Brytyjski rząd walczy z nielegalną imigracją uderzając w szukających schronienia

Brytyjski rząd chce walczyć z nielegalną imigracją przez drakońskie prawo. Uderza ono także w ludzi autentycznie szukających schronienia.
ze Szkocji
Czyta się kilka minut
Premier Rishi Sunak podczas konferencji prasowej na temat projektowanych przepisów ­ograniczających przekraczanie kanału La Manche. Londyn, 7 marca 2023 r. / LEON NEAL / PA IMAGES / EAST NEWS
Premier Rishi Sunak podczas konferencji prasowej na temat projektowanych przepisów ­ograniczających przekraczanie kanału La Manche. Londyn, 7 marca 2023 r. / LEON NEAL / PA IMAGES / EAST NEWS

Nowy premier Rishi Sunak deklarował jasno: „Zatrzymamy łodzie”. Podczas jego styczniowego wystąpienia było to jedno z pięciu priorytetów na ten rok – obok np. walki z inflacją oraz z kolejkami do lekarzy. Te „łodzie” to niewielkie łódki, czasem pontony, jakimi przeprawiają się nielegalnie przez kanał La Manche ludzie, wśród których są i uchodźcy, i ekonomiczni migranci. Problem istnieje od lat, ale ostatnio się nasila. W 2022 r. na Wyspy tą drogą dostało się rekordowych 46 tys. osób, gdy rok wcześniej było to 28 tysięcy.

Teraz, na początku marca, Sunak przedstawił projekt ustawy o nielegalnej migracji (Illegal Migration Bill). Zgodnie z nim osoby nielegalnie docierające na Wyspy nie będą mogły w ogóle ubiegać się o azyl. Umieszczane będą w ośrodkach detencyjnych i w ciągu 28 dni deportowane do kraju pochodzenia lub do państw uznanych za bezpieczne, z którymi Londyn będzie mieć stosowną umowę (na razie ma z Rwandą). Ludzie ci nie będą mogli nawet korzystać z ochrony przysługującej ofiarom współczesnego niewolnictwa. Nigdy też nie zostaną ponownie wpuszczeni na Wyspy – nie uzyskają wizy.

PLANY RZĄDU niepokoją UNHCR, agendę ONZ ds. uchodźców: zwraca uwagę, że ustawa oznacza zakaz ubiegania się o azyl i łamie konwencję dotyczącą statusu uchodźców. Brytyjski rząd wydaje się tym nie przejmować. Szefowa Home Office Suella Braverman przyznała wprawdzie, że jest ponad 50 proc. ryzyka, iż ustawa jest niezgodna z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Jest jednak przekonana, że nie łamie ona prawa międzynarodowego. „Testujemy granice” – wyjaśniła.

Dla części opinii publicznej te granice już przekroczono. Symptomatyczny był tweet Gary’ego Linekera, kiedyś znanego piłkarza, dziś popularnego sportowego komentatora. Uznał on działania Home Office za okrutne i skierowane przeciw najbardziej bezbronnym ludziom, a używany język za przypominający ten z Niemiec lat 30. ubiegłego wieku. W reakcji na to stacja BBC, gdzie Lineker prowadzi program „Match of the Day”, najpierw zawiesiła go, a potem przywróciła – po tym, jak solidarność z Linekerem zadeklarowało wielu komentatorów i dziennikarzy. On sam przepraszać nie zamierza.

JĘZYK RZĄDU o imigracji jest rzeczywiście specyficzny. Braverman mówiła wcześniej o „inwazji”, a teraz roztacza przed Brytyjczykami perspektywę 100 mln ludzi na świecie, które spełniłoby wymagania azylowe na Wyspach. „Powiedzmy to jasno: idą tu!” – mówiła, twierdząc, że większość to młodzi mężczyźni, których stać na przemytników, i że potem brytyjski podatnik musi płacić za ich utrzymanie w hotelach (są tam kwaterowani, bo ośrodki detencyjne są pełne; ich lokatorzy nie mają prawa do pracy, by mogli się utrzymać).

Brytania rzeczywiście mierzy się z rosnącą nielegalną imigracją. Jednak konieczność długoterminowego lokowania osób wnioskujących o azyl w hotelach – koszt to aż 6 mln funtów dziennie – wynika nie tylko ze zwiększonej liczby wniosków, ale także z długiego czasu ich rozpatrywania. Trwa to zwykle ponad 15 miesięcy, prawie dwa razy dłużej niż we Francji. Na decyzję czeka dziś 160 tys. ludzi. Z tych, którzy przybyli w 2021 r., otrzymał ją do tej pory tylko co dwudziesty piąty.

BREXIT SKOMPLIKOWAŁ sytuację. Po wyjściu z Unii Londynowi nie udało się dotąd zawrzeć umów o relokacji z krajami UE. Zamiast tego rząd dokłada Francji pieniędzy, by zatrzymywała migrantów u siebie.

Usprawnienie rozpatrywania wniosków mogłoby polepszyć sprawę. A także, o czym mówią organizacje charytatywne, ale już nie politycy, stworzenie efektywniejszych legalnych ścieżek ubiegania się o azyl. Obecnie wniosek o azyl można złożyć jedynie na terytorium Wielkiej Brytanii – tyle że najpierw trzeba się do niej dostać.

Efektywność istniejących programów humanitarnych i przesiedleńczych, które politycy przywołują, jest w istocie niewielka. Przykładem Afganistan. Po przejęciu władzy przez talibów Brytyjczycy ewakuowali stamtąd kilkanaście tysięcy zagrożonych osób i zobowiązali się umożliwić osiedlenie się na Wyspach kolejnym dwudziestu tysiącom. W 2022 r., pierwszym roku funkcjonowania tego programu, miało ich być pięć tysięcy. Tymczasem według dziennika „Guardian” przesiedlono 22 osoby. W tym okresie przez La Manche nielegalnie przeprawiło się 8,6 tys. Afgańczyków.

BRYTYJSCY POLITYCY podkreślają, że nowa ustawa – jej projekt na razie gładko przeszedł drugie czytanie w Izbie Gmin – zniechęci do ryzykownej podróży przez La Manche i odbierze zyski gangom przemytników, którzy wykorzystują imigrantów. Problem jednak w tym, że ryzykowna droga morska nadal jest dla wielu uchodźców drogą jedyną. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2023

W druku ukazał się pod tytułem: „Oni tu idą!”