Finansowanie in vitro: symbol zmian po PiS

Decyzja PiS z 2015 r. wykluczała tysiące przeciętnie sytuowanych rodzin z dostępu do legalnej, uznanej przez medycynę i skutecznej metody leczenie niepłodności.
Czyta się kilka minut
Zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy "TAK dla Invitro", Warszawa, luty 2023 r. / Fot. Fot. Pawel Wodzyński / East News
Zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy "TAK dla Invitro", Warszawa, luty 2023 r. / Fot. Fot. Pawel Wodzyński / East News

Czy pary, którym przekonania etyczne nie pozwalają na skorzystanie z metody in vitro, będą mogły liczyć na wsparcie państwa? – pytali podczas debaty w Sejmie nad obywatelskim projektem „Tak dla in vitro” posłowie PiS. 

Pytanie wydaje się zasadne, ale wprowadza w błąd. Ze środków publicznych finansowane powinny być metody leczenia zgodne z aktualną wiedzą medyczną i o wysokiej skuteczności. W tym kontekście finansowanie przez osiem lat programu opartego na naprotechnologii trzeba uznać za co najmniej wątpliwe, nawet jeśli zgodne z sumieniem osób, które podjęły w 2015 r. decyzję pozbawiającą tysiące rodzin możliwości posiadania dziecka. 

W trakcie debaty posłowie bloku demokratycznego wskazywali, że szansę odebrano rodzinom mniej zamożnym. Nie tym, dla których wydatek rzędu 10-20 tys. złotych to kwestia co najwyżej rezygnacji z wakacji. Nawet dla średnio sytuowanych Polaków leczenie komercyjne było cały czas dostępne, choć mogło się wiązać z realnymi wyrzeczeniami. Z legalnej, uznanej przez medycynę i skutecznej metody wykluczono największą grupę – przeciętnie sytuowanych. 

PiS w tej sprawie nie jest monolitem – część polityków zapowiedziała poparcie dla projektu, część warunkowo (o ile zostanie doprecyzowany), część zagłosuje przeciw, czyli zgodnie z linią prezentowaną od ponad dekady, gdy do agendy politycznej weszła kwestia finansowania in vitro. Z punktu widzenia szans na uchwalenie ustawy nie ma to większego znaczenia: projekt popiera cały blok demokratyczny (w tym znany z konserwatywnych poglądów Roman Giertych). To nie zaskakuje, bo projekt przywracający finansowanie in vitro ze środków publicznych nie jest przypadkowy. To symboliczny początek odwracania decyzji podejmowanych przez PiS. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Finansowanie in vitro: symbol zmian