Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Czyżby Auschwitz niczego nas nie nauczyło?

Czyżby Auschwitz niczego nas nie nauczyło?

29.01.2018
Czyta się kilka minut
Publikujemy wystąpienie dyrektora Muzeum Auschwitz Piotra Cywińskiego, które wygłosił podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.
Piotr Cywiński przemawia podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. 27 stycznia 2018 r. Fot. Damian Klamka/East News
Piotr Cywiński przemawia podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. 27 stycznia 2018 r. Fot. Damian Klamka/East News
D

Dziś nie ma już wśród nas Primo Leviego, nie ma Elie Wiesela, Władysława Bartoszewskiego, Israela Gutmana, Simone Veil, Imre Kertesza i jakże wielu, wielu innych.

My, powojenni, zostajemy coraz bardziej osamotnieni z bagażem doświadczenia tamtych ludzi a z owym ciężarem radzimy sobie nadal bardzo słabo.

Cały nasz świat żyje coraz bardziej tak, jakby niewiele nauczył się z tragedii Szoa i obozów koncentracyjnych. 

Na kolejne odsłony ludobójczego szaleństwa nie potrafimy reagować skutecznie. Głód i śmierć wywoływane przez niekończące się walki nie mobilizują do skutecznych działań naszych instytucji i społeczeństw. Handel bronią i wyzysk niemalże darmowej siły roboczej pogrążają najbiedniejsze rejony świata. Organizacja Narodów Zjednoczonych przestała nieść jakąkolwiek nadzieję. Unię Europejską trawi wewnętrzna apatia. W tym samym czasie nasze demokracje chorują na wzrost populizmu, egotyzmu narodowego, nowych form skrajnej mowy nienawiści. Brunatne ugrupowania bezczeszczą nasze ulice i miasta. Czyżbyśmy się tak bardzo zmienili w ciągu zaledwie dwóch czy trzech pokoleń? 

Co się dzieje z naszym światem? Co się dzieje z nami samymi? Czy naprawdę pamięć nie niesie zobowiązania? A jeśli to nadzieja umiera ostatnia, to w czymże ma ona być zakorzeniona, jeśli nie właśnie w pamięci?

Czy w kulturze, która stara się żyć bez świadomości śmierci jest jeszcze miejsce dla pamięci o ofiarach? Czy naprawdę musimy narzekać na brak wizji, by uzasadniać naszą miałkość we wzmacnianiu tego, co dobre? Czy słupki sondażowe, memy z portali społecznościowych stały się na trwale dyktatem naszych wyborów? Czy rynek naprawdę potrzebuje jedynie ludzi przekonanych, że mają niezbywalne prawo do wygody, nie pomnych, że mają też – i to nie zawsze wygodne – obowiązki? Czy suma ludzkiego samozadowolenia jest najsensowniejszym miernikiem dobra tego świata?

Widząc jak na dłoni absurdalne nieprzystawanie edukacji do wyzwań współczesności, dlaczego nie potrafiliśmy odmienić jej sensu? Czy proporcja choćby godzin nauki matematyki względem takich zajęć jak etyka, jak nauka rozumnego korzystania z mass mediów, jak wiedza o społeczeństwie i jego wewnętrznych zagrożeniach, jak zdolność organizowania sprzeciwu obywatelskiego, jak umiejętność tworzenia projektów, choćby pomocowych – czy ta proporcja jest na poważnie uzasadniona? Czy aż tak bardzo właśnie na całkach chcemy zbudować nasze jutro? Czemu wykładana historia pozostaje jedynie pełną asekuracji nauką o przeszłości, bez wyraźnie wskazanych powiązań z dniem dzisiejszym i często niepewnym jutrem?

Nie chcemy na te pytania sami sobie odpowiadać, łatwiej je oddalić, wyśmiać lub zdyskredytować. I nieważne, co się dzieje w Kongo, w Birmie lub na sąsiednim osiedlu czy pobliskim stadionie.

