Co lepsze dla Mazur?

"U nas wszyscy... w utworzeniu parku narodowego widzą zagrożenie dla rozwoju gminy i przyciągania turystów" - czytam wypowiedź wiceburmistrza Pisza. Widać "wszyscy" nie wiedzą, że na świecie parki narodowe są zwykle źródłem dobrobytu, ale już władze powinny o tym wiedzieć. U nas "wszyscy" widzą wciąż dobro w nieograniczonej "zabudowie działek, bo to dziś niezły zarobek (...) są całe wsie, gdzie niemal wszystkie pola i łąki pozamieniano w działki rekreacyjne, tworząc potężne daczowiska". Dzisiejsza korzyść indywidualna lub lokalnej gminy jest tu ewidentna. Ale jak się to ma do dalekowzrocznego dobra całej mazurskiej społeczności i mazurskiej przyrody?
Czyta się kilka minut

Wobec braku parku narodowego spontaniczna zabudowa daczami, ograniczana w słabym tylko stopniu statusem parku krajobrazowego, nie przebiega przypadkowo. Przeciwnie, trwa selektywny nacisk na lokalizacje najatrakcyjniejsze turystycznie, a te zwykle są miejscami o najwyższych walorach przyrodniczych. Taka "gorączka złota" doprowadzi rychło do tego, że "cud natury" straci to co w nim najcenniejsze.

Rozumowanie lokalnych władz naśladuje amerykański model krańcowej konsumpcji, który ma zdecydowanych krytyków nawet za oceanem. Jeden z nich, prof. B. Barber, opisuje fatalne skutki społeczne takiego podejścia. Piętnuje zachowanie się polityków i administratorów, którzy nie kierują już dobrem społeczeństwa, lecz mu się podlizują. Człowiek chcący pozostać na wybieralnym stanowisku, zleca dziś sondaż, pytając, co wyborcy chcą najbardziej: jakie cukierki lubią? A potem obiecuje: dam wam oczekiwane korzyści (cukierki), tylko mnie wybierzcie. Tak jednak nie może trwale funkcjonować żadna cywilizacja ani społeczność lokalna. Zadaniem mądrej władzy jest wychodzenie poza dzisiejsze potrzeby, czyli przewidywanie poważniejszych wyzwań. Mądra władza, jak odpowiedzialni rodzice, ma mówić obywatelom nie tylko to, co dla nich uczyni, ale i to, czego nie powinna uczynić, choć oni tego chcą.

Odpowiedzialna władza musi wyprzedzać społeczeństwo w przewidywaniu przyszłości, a nie być brygadą gaszącą pożary. Winna wiedzieć, że niepoddanie najwartościowszego przyrodniczo obszaru Mazur (zajmującego tylko mały fragmencik całego regionu) pod opiekę prawną państwa (jako park narodowy) zuboży ogół obywateli - i regionu, i kraju, przynosząc doraźną korzyść tylko niektórym.

Zabudowany w najatrakcyjniejszych miejscach, przeludniony i zaśmiecony "cud natury" przestanie być atrakcją. Zwłaszcza że na turystykę z Zachodu zapewne otworzą się obszary Białorusi i Rosji bogate w nietkniętą przyrodę i w zabytki intrygującej kultury prawosławnej. Słabiej zaludnione, sprzyjające wypoczynkowi w ciszy i wśród natury. A jeśli nasili się ocieplenie klimatu, to uatrakcyjni też Skandynawię z jej pięknymi lasami i jeziorami. Narastające w Basenie Śródziemnomorskim upały wypędzą starzejącego się przeciętnego turystę zachodnioeuropejskiego, skierowując go na Wschód i Północ. Z tego mogłyby wydatnie skorzystać właśnie Mazury, ale jeśli zachowają choć część ze swej atrakcyjności. Bo jeśli nie, to kto wybierze zaśmiecone Mazury zamiast czystej Skandynawii czy zamiast tajemniczych białoruskich i rosyjskich przestrzeni bogatych w lasy i pojezierza. Wybór ten stoi już dziś przed władzami Warmii i Mazur. Wybór pomiędzy krańcową i pospieszną zachłannością (zyskiem dla zaradnych) a rozumnym, bo zrównoważonym rozwojem regionu w całym XXI stuleciu.

Samo odwlekanie tego wyboru może być przegraną, bo raz zabudowanej przyrody szybko się nie odtworzy.

Prof. dr hab. Ludwik Tomiałojć

Uniwersytet Wrocławski, absolwent II Liceum w Olsztynie

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2009