Reklama

Gdy dziennikarz mówi: „Nie sprawdzam”

Gdy dziennikarz mówi: „Nie sprawdzam”

25.11.2016
Czyta się kilka minut
Dlaczego zajęliśmy się nierzetelnym materiałem „Dziennika. Gazety Prawnej”? W tej sprawie nie chodzi o branżowe porachunki.
W

Weekendowe wydanie „Dziennika. Gazety Prawnej” przyniosło odpowiedź na zamieszczony w „Tygodniku” reportaż Ewy Wanat z bawarskiego Rupprechtstegen. Nasza autorka postanowiła sprawdzić, ile jest prawdy w głośnej, opublikowanej przez „DGP” w lipcu, rozmowie Magdaleny Rigamonti z Mayą Paczesny – Polką, byłą właścicielką hotelu w tym miasteczku. Po swoim wyjeździe z Niemiec Paczesny kreśliła wizję brudzących, kradnących i odstraszających turystów uchodźców, żyjących w otoczeniu Niemców, którzy nimi masowo pogardzają, m.in. podpalając domy azylanckie. „Zgadza się tylko to, że Polka się wyniosła” – napisała w „Tygodniku” Wanat.


  • Ewa Wanat: „Dziennik. Gazeta Prawna” weryfikuje informacje pochodzące od jednego źródła u tego samego źródła. Oto dziennikarstwo postawione na głowie.
     
  • Wyniosłam się stąd, bo w mojej wiosce uchodźcy brudzili, kradli, straszyli turystów, a Niemcy podpalali domy azylanckie – mówiła Polka w głośnym wywiadzie dla „Dziennika. Gazety Prawnej”. Sprawdziłam. Zgadza się tylko to, że Polka się wyniosła. Reportaż Ewy Wanat >>>

Odpowiedź gazety na nasz materiał zawiera dwie części: ripostę Andrzeja Andrysiaka, redaktora odpowiedzialnego za Magazyn „DGP”, oraz drugi wywiad Rigamonti z Paczesny. Najkrócej mówiąc: część pierwsza składa się z polemiki z zarzutami, które nigdy z łamów „Tygodnika” nie padły („Teraz szacowny »Tygodnik Powszechny« zakwalifikował nas do antyislamskich oszołomów” – pisze dziennik), oraz polemiki red. Andrysiaka z samym sobą. „Zawsze uznawaliśmy, że medialne spory są niezbyt interesujące dla czytelników” – twierdzi najpierw, by chwilę później dodać, iż „mamy przekonanie, że medium ma być platformą wymiany poglądów”. Z tych stwierdzeń wybieramy drugie: warto rozmawiać, zwłaszcza że chodzi o temat tylko pozornie branżowy, a w istocie obejmujący ważne kwestie społeczne: stereotypy na temat uchodźców i rolę polskich mediów w ich szerzeniu (w poprzednim „Tygodniku” mówił o nich prof. Michał Bilewicz).

To ważne, bo właśnie części tej branży nie przyszło do głowy, że jakaś redakcja – w tym przypadku redakcja „Tygodnika” – może walczyć o coś więcej niż tylko o interes własny (ewentualnie starać się zaszkodzić interesowi innej redakcji). „Ewa Wanat atakuje Magdalenę Rigamonti za wypowiedzi bohaterki jej wywiadu o uchodźcach w Niemczech” – pisze serwis Press.pl i pyta dramatycznie: „Po co?”. Z kolei Konrad Piasecki z Radia Zet stwierdza w tymże serwsie, iż krytyka dziennikarza przeprowadzającego wywiad za to, co powiedział mu rozmówca, jest złym pomysłem. „A już na pewno – dodaje – krytykowanie za pomocą reportażu. To są dwie różne formy dziennikarskie. Wywiad jest totalnie subiektywizowaną formą, pokazującą osobisty wycinek świata rozmówcy”. 

To ciekawe, jak owe wypowiedzi współgrają z wyjaśnieniami „DGP” i samej Paczesny. Wedle Andrzeja Andrysiaka „indywidualną opowieść naszej rozmówczyni redakcja [„TP”] weryfikuje indywidualną refleksją dziennikarki”, zaś Paczesny twierdzi, że opowiedziała „jedynie swoją historię”.

