Czy renta socjalna zrówna się z pensją minimalną?

Dzisiejszy poziom tego świadczenia to skandal, ale tak radykalna podwyżka może się okazać kłopotliwa dla rządzących.
Czyta się kilka minut
Osoby z niepełnosprawnościami w drodze na spotkanie z marszałkiem Sejmu. Warszawa, 25 stycznia 2024 r. / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Osoby z niepełnosprawnościami w drodze na spotkanie z marszałkiem Sejmu. Warszawa, 25 stycznia 2024 r. / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

„Tylko dlatego warto było iść do wyborów i po władzę, żeby ci ludzie (...) dożyli tego momentu, kiedy widzą, że władza jest po to, by o nich zadbać” – to Donald Tusk w Sejmie. „Miejsce osób z niepełnosprawnościami nie jest gdzieś na posadzce korytarzy sejmowych, (...) tylko w gabinecie marszałka” – to z kolei Szymon Hołownia. Jeśli te duże słowa, które padły w zeszłym tygodniu w parlamencie, miały dać otuchę grupie OzN po latach aroganckiego traktowania w Sejmie, to chyba się udało. 

Ale już za moment retoryka nie wystarczy. Cytowane słowa padły przy okazji odmrażania obywatelskiego projektu ustawy dotyczącej renty socjalnej – politycznego dziecka posłanki KO Iwony Hartwich, jednej z inicjatorek sejmowych protestów za czasów PiS. Renta socjalna, wypłacana osobom niezdolnym do zarobkowania, których niepełnosprawność powstała w dzieciństwie bądź podczas studiów, miałaby zgodnie z projektem wzrosnąć z 1588 zł brutto do poziomu pensji minimalnej (4300 brutto). Dzisiejszy jej poziom to faktycznie skandal, ale ta podwyżka może się okazać dla rządzących kłopotliwa. I to nie tylko ze względu na roczny koszt ok. 8,5 mld złotych. Trudniej niż wysupłać te środki, byłoby wytłumaczyć, dlaczego jedna renta radykalnie wzrasta, a inne – z tytułu częściowej lub całkowitej niezdolności do pracy – pozostają na głodowym poziomie tysiąca złotych z hakiem. Gdyby chcieć podnieść je wszystkie – unikając w ten sposób zarzutu o niesprawiedliwość, a może nawet niekonstytucyjność – roczny koszt podwyżek poszybowałby, wedle wyliczeń Stowarzyszenia Instytut Niezależnego Życia, do ponad 20 mld zł. A przecież lada chwila rusza wypłacanie najbardziej potrzebującym tzw. świadczenia wspierającego. Przełomowego – bo pierwszego tak bardzo różnicującego wysokość wsparcia od poziomu potrzeb – ale i kosztownego.

Może najtrudniej będzie nowej ekipie uznać, że dobra polityka na rzecz OzN to nie tylko świadczenia: wśród ważnych zadań jest np. reforma skomplikowanego systemu orzecznictwa i ustawowe wprowadzenie asystencji osobistej, dzięki której wiele osób zamkniętych w czterech ścianach mogłoby prowadzić normalne życie społeczne czy zawodowe. Asystencję zapowiadał PiS i prezydent Duda – na obietnicach się skończyło.

W kwestii dbania o tę grupę zaczynają się dla nowego rządu strome schody. Prowadzą z korytarza („posadzki”), na którym można prowadzić politykę będąc w opozycji, do gabinetów, w których trzeba podejmować trudne decyzje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Polityczne schody