Blokowali autostrady i protestowali przeciw żywności z importu. Czego chcą francuscy farmerzy?

Francuzi gremialnie poparli bunt rolników, choć w obliczu drożyzny sami często kupują tańszą żywność z importu. Tymczasem, w tle protestów, w rolniczym kiedyś kraju w ostatnich latach zniknęły tysiące rodzinnych gospodarstw. Zjawisko to będzie postępować.
z departamentu Oise i Paryża

06.02.2024

Czyta się kilka minut

Protest  rolników w  Nicei. Francja, 1 lutego 2024 r. / Fot. VALERY HACHE / AFP / EASY NEWS
Protest rolników w Nicei. Francja, 1 lutego 2024 r. / Fot. VALERY HACHE / AFP / EAST NEWS

Do traktora któryś z protestujących doczepił tablicę z odręcznym napisem: „Kocham mój zawód, ale chciałbym z niego żyć”.

Wokół, jak okiem sięgnąć, długi rząd ciągników, pięćdziesiąt albo więcej. Zajmują pas autostrady A16, ok. 70 km na północ od Paryża. Protestujący rolnicy okupują ją już od dziewięciu dni.

TAK NIE MOŻE BYĆ | Akurat jest przerwa na posiłek. Na „polowym” grillu smażą się wołowe steki („Lokalne mięso!” – słychać zapewnienie w gwarze rozmów). Kanapki, sałatki, miejscowe sery, wino. Jedzą i piją także samorządowcy z departamentu, którzy przyjechali wspierać rolników. Są z różnych opcji politycznych.

Za bufetem uwija się Lorine, 26 lat. Szczupła i drobna, niższa o głowę od barczystych kolegów. Samodzielnie prowadzi 40-hektarowe gospodarstwo, hoduje bydło. – Praca mi nie ciąży, jeśli zostaję na roli, to dlatego, że to lubię – mówi. – Ale doskwiera mi bardzo inflacja, niskie dochody i do tego nieuczciwa konkurencja z zagranicy.

Swoją wołowinę Lorine sprzedaje lokalnemu rzeźnikowi. Uważa, że sieci handlowe bezprawnie zaniżają ceny skupu. A Francuzi, choć na ogół deklarują, że chcą jeść produkty lokalne i ekologiczne, przyciśnięci drożyzną kupują tańsze mięso, także z importu.

– Normy, wciąż nowe normy – te słowa powtarzają się jak refren wśród protestujących. Chodzi nie tylko o regulacje unijne, ale też o rodzimą biurokrację. – Nie chcemy więcej pieniędzy, chcemy mniej norm – rzuca obecny na blokadzie Luc Smessaert, wiceprzewodniczący FNSEA, głównego związku rolników. – Tak, popieramy wspólną Europę, ale francuscy producenci rolni muszą być chronieni. Importujemy coraz więcej owoców, warzyw, drobiu. Tak nie może być!

– Rolnik polski czy francuski nie powinien płacić za skutki wojny na Ukrainie – mówi mi Smessaert. – Zboże z Ukrainy powinno docierać tam, gdzie jest potrzebne, np. do Afryki.

Widać, że rolnicy przygotowali się na długi protest: mają generatory prądu, przyczepy kempingowe i przyczepy dla bydła (te ze słomą do spania), zapasy żywności. Pomagają im mieszkańcy: przywożą jedzenie i napoje. I dodają otuchy.

RADYKALNI | Zdecydowana większość Francuzów (według różnych sondaży od 85 do 89 proc.) odnosiła się z sympatią do protestów, które w drugiej połowie stycznia przetaczały się przez cały kraj.

Rolę zapalnika dla społecznego wybuchu odegrała zapowiadana przez rząd podwyżka cen paliw rolniczych. Bunt zaczął się na południowym zachodzie, w Oksytanii, a potem szybko rozlał się na resztę kraju. Miał rozmaite formy: od blokad dróg, przez przejazdy traktorami w centrach miast, aż po „naloty” rolników na hipermarkety, traktowane jako symbole nieuczciwej konkurencji. Protestujący zapowiadali też „oblężenie” Paryża. Nie wyszło, bo traktory jadące do stolicy z południa kraju zostały po drodze zablokowane przez żandarmerię.

Rolnicy protestują, AfD rośnie w siłę, rząd w kryzysie. Dla niemieckiej demokracji nadszedł czas próby

Coraz trudniej jest postrzegać Niemcy jako wzór politycznej stabilności. Na gwałtownym spadku zaufania do rządu Olafa Scholza najbardziej zyskuje skrajna prawica. W tym roku AfD może po raz pierwszy w historii przejąć władzę w niemieckim landzie: w Saksonii chce na nią głosować aż 37 proc. wyborców.