Apatia ogarnęła nas nie dlatego, że nie widzimy wielkich wizji na przyszłość, ale dlatego, że zawoalowaliśmy sobie obraz naszej wspólnej, zbiorowej – nawet najbliższej – przeszłości.

Apatia tak głęboka, że dziś już – po raz pierwszy być może w dziejach ludzkości – oceniając rozwój wydarzeń w tak licznych miejscach na świecie – dalekich i bliskich – tak trudno nam rozgraniczyć to, co jest jeszcze pokojem, od tego, co już jest wojną.

Czyżby Auschwitz niczego nas nie nauczyło? Odpowiedzi na to pytanie każdy winien szukać w swoim własnym sumieniu.


Tekst wystąpienia został opublikowany na stronie internetowej Muzeum Auschwitz >>>

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Żałosny Pan Jerzy Joachim - stale się uczy i głupi umrze, jako ilustracja pesymistycznego polskiego przysłowia.

Niestety Auschwitz wielu nie nauczyło... Dziś wiele środowisk opowiada się za ideologią śmierci, tzn . aborcją, gender, itp. Inny temat to fałszowanie historii. Czy my Polacy potrafimy bronić prawdy i wspólnie występować przeciwko kłamstwu np. ws."polskich " obozów koncentracyjnych?

żeby spróbować zrozumieć trzeba się wybrać i zobaczyć Auschwitz. Popatrzeć.....przemyśleć... jak ideologia doprowadziła do takich okrucieństw. Dla mnie nauka jasna - nie dopuścić by jakakolwiek ideologia nie doprowadziła bym zrobił krzywdę drugiemu człowiekowi

Pan Piotr Cywinski dobrze ujął problem odpowiedzialności ludzi wobec siebie nawzajem - za to co się wydarzyło w przeszłości, dziś i w przyszłości. Polska przez stulecia była państwem wielu narodów, którzy wspólnie zbudowali jej wielkość jako "Rzecz wspólną - Rzeczpospolitą" - zarówno etniczny Białorusin Tadeusz Kościuszko, etniczny Niemiec Mikołaj Kopernik, czy potomek w prostej linii ukraińskich Wielkich Książąt Kijowskich Ruryków Adam Czartoryski jak i rzesze zwykłych obywateli: Polaków, Żydów, Białorusinów, Ukraińców, Niemców, Litwinów i Łotyszy. Nacjonalizm to wymysł ideologów XIX wieku, przyniósł Europie zniszczenia i ludobójstwo. Jeżeli dziś żądamy od Ukraińców aby uznali wymordowanie na Zachodniej Ukrainie tysięcy Polaków za przestępstwo, to także sami musimy uznać współudział w niemieckim nazistowskim Holocauście Żydów, wielu, zbyt wielu Polaków: tysięcy szmalcowników i donosicieli (to oni donieśli na rodzinę Ulmów), granatowej Polskiej Policji (w polskich mundurach z orłem w koronie, na jej czele stał B.Kozielecki, przedwojenny szef policji w Warszawie i brat bohatera Jana Karskiego). J.Karski i sprawiedliwi (niewielu ich było jak na 3,5 miliona polskich Żydów), którzy ratowali Żydów mają zasłonić potworną prawdę o polskim zwierzęcym antysemityzmie, a dziś, rządząca partia by zyskać poklask prymitywów wprowadza ustawodawstwo osłaniające potworną prawdę o współudziale wielu Polaków w gehennie Żydów polskich. Hańba.

Recenzja książki Grabowskiego "Hunt for the Jews: Betrayal and Murder in German-Occupied Poland".Bloomington: Indiana University Press, 2013: http://www.journals.uchicago.edu/doi/full/10.1086/684904 Ale nie jestem przekonany, że przedmiotowe ustawodawstwo ma na celu osłonić (zasłonić?) "potworną prawdę o współudziale wielu Polaków w gehennie Żydów polskich". Jest Pan pewien?

Jeżeli w imię ideologii czyli czegoś wymyślonego niszczy a nawet zabija się człowieka to co o tym sądzić - tylko tyle że ideologia w każdej postaci jest złem. Nie dajmy się ponieść żadnej ideologii
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]