Czy w Polsce zabraknie lekarzy?

W 2012 r. było tylko nieco ponad dwoje specjalistów na tysiąc mieszkańców, co przy średniej krajów OECD wynoszącej 3,2 sytuowało nas na szarym końcu listy.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński / / Fot. Grażyna Makara
Przemysław Wilczyński / / Fot. Grażyna Makara

Tuż za Węgrami, Estonią czy Słowacją (ze statystyką bliską wspomnianej średniej) i daleko za takimi krajami jak Szwajcaria, Niemcy czy Norwegia, ze współczynnikiem oscylującym wokół czterech lekarzy na tysiąc osób.

Niedobór specjalistów to tylko jeden z problemów ujawnionych w ogłoszonym w ubiegłym tygodniu raporcie Najwyższej Izby Kontroli. „Brak całościowej, perspektywicznej wizji dot. kształcenia kadr medycznych, dostosowanej do dynamicznie zmieniających się potrzeb zdrowotnych społeczeństwa, może okazać się groźny dla polskiego systemu leczenia” – ostrzega NIK, zwracając uwagę na zróżnicowany poziom kształcenia kadr na polskich uczelniach. Np. na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku było 126 studentów w przeliczeniu na jedną salę wykładową, zaś w UM w Lublinie – ponad trzykrotnie więcej! Problem kolejny: łączenie na niektórych uczelniach grup złożonych ze studentów stacjonarnych i niestacjonarnych, co sprawia, że te drugie stają się de facto płatnymi studiami dziennymi.

Jakość kształcenia i liczebność polskiej kadry medycznej to według Izby problem systemowy. „Ministerstwo Zdrowia nie wypracowało rzetelnej procedury określania liczby niezbędnych specjalistów (m.in. lekarzy i pielęgniarek). Nie utworzono np. planowanego Systemu Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych, który miał gromadzić m.in. informacje dot. zapotrzebowania na miejsca szkoleniowe w określonych dziedzinach medycyny i farmacji, a także wspomagać zarządzanie systemem kształcenia pracowników medycznych” – czytamy.

Raport NIK powinien być ostatnim sygnałem ostrzegawczym. Zwłaszcza że czas nie działa na korzyść polskiego pacjenta. Przeciwnie: starzejące się społeczeństwo i wydłużająca się stale średnia trwania życia sprawiają, że od systemu ochrony zdrowia – dzisiaj, jak widać z raportu NIK, mającego wiele słabości już na etapie kształcenia kadr – jesteśmy coraz bardziej uzależnieni. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2016