Reklama

Francja zostaje w Europie

Francja zostaje w Europie

07.05.2017
Czyta się kilka minut
Wybór proeuropejskiego Emmanuela Macrona na prezydenta Francji może dodać wigoru euroentuzjastom. Jednak jego rywalka Marine Le Pen, kandydatka „Frexitu”, jest mocniejsza niż kiedykolwiek. I awansuje zapewne do roli liderki opozycji nad Sekwaną.
Zwolennicy Emmanuela Macrona po wysłuchaniu jego przemówienia, które wygłosił po ogłoszeniu w niedzielę wieczorem pierwszych wyników głosowania. Paryż, 07.05.2017 r. / Fot. Tolga Akmen/LNP/REX/Shutterstock/EAST NEWS
D

Dreszczowiec skończył się happy endem. – Dziś otwiera się nowa karta historii. Oby była to karta odnalezionej nadziei i ufności – to pierwsza reakcja Macrona po ogłoszeniu w niedzielę wieczorem pierwszych wyników głosowania.

Zwycięzcę witali aplauzem tłumnie zgromadzeni w plenerze, na esplanadzie Luwru, tuż koło słynnej szklanej piramidy, zwolennicy Macrona. W tłumie przeważały flagi francuskie, ale nie brak było też unijnych.

Dawno we Francji nie było tak emocjonującej, obfitującej w zwroty akcji – i niestety także brudne chwyty i inwektywy – kampanii. W końcu jednak ci wszyscy, którzy wierzą nadal w przyszłość Unii Europejskiej, przechodzącej bezprecedensowy kryzys, odetchnęli z ulgą. Niedzielne zwycięstwo prounijnego socjalliberała Emmanuela Macrona, który pokonał zdecydowanie (według pierwszych sondażowych wyników podanych w niedzielę po godz. 20 – stosunkiem 65 proc. do 35 proc.) szefową nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen, jest dobrym sygnałem dla Zjednoczonej Europy.

39-letni Macron zostanie najmłodszym prezydentem w historii V Republiki. Nawiązując do jego byłego zawodu – bankiera – we Francji żartuje się, że dokonał „skoku stulecia”. Niemal bez doświadczenia w polityce, ledwie rok od założenia wspierającego go ruchu politycznego „En Marche!” (czyli „Naprzód!”) wdarł się przebojem do Pałacu Elizejskiego.

Emmanuel Macron przemawia po ogłoszeniu w niedzielę wieczorem pierwszych wyników głosowania. Paryż, 07.05.2017 r. / Fot. Lionel Bonaventure/AP/EAST NEWS
Emmanuel Macron przemawia po ogłoszeniu w niedzielę wieczorem pierwszych wyników głosowania. Paryż, 07.05.2017 r. / Fot. Lionel Bonaventure/AP/EAST NEWS

Jako jedyny z liczących się kandydatów przekonywał Francuzów, że członkostwo w Unii jest dla nich szansą, a nie ciężarem. Mówił, że chce odblokować francuską gospodarkę, przygniecioną biurokracją i protestami socjalnymi, ożywić w niej duch przedsiębiorczości. „Francja nie jest zamkniętym krajem. Jestem kandydatem silnej Francji w Europie, która ochrania obywateli” – powtarzał w jedynej debacie z Marine Le Pen przed drugą turą wyborów. Te słowa, brzmiące pozornie raczej banalnie, nie mają w sobie nic oczywistego. W świetle niedawnych badań instytutu Elabe, blisko 30 proc. Francuzów opowiada się za powrotem ich kraju do narodowej waluty – franka, a ponad połowa za wyjściem lub zawieszeniem francuskiego członkostwa w strefie Schengen. 

W swoim programie wyborczym Macron kładł nacisk na większą integrację twardego jądra UE, czyli państw strefy euro. Zapowiadał przede wszystkim stworzenie wspólnego budżetu dla państw mających wspólną walutę. 

W praktyce – znak mniej korzystny dla Polski i innych krajów spoza strefy euro – może to oznaczać faktyczne pogłębienie Europy dwóch (czy wielu) prędkości. Odnosząc się do Polski, Macron nie wahał się zapowiedzieć sankcji unijnych wobec tych krajów, które nie będą przestrzegać wartości europejskich. Pamiętać należy jednak o szczególnym kontekście tych słów: wypowiedział je kandydat na wiecu wyborczym dla uspokojenia wzburzonych robotników fabryki Whirlpool, których miejsce pracy ma być zamknięte, a produkcja przeniesiona do Łodzi.

Macron zadeklarował także w swojej kampanii, że będzie twardo bronił osobnej pozycji Francji zarówno wobec Rosji Putina, jak i USA Trumpa. Jego zdaniem, Paryż potrzebuje bliższej współpracy z Waszyngtonem w dziedzinie bezpieczeństwa i wywiadu. Zdaniem Macrona, należy dyskutować z Putinem, m.in. w kwestii zakończenia konfliktów na Ukrainie i w Syrii. „W żadnym razie nie ulegnę jego (Putina) dyktatowi” – zastrzegł nowy prezydent w telewizyjnej debacie.

Zakończone wybory prezydenckie we Francji nasuwają także smutne wnioski. Demagogia Le Pen napędziła strachu zwolennikom zjednoczonej Europy. Jej rozbuchany program socjalny i hasło twardej walki z terroryzmem i islamizmem przekonały wielu wyborców, do tej pory jak najdalszych od obozu skrajnej prawicy. 

Nawet jeśli ugrupowanie Macrona – samo lub w koalicji z umiarkowaną prawicą – uzyska większość parlamentarną (wybory do obu izb odbędą się za miesiąc), to będzie się on musiał liczyć z totalną opozycją Frontu Narodowego. 

Niezadowoleni Francuzi bardzo chętnie wychodzą na ulicę. Można przewidzieć, że już w pierwszych miesiącach reformy gospodarcze liberała Macrona napotkają falę strajków i protesty związków zawodowych. To wyzwanie – podobnie jak zagrożenie terroryzmem – może okazać się dla nowego prezydenta prawdziwym chrztem bojowym.


CZYTAJ TAKŻE:

Autor artykułu

Dziennikarz, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, tłumacz z języka francuskiego, były korespondent PAP w Paryżu. Współpracował z Polskim Radiem, publikował m.in. w „Kontynentach” i „Res...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]