Czytając przeszłość

W marcowym numerze Znaku ważny raport pracownika Instytutu Pamięci Narodowej Marka Lasoty o esbeckiej operacji Lato-79, czyli o mobilizowaniu się służb i całego systemu władzy na pierwszą pielgrzymkę papieską do Polski. W dniach żałoby i coraz bardziej dojmującej potrzeby ogarniania wagi i dokonań pontyfikatu Jana Pawła II raport ten czyta się ze szczególnymi uczuciami.
Czyta się kilka minut

Jest wśród nich rodzaj politowania, żeby nie powiedzieć dosadniej. Tyle obaw i tyle żałosnej gotowości do wykonywania setek i setek działań mających “rozpoznać sytuację", której i tak autorzy “Lata-79" ani zrozumieć, ani ocenić nie byli w stanie, a potem żeby - na podstawie owego “rozpoznania" - zapobiec jakimś urojonym zagrożeniom, wśród których i tak nie dojrzano owego zagrożenia zasadniczego: wzbierającej naprzeciw systemowi zniewolenia samoświadomości narodowej i społecznej, obudzonej przez Rodaka-Papieża. Tego zagrożenia władze nie były w stanie nawet przeczuć, a to, czego się bały i przeciwko czemu się mobilizowały - okazało się od razu, od pierwszego dnia pielgrzymki żałosnym, niepotrzebnym niewypałem.

Więc czyta się dzisiaj o owych staraniach widząc ich śmieszność, ich pozorną już grozę, ich, koniec końców, mimo wszystkich kolejnych etapów, całkowitą nieskuteczność... Bardzo to jest pouczające. Myślę, że wiele dokumentów pochodzących z tych samych archiwów będzie miało dzisiaj taką właśnie wymowę: poniesionej klęski. I będzie budziło, zamiast grozy, politowanie właśnie.

Toteż z niemałym zaskoczeniem przeczytałam w następnym, kwietniowym “Znaku" zdanie autorki, bardzo emocjonalnie protestującej przeciw “odmawianiu osobom realnie poszkodowanym prawa do poznania prawdy" (co wobec toczących się prac IPN i realnie funkcjonującej ustawy lustracyjnej jako żywo miejsca przecież nie ma), jej zdanie odnoszące się właśnie do raportu Marka Lasoty: “Nie jest mi obojętne, kto z moich znajomych uczestniczył w uroczystościach związanych z pielgrzymką Papieża w 1979 roku dlatego, że wykonywał zadania powierzone przez SB, a kto w nich uczestniczył, by się modlić z Ojcem Świętym".

Można oczywiście i tak. Dziś, po dwudziestu sześciu latach, nad grobem Jana Pawła II, zechcieć wejrzeć w ówczesne sumienia braci. Ale można chyba też pomyśleć, że pewnie z niejednym z tamtych TW było i tak, że szli na Błonia albo na Skałkę, albo na pola pod Gnieznem i jeszcze w dziesiątki innych miejsc, żeby “wykonywać zadania", a słuchając i patrząc doznali albo poczucia kompletnej próżności swoich funkcji, albo porażenia odczuciem, że tu dzieje się coś, z czym nigdy jeszcze do czynienia nie mieli. Nie muszę wiedzieć, kto naprawdę się modlił, a kto nie, bo ciągle wraca do mnie pytanie, czy we mnie samej było wtedy dość wiary, odwagi i gotowości odpowiedzenia Janowi Pawłowi tak, jak tego od każdego z nas oczekiwał.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2005