Dziary po hebrajsku

Tatuaże często okazują się trwalsze od związków, na cześć których zostały wykonane. 20 lat temu Radosław Majdan grał przez jeden sezon w izraelskim klubie piłkarskim i zapewne wtedy na jego przedramieniu pojawiła się pokaźnych rozmiarów dziara po hebrajsku (napis „Dorota”).
Czyta się kilka minut
Małgorzata Kordowicz, rabinka, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, październik 2020 r. / GRAŻYNA MAKARA /
Małgorzata Kordowicz, rabinka, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, październik 2020 r. / GRAŻYNA MAKARA /

Doda nie pozostała mu dłużna i do niedawna na jej ręce widniało „Kochać Radek” w tym samym języku. Choć prawo żydowskie tatuowania zakazuje, zapewne studiów tatuażu w Izraelu nie brakuje.

Rabin Cylkow tak oddał w ostatniej dekadzie XIX w. traktujący o tym wers: „A nacięć dla umarłego nie czyńcie na ciele waszém, i napisów nakłówanych nie nadawajcie sobie: Jam Wiekuisty!” (Kpł 19, 28). Tradycja nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o tatuaż, z którym Izraelici zetknęli się w Egipcie, gdzie znakowano ciała imionami tamtejszych bogów. Pierwsza część Talmudu widzi czyn niedozwolony w „napisaniu” trwałym barwnikiem, rabin Szymon syn Jochaja potępia jedynie wytatuowanie imienia [bożka], ponieważ jest napisane: „Nie tatuuj się: Jam Wiekuisty”. 

Próby wyjaśnienia zakazu są trojakie. Po pierwsze: tak robią bałwochwalcy – nie naśladuj, byś ostatecznie nie stał się jednym z nich. Włoski rabin z przełomu XV i XVI w. zauważa, że jedynym dozwolonym znakiem na ciele jest obrzezanie. Większość widzi w tatuowaniu niszczenie ciała, które Najwyższy dał nam w czasowe użytkowanie. Zastanawiające są trzy biblijne wersy (Iz 44, 5 [napisze na swej ręce „dla Wiekuistego”]; 49, 16 [na dłoniach wyryłem Cię] i Hi 37, 7 [rękę każdego człowieka oznaczy]), które – potraktowane dosłownie – mogą odnosić się do tatuaży. Choć nastręczają trudności tylko tym, którzy nie chcą widzieć prawa żydowskiego w perspektywie historycznej.

Kiedy – prawdopodobnie pod wpływem wydziaranej po hebrajsku pary celebrytów – w naszym kraju zrobiły się modne tatuaże w tym języku, prośby kierowane do warszawskiej Gminy Żydowskiej o napisanie słowa lub frazy, która „ozdobi” potem czyjeś ciało, spływały do mnie. Przez jakiś czas średnio trzy na tydzień. Następująca szczególnie wryła mi się w pamięć: żeby napisać po hebrajsku „Jezu ufam Tobie”. Przyznaję, że nie zrobiwszy kwerendy, czy tłumaczono już siostrę Faustynę na hebrajski, zaproponowałam własny przekład tej deklaracji.

Nadawcy prośby wysłałam PDF – wtedy niektóre edytory tekstowe z lubością odwracały kolejność pieczołowicie wstukanych hebrajskich liter – i odetchnęłam z ulgą: katolicyzm nie ma skrystalizowanego stanowiska dotyczącego tatuaży i tu przynajmniej wiem, że nie przykładam ręki do grzechu żyda. Szybko przyszło podziękowanie z kolejną prośbą: czy mogłaby mi to pani napisać pionowo? Bo to ma być wytatuowane wzdłuż kręgosłupa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2023