Czy można być martwym w jednym miejscu na świecie i wciąż żywym w innym?

Okazuje się, że tak – nawet w obrębie jednego państwa. W USA prawo stanowe różnie podchodzi do medycznego zagadnienia, jakim jest śmierć mózgu.
Czyta się kilka minut
Matka Jahi McMath podczas konferencji prasowej w sprawie śmierci córki. San Francisco, 3 lipca 2018 r. / FOT. San Francisco Chronicle / Hearst Newspapers / Getty Images /
Matka Jahi McMath podczas konferencji prasowej w sprawie śmierci córki. San Francisco, 3 lipca 2018 r. / FOT. San Francisco Chronicle / Hearst Newspapers / Getty Images /

Amerykańska organizacja prawnicza Uniform Law Commission (ULC) jeszcze w tym miesiącu zaproponuje ujednolicenie przepisów. Czasopismo „Nature”, informując o tych planach, przypomina historię 13-letniej Jahi McMath z Kalifornii, która w 2013 r. przebyła operację usunięcia migdałków. Nastąpiły powikłania i u pacjentki stwierdzono śmierć mózgu. Rodzice przetransportowali córkę do stanu New Jersey, gdzie prawo umożliwia odstąpienie od rozpoznania śmierci mózgu ze względów religijnych i utrzymanie terapii podtrzymującej.

Definicja śmierci zmieniała się wraz z rozwojem nowych technik podtrzymujących życie. Przez wieki obowiązywała definicja śmierci jako ustania czynności oddechowej i krążenia. Obecnie powszechnie człowieka uznaje się za zmarłego, gdy wystąpi śmierć mózgowa, czyli ustanie czynności mózgu jako całości, w tym pnia mózgu.


CZYTAJ TAKŻE

MÓZG. PÓŁTORA KILOGRAMA TAJEMNIC. Prof. KATRIN AMUNTS, dyrektor naukowa Human Brain Project: Ludzie uczą się inaczej niż obecne algorytmy sztucznej inteligencji. Nie potrzebujemy tysięcy przykładów, żeby zrozumieć, czym jest ślimak. Przyszłe sztuczne systemy będą dokładniej naśladować nasz mózg >>>


Przypadek McMath pokazuje, że definicja wymaga uściślenia – w ciągu kilku lat po stwierdzeniu śmierci mózgu pojawiło się u niej krwawienie miesięczne, co związane jest z aktywnością hormonalną przysadki mózgu. Zatem część mózgu może dalej funkcjonować i to ma znaleźć odzwierciedlenie w nowych przepisach.

ULC proponuje, by w definicji śmierci mózgu zmieniono m.in. zwrot „nieodwracalna utrata” na „permanentna utrata” funkcji. Nieodwracalność utraty dzięki rozwojowi nauki może stanąć w przyszłości pod znakiem zapytania. Badacze z Yale w 2019 r. przywrócili działanie części neuronów mózgu zabitych przed kilkoma godzinami świń. To dowodzi, że definicja śmierci mózgowej musi podlegać okresowemu uaktualnianiu ze względu na postęp naukowy. Do takiego przełomu w warunkach klinicznych jednak daleko.

Pomysł ujednolicenia prawa wzbudza również kontrowersje. Katolicki portal The Pillar wskazuje, że zmiana zapisów będzie źródłem jeszcze większej niepewności i niejednoznaczności – permanentna bywa również śpiączka, a stan permanentny może wynikać nie z braku możliwości jego odwrócenia, ale z decyzji opiekunów lub lekarzy. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Śmierć mózgu: w USA toczy się debata nad definicją