Dymisje w rządzie Ewy Kopacz

Platforma Obywatelska jest na równi pochyłej. Trudno sobie wyobrazić, by dymisje w rządzie przyniosły odwrócenie negatywnego trendu w sondażach.
Czyta się kilka minut
Sala obrad Rady Ministrów fot. Mariusz Grzelak/REPORTER /
Sala obrad Rady Ministrów fot. Mariusz Grzelak/REPORTER /

Rok temu te decyzje - dymisje zarówno osób nagranych podczas afery taśmowej, jak ministrów ewidentnie niezdających egzaminu, a także odejście Radosława Sikorskiego z funkcji marszałka Sejmu, w tle również wcześniejsza o kilka godzin deklaracja Bartłomieja Sienkiewicza o wycofaniu się z życia publicznego, w połączeniu z wygłoszonymi przez szefa rządu przeprosinami - mogłyby rzeczywiście oznaczać dla Platformy Obywatelskiej ucieczkę do przodu.

Dziś wzmacniają jedynie wrażenie równi pochyłej, na której znajduje się rządząca od ośmiu lat partia, i trudno sobie wyobrazić, by przyniosły odwrócenie negatywnego trendu w sondażach.

Z jednej strony oznaczają przecież potwierdzenie prezentowanej przez cały ten czas narracji opozycji: że problemem nie jest to, iż grupa prominentnych uczestników życia publicznego została nagrana w sposób przestępczy, ale to, o czym i jak mówi na taśmach.

Z drugiej: fakt, że następują dzień po ujawnieniu przez Zbigniewa S. akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej można zinterpretować jako kapitulację osób odpowiedzialnych za państwo przed postacią o tak dwuznacznej reputacji (rok temu, przypomnijmy, te decyzje nie mogły zostać podjęte, by nie realizować scenariusza pisanego obcym alfabetem…).

Z trzeciej: sprawiają wrażenie działania na oślep, kompletnie improwizowanego - skoro mówiąc o odchodzących z rządu Ewa Kopacz nie była w stanie wskazać ich następców. Hasła o potrzebie zmiany i odbudowy zaufania brzmią, owszem, nośnie, ale jedynie w ustach opozycji - zarówno tej znajdującej się w parlamencie, jak tej, która liczy na sukces w jesiennych wyborach dzięki obecnemu kryzysowi.

Polska demokracja oczywiście funkcjonuje: wybory się odbywają, a wyborcy - jak widać choćby po wyniku sprzed miesiąca - potrafią pokazać żółtą kartkę rządzącym.

Problem w tym, że nie funkcjonuje państwo; jego struktura złożona z funkcjonariuszy i urzędników. Trudno być obrońcą powagi państwa w czasach (to przykład najświeższy, ale przecież można je mnożyć), gdy organy ścigania i śledczy, próbując powstrzymać przestępczy proceder, „piszą na Berdyczów”: akta dochodzenia w sprawie afery podsłuchowej Zbigniew S. umieszczał na Facebooku; policja i prokuratura interweniowały w USA, nie wiedząc, że ów serwis społecznościowy ma przedstawicielstwo w Polsce.

Od deklaracji o nieprzyjęciu przez panią premier sprawozdania prokuratora generalnego do jego odwołania oczywiście daleka droga, ale odejście Andrzeja Seremeta wydaje się w kontekście ostatnich wydarzeń równie logiczne jak dymisje ministrów.

I jeszcze jedno: Donald Tusk miał rację, mówiąc, że jego partia nie ma z kim przegrać. Przegrywa sama za sobą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”