Czy każdy biznesmen to złodziej?

Oczywiście, że nie. Ostatnio politycy wpadli na pomysł, żeby dokonać lustracji majątkowej polityków. Genialny pomysł, tyle że oparty na niezwykle popularnej w Polsce zasadzie. Jak się zdarzy złodziej, czy ktoś, kto dla celów zysku znajduje luki w ustawie, to należy wszystkich uznać za potencjalnych złodziei i wobec tego zmienić ustawę tak, by nikt nie mógł kraść, co jest nierealne.

21.11.2004

Czyta się kilka minut

Jednocześnie skutki uboczne takiej ustawy przynoszą mniejsze lub większe niedogodności dla przyzwoitych ludzi. Próbowano przeprowadzić takie regulacje na przykład przy prawnej regulacji działania fundacji i przy wielu innych okazjach.

Politycy to też ludzie i mają chwile słabości. Jak to bywa rozwiązywane w starych demokracjach? Różnie, bo na przykład we Włoszech chrześcijańska demokracja przekroczyła wszystkie dopuszczalne normy lekkiej korupcji i musiała odejść, we Francji kilku polityków z najwyższego szczebla popełniło samobójstwo, a w Niemczech zdarzył się najbardziej dla nas interesujący przypadek. Minister gospodarki, i to bardzo dobry, lekko poparł szwagra, który uzyskał publiczne zamówienie na produkcję wózków inwalidzkich, które kupowały kasy chorych. W Polsce trzeba by przeprowadzić proces i wszystko mu udowodnić, a w Niemczech minister natychmiast po wiarygodnych enuncjacjach prasowych podał się do dymisji.

Otóż korupcja na najwyższych szczeblach polityki istnieje wszędzie i musi być wszędzie zwalczana, ale metodami klasycznymi, a przede wszystkim jednak przy użyciu nieco staroświeckiej zasady przyzwoitości. Nie zawsze się to udaje, ale tak jest najlepiej. W Polsce niestety wielu polityków utraciło całkowicie poczucie przyzwoitości, ale czy z tego powodu cierpieć mają wszyscy politycy, czy wszyscy mają być podejrzani? To zależy nie tylko od politycznych czysto względów, ale także od tego, czy zdajemy sobie sprawę, jak w trakcie ostatnich piętnastu lat można było w Polsce zrobić interes, zbudować przynoszące zysk przedsiębiorstwo, czy też dokonać innych sensownych inwestycji?

Wszyscy wiemy - aby zacząć robić duże pieniądze - trzeba mieć trochę pieniędzy. A skąd miał je mieć przeciętny Polak? Część miała jakieś pieniądze rodzinne, najczęściej pochodzące z tak zwanej “prywatnej inicjatywy", jeszcze z czasów realnego socjalizmu, część przywiozła trochę dolarów z zagranicy, ale większość musiała zaczynać w szarej strefie od delikatnego przemytu po ordynarny przemyt, od drobnych nieuczciwości podatkowych po grube (przecież na początku lat 90. pożyczki bankowe były tak wysoko oprocentowane, że kredyt brał tylko samobójca).

Jak wiadomo, na świecie w ten sposób powstało wiele fortun od Kennedych i Rockefellerów poczynając. Co zrobić z tym fantem? Czy nie byłoby najrozsądniej uznać, że pieniądze niegdyś jednorazowo lub w krótkim czasie zdobyte w nie całkiem klarowny sposób już się spatynowały i są legalne. Byłbym tego zwolennikiem i odróżniałbym zasadniczo tych biznesmenów, którzy skorzystali na okresie transformacji i hiperinflacji, od tych, którzy w złodziejski sposób sprywatyzowali skarb państwa. Transformacja i hiperinflacja zawsze przynoszą rewolucyjne zmiany własnościowe, proszę sobie poczytać o hiperinflacji w Niemczech po I wojnie światowej (na przykład we wspomnieniach Tomasza Manna). Obrotni zarabiają krocie, mniej obrotni tracą wszystko. Dlatego hiperinflacja to zjawisko nie tylko gospodarcze, ale społeczne i polityczne. Jednak nie można tych, którzy skorzystali z tej okazji, uznawać za złodziei.

Co natomiast zrobić z tymi , którzy kupili majątki należące do skarbu państwa po nieuczciwych cenach? Też bym się zastanawiał. Jeżeli obecnie funkcjonują legalnie, dostarczają miejsc pracy i płacą podatki, a przede wszystkim coś produkują, to bym ich zostawił w spokoju. Jeżeli kupili tylko po to, żeby odsprzedać z zyskiem, to co innego. Ale przede wszystkim sprawa tyczy się tych, którzy im pomogli. I teraz pada kluczowe pytanie: czy jesteśmy w stanie odtworzyć decyzje wojewodów, a czasem i wójtów? Czy nie lepiej sprawdzać kandydatów na polityków pierwszej rangi oraz pilnować, jak teraz odbywają się przetargi? Kto kogo oszukuje? Czyli stosować rygorystycznie istniejące prawo? W przypadku polityków zaś nie czekać na proces sądowy, lecz reagować już w momencie solidnego podejrzenia o konkretny czyn. I reagować muszą nauczyć się oni sami. Złodzieje są wśród nas, ale nie czyńmy złodziei z tych wszystkich, którzy sprawiają, że wbrew minionemu rządowi gospodarka się rozwija. Odpowiedzialność polityczna zaś jest odmienna od biznesowej i o tym trzeba pamiętać.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2004