Wyjaśnijmy więc: celem „Tygodnika” nie był personalny atak, a nazywanie wywiadu Rigamonti z Paczesny „wycinkiem świata rozmówcy” jest albo wyrazem niekompetencji, albo wynikiem pobieżnej jedynie (jeśli w ogóle) lektury źródłowego tekstu. Jak bowiem za subiektywny wycinek uznać liczne uogólnienia, zaczynające się już w tytule pierwszego wywiadu z „DGP” („Był raj, jest śmietnisko. Jak naprawdę wyglądają Niemcy zasiedlane przez uchodźców”)? Z wywiadu dowiadujemy się np., że „polityka multi-kulti się nie sprawdziła”, że „uchodźcy na pewno nie będą się asymilowali”, Niemcy  zaś (w domyśle: wszyscy!) „są bardzo ostrożni, samozachowawczy, ale to wynika z tego, że mandat za mowę nienawiści ­wynosi 1200 euro” (w domyśle: gdyby nie mandat, zgotowaliby uchodźcom piekło znacznie większe niż to, które maluje Paczesny).

Wywiady z nią w „DGP” to gotowy, modelowy zbiór uprzedzeń i fobii, wzbogacony o „indywidualną opowieść” na temat ogólnodostępnych faktów i statystyk (tłumaczenie Paczesny, że podała liczbę 600 podpaleń, bo „my słyszeliśmy co chwilę o podpaleniach”, jest bodaj najbardziej kuriozalnym fragmentem drugiej rozmowy), które red. Rigamonti nagrała na dyktafon, a następnie opublikowała w gazecie, nie turbując się jakąkolwiek weryfikacją faktów, nawet tych łatwo dostępnych w internecie. Czy podobnie postąpiłby w Radiu Zet red. Konrad Piasecki, nie wiemy. Możemy jednak zakładać, iż skonfrontowany z „wycinkiem świata rozmówcy” – który, dajmy na to, opowiedziałby mu, że 10 kwietnia 2010 r. widział z ziemi wybuchającego tupolewa, dodając do tego opinię, że „Rosjanie zawsze byli bezwzględni” – poddałby ten wycinek jakiejkolwiek weryfikacji lub skontrowałby go zdrową dozą zawodowej nieufności. A gdyby tego nie zrobił, uczyniłaby to niechybnie inna redakcja.

Powtórny wywiad Rigamonti z Paczesny kończy się wyjaśnieniem, dlaczego mieszkająca przez lata w Niemczech Polka nie chciała rozmawiać z Ewą Wanat (brak za to wyjaśnienia, dlaczego podobnej rozmowy odmówiła Rigamonti). „Poczytałam w internecie (...) O jej rowerowych jazdach zakończonych na komendzie. O tym, że jej praca kończyła się głośnym zwolnieniem. Obejrzałam jej występy na marszach KOD-u” – tłumaczy Paczesny, potwierdzając tym samym, że jej medialne występy są ilustracją uprzedzeń, i to wykraczających poza samych uchodźców. Problem w tym, że uprzedzenia wobec tych ostatnich mogą zaważyć na stosunku Polaków do wszelkich przejawów obcości w czasie, gdy obecność imigrantów bądź uchodźców nad Wisłą stanie się rzeczywistością. Na tym, by stosunek ten był oparty na rzetelnej wiedzy, a nie na plotkach, „wycinkach własnego świata” oraz „jedynie swoich historiach”, powinno zależeć każdej redakcji, która swoją misję rozumie szerzej niż branżowy klub towarzyski. ©


Prof. Michał Bilewicz, psycholog społeczny: Uchodźcy w polskich mediach bywają ukazywani tak, jak w wywiadzie Magdaleny Rigamonti – jako najeźdźcy, którzy niszczą europejską idyllę.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

do czynienia z podobną "nierzetelnością dziennikarską" w przypadku "Gazety Wyborczej"; szczególnie w przypadku artykułów odnoszących się do instytucji kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Nie spotkałem się w Tygodniku Powszechnym z żadną interwencją w sprawie analogicznych manipulacji czytelnikami przez tą opiniotwórczą gazetę, zaś jej redaktor naczelny-A. Michnik, był wielokrotnie przedstawiany przez TP, jako człowiek "wart dialogu"(by nie rzec: opiniotwórczego dwugłosu). Czyżby jednak takowe porozumienie, może być realizowane nawet kosztem kompromisu w kwestii podstawowych prawd chrześcijańskich-podmiotu samej prawdy obiektywnej, jako tego, co rzeczywiście jest? Czyżby rzeczywiście problem "kościół" był o wiele poważniejszy niż np. problem masowej emigracji do Europy, którzy obnaża jej słabość-tak w wymiarze instytucjonalnym, jak i duchowym? Może warto sobie to uzmysłowić(a szczególnie tym, którzy deklarują wiarę katolicką), że dla opcji lewicowej, Kościół jako taki, budowany na fundamencie wiary Chrystusowej, ZAWSZE będzie problemem nr 1,jako "wsteczna siła reakcyjna" przeszkadzająca w budowaniu "powszechnej szczęśliwości" wg ateistycznych założeń ideologicznych.

