Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Franciszek rządzi

Franciszek rządzi

22.12.2017
Czyta się kilka minut
„Mam przeczucie, że mój pontyfikat będzie krótki: cztery, pięć lat” – powiedział papież rok temu, w dniu 80. urodzin.
81. urodziny papieża Franciszka, Watykan, 17 grudnia 2017 r. L'OSSERVATORE ROMANO / EAST NEWS
Z

Zaczęto wtedy spekulować, czy i kiedy wzorem poprzednika złoży urząd. Tymczasem zdaje się, że jego słowa znaczyły po prostu tyle: mam dużo lat, mało czasu i coraz mniej sił, by dokończyć to, co rozpocząłem. Zadanie, jakiego się podjął, można było przewidzieć już pięć lat temu, gdy po wyborze ogłosił swoje nowe imię.

„Idź i odbuduj mój Kościół” – usłyszał osiem wieków temu św. Franciszek z Asyżu. Czy idąc na konklawe kardynał Bergoglio patrzył na „Kościół w ruinie”? Na pewno wiedział, że trzeba odnowić rzymską kurię – skostniałą, sklerykalizowaną, w dużej części skorumpowaną – której nie udało się zreformować jego poprzednikom.

Specjalna rada kardynałów przez cztery lata sprawdzała kolejne dykasterie. Do grudnia 2017 r. miała zakończyć prace i podpowiedzieć papieżowi, jak zmienić zbiurokratyzowany urząd w sprawne narzędzie ewangelizacji. Nie obyło się bez problemów i nietrafionych decyzji personalnych: jeden z ośmiu doradców papieża, kard. George Pell, został oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich; inspektorowi generalnemu Instytutu Dzieł Religijnych, odpowiedzialnemu za uzdrowienie watykańskich finansów, zarzucono szpiegostwo. Jednak wszystko wskazuje na to, że w nowym roku reforma wejdzie w życie. I tylko w stołówce Domu św. Marty nie da się już zjeść obiadu z papieżem. Od kilku miesięcy Franciszek siada przy bocznym stole, tyłem do sali, w gronie najbliższych współpracowników.

Rewolucja dokonuje się też gdzie indziej. W doktrynie, która – wbrew temu, co mówią konserwatywni krytycy papieża – musi się zmieniać, skoro ma się rozwijać, i w nowym spojrzeniu na człowieka. Że jest on, człowiek, pierwszą i najważniejszą drogą Kościoła, pisał już Jan Paweł II. Że każdemu należy się szacunek i pomoc – uczył Benedykt XVI. Obaj, tak jak Franciszek, apelowali o solidarność z ubogimi, cierpiącymi, prześladowanymi. Wołali o pomoc dla uchodźców. Podobnie (choć w znacznie mniejszej skali) przeznaczali swe dochody na działania charytatywne. Franciszek idzie jednak krok dalej, inaczej kładzie akcenty. Mówi, że skoro każdemu człowiekowi, bez względu na to, kim jest, w co wierzy, jak myśli i kogo kocha, Bóg okazał miłosierdzie, to i my inaczej nie możemy postąpić. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. „Kimże ja jestem, żeby ich osądzać”.

Nowy punkt widzenia wiele tłumaczy. Wyczuwa się go nie tylko w półprywatnych medytacjach „proboszcza u św. Marty”, jak nazywają Franciszka w Watykanie, ale też w oficjalnych przemówieniach i dokumentach. Adhortacja o małżeństwie i rodzinie „Amoris laetitia”, a ściślej jeden jej przypis o możliwości komunii dla osób rozwiedzionych, budzący tak wiele dyskusji, jest tego dobrym przykładem.

Papież nie tworzy nowych reguł, nie mówi, kiedy wolno, a kiedy nie można udzielać sakramentów. O grzechu i winie powinno decydować sumienie, nie suchy przepis. Widzi człowieka i jego problem nie z wysokości nauczycielskiego urzędu, ex cathedra, ale z perspektywy konfesjonału. Z bliska, twarzą w twarz.©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka włoskich...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

żyj jak najdłużej, Franciszku... Pierwszy raz poczułam że papież to człowiek z krwi i kości, do którego, gdyby spotkała na ulicy, powiedziałabym po prostu "hallo", a nie padła na kolana do całowania pierścionka. W latach 70ych, czyli gdy miałam 8-10 lat i więcej, papież jawił sie jako ktoś nierealny, prawie Bóg, zastępca Chrystusa na Ziemi. Od JPII zaczęło się to zmieniać, ale dopiero Franciszek jest bratem w wierze.

On jest jak dobry ojciec. Nie odrzuca człowieka. Nie widzi w nim tylko zło czy dobro. Stara się, pomimo bogactwa Watykanu, być człowiekiem skromnym i nie gardzi biednymi.

Nasz Papiez nie mowi gornolotnie lecz wlasnie prosto jak 12 wiekow temu jego Restaurator ruinm Jednakze my dalece nie dorastamy MU do Jego przepieknych slow i mysli...albo jezeli juz to tak cichaczem przechodzimy obok nich aby przypadkiem ktos drugi nie zauwazylze to my wlasnie sympatyzujemy z Papiezem , bo co by bylo gdyby to wyszlo na jaw. trzeba by bylo chyba zdjac ten krzyz z korony wlasnego pomnika pychy i glupoty zarazem! A zdarzy mi sie jeszcze dzis w Chelmie Lubelskim zauwazyc przechodnia obok swiatyni zegnajacego sie znakien Krzyza! Lub pozdrawiajacego cie na spacerze slowami: GRUSS GOTT !

Jest jeszcze jedna reakcja na słowa Franciszka - tłumaczenie co też ten Papa chciał powiedzieć. Oczywiście zawsze tłumaczom wychodzi na opak. Mamy takich nadpapieży. A poza tym, czy my, jako naród, kiedykolwiek podchodziliśmy poważnie do słów któregokolwiek Papieża? Nawet arcywielebni potrafią naginać ich słowa do swych aktualnych potrzeb. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy poczytać posty na tym forum.

"KOCHAJ BLIZNIEGO SWEGO ..." to ja nieopatrznie nie moge tego rozumiec dwuznacznie,lub.. co gorzej jeszcze wieloznacznie. Kocham wiec : PREZESA;PUTINA;ERDOGANA;pedala,biseksualiste,i wszystkich innych razem wzietych,... tylko ze sie z nimi nie musze zgadzac . TLUMACZENIE z wloskiego na polski to pezwciez nie z chinskiego a wiec jest proste w gronie jez europejskich.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]