Dzietne i niedzietne

Przykazanie posiadania potomstwa dotyczy tylko mężczyzny (ciekawe, jak ma dokonać tego sam…).
Czyta się kilka minut

Ziemia Izraela, ze względu na szczególne położenie geograficzne, była po wielekroć nawiedzana przez wojny, plagi głodu i epidemie. Czyż w zdziesiątkowanej populacji oczekiwanie, by kobiety miały liczne potomstwo, nie było wyjątkowo dojmujące? Ale spośród czterech pramatek oraz praojcowych żon drugorzędnych – Hagar, Bilhy i Zilpy – jedynie Lea miała więcej niż dwójkę dzieci.

Jak mówi Pismo, Najwyższy widzi, że Lea – w przeciwieństwie do swojej siostry Racheli – nie jest przez Jakuba kochana, i dlatego „otwiera jej łono”. Inna jest pozycja kobiety, która urodziła syna – dzieci dają jej wyższy od dotychczasowego status. Znamienne jest też stwierdzenie Racheli po urodzeniu Józefa, która ma poczucie, że teraz Bóg zdjął z niej hańbę. Bezpłodność staje się udziałem Sary, Rebeki i Racheli na długie lata. Rabini starają się zrozumieć przyczynę takiego stanu rzeczy i dochodzą do przeróżnych wniosków.

Najbardziej budujący jest ten, że pramatki były bezpłodne, ponieważ Najwyższy pragnął ich modlitw. Uzasadnienie mniej wzniosłe dostrzega deformację i brak powabu w poporodowym kobiecym ciele: dzięki bezpłodności pramatek ich mężowie mogli się nimi nacieszyć, a Sara do dziewięćdziesiątki wyglądała tak samo jak pod ślubnym baldachimem.

Talmud stawia mężczyznę, który nie spłodził potomstwa, na równi z żebrakiem, trędowatym i niewidomym. Przykazanie posiadania potomstwa dotyczy tylko mężczyzny (ciekawe, jak ma dokonać tego sam…). Spełnił on swój obowiązek, gdy ma według jednej opinii dwóch synów, a według konkurencyjnej – syna i córkę.

Jeśli przez dziesięć lat niezakłóconego pożycia nie pojawi się potomstwo, i żona w międzyczasie nie poroni, mężczyzna ma dalej się starać. W praktyce od ponad tysiąca lat, w ciągu których Żydom aszkenazyjskim zakazane jest posiadanie więcej niż jednej żony, oznacza to konieczność rozwodu. Taka rozwódka może jeszcze raz wyjść za mąż i spróbować z jeszcze jednym mężczyzną – pojawia się więc świadomość, że „wina” leży niekoniecznie po jej stronie.

W tradycji funkcjonuje historia o szczęśliwym bezdzietnym małżeństwie. Para miała się już rozwodzić i mąż powiedział żonie, żeby wzięła coś cennego z jego domu i wróciła do domu ojca. Żona upiła w sztok męża i zabrała go – nieświadomego – do domu ojca. I tu nastąpił happy end: poruszony czynem kobiety, pomodlił się za nich słynny rabin i jednak potomstwo się pojawiło.

Tak że nadzieja zawsze jest, a historie niepłodnych par pramatek i praojców stanowią niewyczerpane źródło pociechy.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2020