To skuteczne przystosowanie, ale nie zapewnia tym południowoamerykańskim żabom ochrony przed przedstawicielami własnego gatunku. A taka mogłaby się przydać – szczególnie gdy kijanki są umieszczane przez ojców w sadzawkach, gdzie znajdują się osobniki różnych rozmiarów. Często dochodzi tam do walk, które eskalują do aktów kanibalizmu.
Czasem ofiarami padają nawet krewni, co pozwala sądzić, że kanibale czerpią z tego znaczące korzyści, np. poprzez skrócenie czasu do metamorfozy. Badacze zaobserwowali, że kiedy kijanki umieszczane są w parach, to rodzeństwo walczy ze sobą niemal o połowę rzadziej niż pozostali (wliczając w to rodzeństwo przyrodnie). Pokrewieństwo jednak nie zawsze daje taryfę ulgową – kiedy różnica w wadze jest duża, to bracia i siostry są atakowani znacznie szybciej, niż byliby zaatakowani obcy o podobnych gabarytach. Rozpoznanie i ocena krewnych wpływa więc na podejmowane przez drzewołazy agresywne zachowania. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