Centrale syndykatów rolniczych próbowały przejąć kontrolę nad spontanicznymi protestami. Nie obeszło się jednak bez czynów radykalnych. Np. 24 stycznia przed bramą prefektury w mieście Agen (między Bordeaux a Tuluzą) podpalono opony, a budynek oblano gnojówką.

Jednak takie i podobne, równie gwałtowne formy protestu nie wpłynęły na sympatię ogółu Francuzów dla rolników. Może dlatego, że uliczna przemoc jest nad Sekwaną trwałym elementem walki o prawa socjalne – przykładem ruch Żółtych Kamizelek z lat 2018-2019.

ZMIANA MODELU | Według statystyk Francja to wciąż rolnicza potęga: największy producent żywności w Europie (ok. 17 proc. całkowitej unijnej produkcji; dane z 2021 r.), przed Niemcami i Włochami. Czołowy eksporter zboża, wina i napojów spirytusowych, zwłaszcza koniaku. Jednak od dekady rolnictwo francuskie jest coraz mniej konkurencyjne.

Socjolog i badacz rolnictwa prof. François Purseigle zwraca też uwagę, że we Francji załamał się rodzinny model gospodarki rolnej. W skrócie: coraz częściej produkcja rolna przechodzi z rąk rodzin w ręce „zawodowców”, rolnych firm, które zatrudniają pracowników z zewnątrz. – Ta przemiana rozgrywa się i we Francji, i w Holandii, i także w Polsce. Ona jest też wspólnym źródłem rozmaitych protestów rolniczych w całej Europie  – mówi „Tygodnikowi” Purseigle, współautor pracy o wymownym tytule „Rolnictwo bez rolników: cicha rewolucja”.

We Francji jest dziś tylko niecałe 400 tys. gospodarstw, a do 2030 r. połowa ich właścicieli przejdzie na emeryturę. Nie jest pewne, czy znajdą się chętni do ich zastąpienia. Równocześnie około jednej czwartej rolników żyje dziś poniżej progu ubóstwa. W efekcie zniknąć może cała grupa społeczna – symbol mitycznej „starej dobrej Francji” – a także związany z nią sposób życia.

UWODZENIE ELEKTORATU | Jest też aspekt polityczny: wkrótce, w czerwcu, wybory do Parlamentu Europejskiego. Rolnicy, choć są coraz mniej liczni (stanowią dziś tylko 1,5 proc. osób aktywnych zawodowo), jako „żywiciele narodu” cieszą się mirem wśród rodaków.

Z tego względu skrajna prawica Marine Le Pen próbuje instrumentalizować ich protesty jako rzekomo wymierzone w Unię Europejską. Raczej bez skutku. – Francuscy rolnicy nie sprzeciwiają się Unii. Są świadomi, jak ważne dla nich są unijne dopłaty i że Francja jest największym beneficjentem Wspólnej Polityki Rolnej. Chcą tylko, by normy unijne, np. ekologiczne, były dostosowane do ich realnej sytuacji – uważa Purseigle.

O głosy rolników walczy też świeżo upieczony premier Gabriel Attal, prawa ręka prezydenta Emmanuela Macrona. Attal ruszył w podróż po kraju, aby gasić rewoltę. Obiecał spełnić najważniejsze postulaty rolników: cofnąć podwyżkę paliw rolniczych i uprościć procedury urzędowe. Zapowiedział też wzmocnione kontrole sieci handlowych, by walczyć z nieuczciwymi praktykami. Wreszcie, na przekór organizacjom ekologicznym i lewicy, chce zawiesić rządowy program, który miał stopniowo zredukować ilość pestycydów w rolnictwie.

W reakcji na obietnice Attala w czwartek 1 lutego główne związki zawodowe rolników wezwały do zakończenia protestów. Jednak według źródeł policyjnych w niektórych miejscach najbardziej zdeterminowani farmerzy byli gotowi je kontynuować.

Rolnicze związki zastrzegają, że traktory wrócą na autostrady, jeśli do czerwca władze nie wywiążą się z obietnic. Trudno traktować to jako czcze pogróżki.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, tłumacz z języka francuskiego, były korespondent PAP w Paryżu. Współpracował z Polskim Radiem, publikował m.in. w „Kontynentach”, „Znaku” i „Mówią Wieki”.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Rolniczy blues