Dyrektywa Omnibus: korzyści, o których nie wiedzieliście

Na promocyjnego królika, którego handlowcy co jakiś czas wyjmują z kapelusza, dyrektywa Omnibus podziała z pewnością dyscyplinująco. Tylko czy na dłuższą metę będą z tego zadowoleni także klienci?
Czyta się kilka minut
Fot. Piotr Molecki/East News /
Fot. Piotr Molecki/East News /

Zainteresowanie opinii publicznej, jakie towarzyszy zmianom narzuconym handlowcom przez unijną dyrektywę Omnibus, nakazującą podawanie najniższej ceny przecenionego produktu z ostatnich 30 dni, z pewnością nie utrzyma się długo. Na razie internet wciąż ekscytuje się kolejnymi przypadkami „promocji”, na których zmiany w przepisach przyłapały polskie sklepy.

Cóż, grudzień to tradycyjny czas podwyżek cen i udawanych rabatów. Najlepszym przykładem tego dobrze znanego i opisanego w wyczerpujący sposób zjawiska stała się polska wariacja na temat Black Friday, kiedy to – jak wynika z danych zebranych przez operatora płatności internetowych PayU – kilkudziesięcioprocentowe obniżki cen przydarzają się głównie w materiałach reklamowych. W rzeczywistości portfelom klientów daje się ulżyć najwyżej na 3-4 proc. w stosunku do cen regularnych, a więc tyle, ile bez większego trudu można na co dzień wynegocjować sobie u sprzedawcy.

Na promocyjnego królika, którego handlowcy co jakiś czas wyjmują z kapelusza, żeby ułatwić konsumentom podjęcie decyzji o zakupie, dyrektywa Omnibus podziała z pewnością dyscyplinująco. Tylko czy na dłuższą metę będą z tego zadowoleni także klienci?

Śledzenie promocyjnych ofert pokroju walizki przecenionej z 639 na 329 zł, która niedawno kosztowała 279 zł, jest bowiem w gruncie rzeczy praktyką masochistyczną zbliżoną do oglądania telewizyjnych „Kuchennych rewolucji”.

W obydwu przypadkach satysfakcję daje weryfikacja uprzednich podejrzeń, że wcale nie jest tak różowo, jak mówi sprzedający, a garnki lepią się od brudu, kotleta robią z mrożonego i oszukują na gramaturze. Dzięki dyrektywie, którą Bruksela przegłosowała jeszcze w 2019 r. (Polska dopiero teraz obudowała ją krajowymi przepisami wykonawczymi), każdy kupujący dostanie teraz wgląd także na zaplecze cenowej kuchni handlowców. Również ci, którzy woleliby nie psuć sobie w ten sposób frajdy z zakupów.


Inflacja w Polsce: dobre i złe wiadomości


 

Zabrzmi to jak kiepski żart, ale specjaliści od sprzedaży od dawna wiedzą, że pewnej, wcale nie tak nielicznej grupie kupujących kompletnie nie przeszkadza, że robi się ich na szaro. Przeciwnie, zadowolenie z korzyści, jaką zapewnia upolowanie rzekomo promocyjnej oferty, jedynie wzmacnia im odczuwanie konsumpcyjnej euforii. Nieprzypadkowo zmiany wprowadzone ofertą Omnibus najgłośniej krytykuje dziś branża fast fashion, której cały model biznesowy de facto bazuje na nieustannym kuszeniu klientów zakupowymi okazjami oraz szermierce ceną w zależności od popytu. Tu sierot po rzekomych promocjach będzie wyjątkowo dużo.

Kto wie, czy najbardziej zadowoleni nie będziemy więc ostatecznie z innego paragrafu wspomnianych unijnych przepisów, które nakazują sklepom internetowym utrzymywanie linii telefonicznej umożliwiającej bezpośredni kontakt z personelem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”