Finansowanie in vitro: symbol zmian po PiS

Decyzja PiS z 2015 r. wykluczała tysiące przeciętnie sytuowanych rodzin z dostępu do legalnej, uznanej przez medycynę i skutecznej metody leczenie niepłodności.

27.11.2023

Czyta się kilka minut

Zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy "TAK dla Invitro", Warszawa, luty 2023 r. / Fot. Fot. Pawel Wodzyński / East News
Zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy "TAK dla Invitro", Warszawa, luty 2023 r. / Fot. Fot. Pawel Wodzyński / East News

Czy pary, którym przekonania etyczne nie pozwalają na skorzystanie z metody in vitro, będą mogły liczyć na wsparcie państwa? – pytali podczas debaty w Sejmie nad obywatelskim projektem „Tak dla in vitro” posłowie PiS. 

Pytanie wydaje się zasadne, ale wprowadza w błąd. Ze środków publicznych finansowane powinny być metody leczenia zgodne z aktualną wiedzą medyczną i o wysokiej skuteczności. W tym kontekście finansowanie przez osiem lat programu opartego na naprotechnologii trzeba uznać za co najmniej wątpliwe, nawet jeśli zgodne z sumieniem osób, które podjęły w 2015 r. decyzję pozbawiającą tysiące rodzin możliwości posiadania dziecka. 

W trakcie debaty posłowie bloku demokratycznego wskazywali, że szansę odebrano rodzinom mniej zamożnym. Nie tym, dla których wydatek rzędu 10-20 tys. złotych to kwestia co najwyżej rezygnacji z wakacji. Nawet dla średnio sytuowanych Polaków leczenie komercyjne było cały czas dostępne, choć mogło się wiązać z realnymi wyrzeczeniami. Z legalnej, uznanej przez medycynę i skutecznej metody wykluczono największą grupę – przeciętnie sytuowanych. 

PiS w tej sprawie nie jest monolitem – część polityków zapowiedziała poparcie dla projektu, część warunkowo (o ile zostanie doprecyzowany), część zagłosuje przeciw, czyli zgodnie z linią prezentowaną od ponad dekady, gdy do agendy politycznej weszła kwestia finansowania in vitro. Z punktu widzenia szans na uchwalenie ustawy nie ma to większego znaczenia: projekt popiera cały blok demokratyczny (w tym znany z konserwatywnych poglądów Roman Giertych). To nie zaskakuje, bo projekt przywracający finansowanie in vitro ze środków publicznych nie jest przypadkowy. To symboliczny początek odwracania decyzji podejmowanych przez PiS. 

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka specjalizująca się w tematyce medycznej. Studiowała nauki polityczne i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1997 roku rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem, która trwa do dziś. Pracowała m.in. w „Życiu”, Polskiej Agencji Prasowej i… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Finansowanie in vitro: symbol zmian