i do Donalda Tuska], charakter i wspólnota losu: jeden i drugi o ambicjach wyraźnie ponad ich siłę przebicia, obaj z tych, co to teorie spiskowe i chętne obwinianie innych o własne potknięcia, obaj co ciekawe z domów o delikatnie mówiąc zaburzonej strukturze rodzicielskiej - w jednym muszę red. RW przyznać rację: ktoś musi przegrać, ale tym ktosiem ma być Rafał Trzaskowski, nawet gdyby wygrał, bo opcja pokusy unieważnienia przez PiS w takim przypadku wyborów jest dla mnie tak oczywista jak wschód i zachód słońca

Albo porównywanie rządów PiS do rządów komuny albo porównywanie Kaczyńskiego do Hitlera. To są dzisiejsze horyzonty i bieguny intelektualne totalnej opozycji. Widać, jak biedaki odbijają od tej ściany do ściany. To nawet zrozumiałe, bo o hitleryzmie i komunizmie każdy dziecko coś słyszało, więc dorosły Jan tyle tylko pamięta i wie z historii, co Jasiowi podano w największym skrócie. Wracając do możliwych analogii: warto przypomnieć w kontekście naszych czasów, że opór przed przyjęciem Konstytucji 3 Maja był duży, szły za tym wściekłość i bunt i rozglądanie się za obcą pomocą. A argumentów przeciw było wiele, sam zaś akt uznany został za zamach. Konstytucja została uchwalona autorytarnie, niedemokratycznie i fortelowo, nawet inaczej być nie mogło, bo wiadomo było, że siły wsteczne są zbyt potężne i nieprzejednane, by można było to przeprowadzić lege artis. Pamiętajcie o tym kochani, gdy będziecie oddawać głos za wolną Polskę, tj. taką jaką była, czyli na Rafała i pomyślcie, jak wasz wybór ocenią przyszłe pokolenia, historycy. Może będziecie musieli się już za 10-15 lat mocno wstydzić, tak jak dziś mogą wstydzić ci niektórzy, co dali się nakręcić przeciw pierwszemu wyłonionemu po prawdziwie wolnych wyborach – rządowi J. Olszewskiego. Też hejtu i argumentów było wiele, ale rząd obalono siłą zmowy z jednego, wulgarnego i zakłamanego powodu. Zresztą nawet nie kryto się z tym specjalnie, samowola i tupet były znacznie większe na skutek lepszych do tego warunków. Pamiętajcie, że waszego krzyżyka nie da się potem wymazać ani porządnie uciec przed pytaniem: na kogo głosowałeś w 2020 r.?

radziłbym odsłuchać Mariana Turskiego w Oświęcimiu.

Który po doświadczeniach obozowych nie mógł sobie wymarzyć piękniejszej dla siebie organizacji niż stalinowska PPR i PZPR, obie nie mające nic przeciwko mokrej robocie... Co tam straszliwe łagry, co tam pogarda bolszewików wobec podludzi, nie kochających szyrakoj strany gdie tak wolno dyszyt czeławiek...Później kariera wspierającego piórem polskojęzycznych nadzorców ruskiego ładu nad Wisłą. A gdy komuna straciła na znaczeniu - odkrywa swoje pochodzenie i zostaje oświęcimskim autorytetem oraz nauczycielem demokracji.

Cytat do rozważenia. Zbigniew Bujak: gdy ktoś mi mówi, że tamte rządy były lepsze od obecnych, bardziej praworządne, to odpowiadam: wolne żarty – mówi w rozmowie z Elizą Olczyk w RP: “Krytycznie oceniałem jego [Tuska] rządy. Za jego czasów uchwalono ustawę o cudzoziemcach, która liczyła prawie 500 paragrafów. Taka ustawa nie ma prawa powstać w demokratycznym państwie. Pod tymi samymi rządami rzecznik praw obywatelskich interweniowała w sprawie kobiet, cudzoziemek z dziećmi, ubiegających się o azyl, które były przetrzymywane w więziennych celach, co prawda otwartych, ale to jednak więzienie. Dla mnie, człowieka, który siedział w więzieniu, to było niewyobrażalne. Tak samo jak procesy sądowe ciągnące się przez kilkanaście lat. Gdy mi ktoś mówi, że tamte rządy były lepsze od obecnych, bardziej praworządne, to odpowiadam: wolne żarty”. /źródło: „Rzeczpospolita” z 26.04.2019 r./

Pan redaktor zauważył, „że to wśród PiS-owców jest mniej dehumanizacji przeciwnika i więcej tolerancji dla odmiennych poglądów”, a moje białostockie doświadczenia mówią, że zdecydowanie mniej, ale nie zauważył i co gorsza nie wyciągnął logicznego wniosku, że „wyższa rasa z PO” nie rozmawia z „polską hołotą”. Próbowałem kilka razy, np. gdy białostocka PO ogłosiła program budowy w Białymstoku dużego lotniska międzynarodowego. Próbowałem pytać o sens tej potężnej inwestycji. Najłagodniejsza odpowiedź to „ wszyscy inteligentni ludzie wiedzą, że międzynarodowe lotnisko w Białymstoku jest niezbędne”, ale większość reakcji to pogardliwe spojrzenia, czasem docinki tak dobrze znane z Internetu typu „co! myślenie boli”, „kto się urodził w średniowieczu …”, „ja z pisuarem nie rozmawiam, ja do pisuaru leje” itd. Bardzo podobnie „argumentuje” RT przeciw AD. Dopiero, gdy białostockie PO pojechało do ówczesnej wicepremier Bieńkowskiej, że oni naprawdę chcą budować to lotnisko, że nie chodziło o pretekst do balowania po świecie i gdy p. Bieńkowska kategorycznie odmówiła funduszy grzmiąc, że ani budżet centralny, ani lokalny nie będzie dopłacał do kretyńskich pomysłów, to wtedy z dnia na dzień „wyższa rasa” z Białegostoku zmieniła zdanie. Podobnie było w sprawie ACTA. Pani Kanclerz powiedziała, że ma być, Tusk ogłosił, że ma być. Doszło do protestów, to Niesiołowski wyzwał przeciwników ACTA od idiotów, wydawało się, że przesądzone, aż tu p. Kanclerz zmieniła zdanie, a za nią Tusk i nie ma ACTA. Kto chce przekonać wyborców TO musi przekonać szefostwo TO, a kto chce przekonać władze TO musi przekonać p. Kanclerz, ale obawiam się, że nawet p. Kanclerz nie wyjaśni motywacji działania „wyższej rasy”. Wisława Szymborska próby rozmowy z takimi ludźmi nazywała pukaniem do drzwi kamienia, czyli ułuda, ale w ateistycznym wierszu ateistyczny cud, kamień odpowiada - nie mam drzwi.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]