Bogacze

Pamiętamy przypowieść o człowieku, który odniósł wielki sukces.
Czyta się kilka minut

Ma wszystko, czego dusza zapragnie, i to dzięki własnej genialnej przedsiębiorczości. Uznał więc siebie za najszczęśliwszego na świecie.

W tym, że człowiekowi zdarza się stracić rozum, nie ma nic dziwnego. Na szczęście istnieje Ktoś, kto głowy nigdy nie traci ani z nadmiaru szczęścia, ani nieszczęścia. I nie tyle włącza się, ile nieustannie jest we wszystkim, co się gdziekolwiek na świecie dzieje, i ten świat nieustannie tworzy. Dlatego usiłuje człowieka, który własnymi rękami siebie i innych wykańcza, ratować. Bywa, że reaguje ostro. Najczęściej przez kogoś lub przez coś. Na przykład przez przyjaciela, który ma odwagę powiedzieć prawdę w oczy. Właśnie w takiej przyjacielskiej naganie można usłyszeć głos Boga: „»Głupcze, tej nocy życie ci będzie odebrane. Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?«. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

Ale co to znaczy: być bogatym przed Bogiem? Odpowiedź, jaką najczęściej słyszymy, to zachęta do ubóstwa pojmowanego jako ograniczenie swoich potrzeb do minimum, albo wyzbycie się wszystkiego, łącznie z życiem. Ale my znamy ludzi, którzy tak właśnie postępowali i nic dobrego z tego nie wynikło. Świadczy o tym, jakby z konieczności, tragiczny los wielkich i małych dyktatorów. Kradzieże, zabójstwa, oszczerstwa itd. z wojnami włącznie. Te wszystkie nieszczęścia mają wspólny korzeń: to uzurpacja. Przyznanie sobie prawa do decydowania, kto na tym świecie może łaskawie istnieć, a dla kogo miejsca tutaj nie ma i być nie może. Dlatego można przyjąć, że ubóstwo w znaczeniu ewangelicznym to nie kwestia posiadania lub nieposiadania, ale, jak mówi papież Franciszek, kwestia gościnności. To znaczy przekonanie, że nikt z ludzi nie jest zbędnym przypadkiem, ale darem.

Philip Sheldrake mówi, że we wszystkich bliskich relacjach z innymi ludźmi najważniejsza jest intymność. Wbrew pozorom nie charakteryzuje ona jedynie relacji osób „aktywnych seksualnie”, ale również „więzi z innymi ludźmi”. „Bez doświadczenia intymności w relacjach z innymi ludźmi, niezależnie od tego, czy obejmuje ona sferę genitalną, czy też nie, nigdy nie damy z siebie wszystkiego – ani sobie, ani innym, a nasze życie emocjonalne będzie powierzchowne i będziemy zawsze oddaleni od innych ludzi. To właśnie ryzyko intymności, a nie pozorne bezpieczeństwo emocjonalnej obojętności, objawia prawdę o nas samych, uczy, co znaczy być dostępnym dla drugiego człowieka i pokazywać mu, jacy jesteśmy naprawdę. Ze wszystkich ludzkich doświadczeń właśnie intymność może w nas zainicjować rzeczywistą przemianę”.

A zatem bogatym w oczach Boga jest ten, który potrafi „płakać z płaczącymi i śmiać się ze śmiejącymi”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2019