A konkretnie? Co nieprawdziwego pisała „GW” o chrześcijaństwie?

mówi ów ksiądz prałat(z którym trudno mi się zgodzić w kwestii jego wizji narodowego katolicyzmu).Jednak kłamstwo i manipulacja nie są w żadnym przypadku usprawiedliwione z chrześcijańskiej perspektywy. https://www.youtube.com/watch?v=jDi9xnssy8Q

Szanowny Pan zastosował typowy chwyt: "A u was biją murzynów". Kto w odpowiednim wieku ten wie o co chodzi.

...a oboje jednacy". Choć dziwi mnie postawa Tygodnika, który przyjąwszy rolę "adwokata diabła"(bo każdy ma prawo do obrony), staje się momentami już "oskarżycielem Pana Boga". A mało to Ksiądz Redaktor-Senior naużerał się w czasach tzw. komuny, z "uświadomioną" i "jedyniesłuszną" lewizną?

Jeśli w ogóle to "obie". Mam wrażenie , że w języku polskim należałoby tak to odmienić?

Wątek z GW nie na temat, delikatnie mówiąc. Fragment o 'chrześcijańskiej prawdzie obiektywnej' - żenująco bałamutny. Jak wielki jest problem 'kościół' w stosunku do problemu 'migracji' - niech Sz. P. sam próbuje oszacować , choćby porównując adekwatne liczby. Na koniec: kościół jest wielkim problemem nie tylko dla 'opcji lewicowej', jak zdaje się Pan uważać. On jest problemem dla nas wszystkich,. A kompletnie wyświechtane, zbanalizowane i wyprane z sensownych merytorycznych konotacji etykietkowanie 'lewicowe' czy 'prawicowe' wydaje mi się, że na łamach TP można sobie darować.

szczególnie, że wciąż w mediach jest używany oksymoron "katolewica". To grube nieporozumienie z czasów, gdy lewicę utożsamiano z opcję obrony praw człowieka: uciśnionej mniejszości(w sensie siły społecznego przebicia). Otóż nie taka, czy inna mniejszość społeczna, jest przedmiotem "empatii" ze strony lewicy, tylko negacja samej istoty wartości w odrzuceniu osobowego Boga(w szczególności tradycji judeochrześcijańskiej). Lewica to zanegowanie istoty etyki, estetyki, logiki, czy w ogóle samej istoty bytu. Dlatego też dawna "niedojrzała" lewica z "obrońcy sprawy robotniczo-chłopskiej"(wywłaszczonej przez kapitał najemnej siły roboczej), stała się obecnie orędownikiem mniejszości seksualnych w opozycji do tradycyjnej rodziny, czy np. "robaczków leśnych"(a konkretnie kornika drukarza)w opozycji do całego zbiorowiska leśnego. Lewicowość można skwitować w trzech "b": bezbożność, bezsens, bylejakość-antyteza katolickości.

Bajdurzenie, bełkot, brednie. Proszę mi wybaczyć nieco obcesową bezpośredniość, ale Sz. P. wspina się na wyżyny w tych dyscyplinach.

wal prosto z mostu, edi, prosto między oczy-od tego jest to Forum. A co będziemy sobie żałować...

Jak bym się bardzo nie starała, zupełnie nie rozumiem co konkretnie chce Pan przekazać w tym poście. Rzuca Pan popularne hasła, które w jakiś sposób, chyba "na ślinę", łączą się w zdania. Sensu w tym za grosz... :/

Uwaga zupełnie nie w temacie. Metoda odwracania uwagi od opisywanego problemu poprzez wrzucenie zupełnie innego tematu tylko pozornie powiązanego z opisywanym zagadnieniem. Przypomina mi to narzekania pod każdym newsem o znęcaniu się nad zwierzętami, że "wy to już problemów nie macie, przecież gdzieś w Polsce jakieś dzieci głodują!" Zupełnie bez sensu...

Bardzo się cieszę, że Tygodnik weryfikuje stereotypy i brednie wypisywane w prasie zwłasza tej poczytnej. Opowieści o utraconym raju są wodą na młyn prawicowym mediom,siejącym psychozę przed najazdem Hunów. Ludzie uspokajają swoje sumienia, czytając takie wywiady. Dziękuję za trud sprawdzenia wiadomości, kiedyś naturalny, a dziś okazuje się unikatowy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]