Reklama

Bilans szkolnej kwarantanny

Bilans szkolnej kwarantanny

18.05.2020
Czyta się kilka minut
Zyski są niepewne, straty widać wyraźniej.
T

Ten od dawna możliwy do przewidzenia, choć przez władze wypierany scenariusz rysuje się coraz wyraźniej: w bieżącym roku szkolnym nauczanie w pełnym tego słowa znaczeniu już nie wróci. Jakby mało było chaosu wokół odmrażania oświaty, urzędnicy zrobili w zeszłym tygodniu wiele, by go zwiększyć. Wiceszef MEN Maciej Kopeć najpierw informował, że tradycyjnych lekcji już nie będzie, później resort prostował, że obecny stan potrwa do kolejnej weryfikacji – więcej dowiemy się 7 czerwca.

Na razie musi nam wystarczyć tyle: 25 maja do szkół wrócą uczniowie klas 1-3. Głównie na zajęcia opiekuńczo-wychowawcze, choć z opcją dydaktyki. Od tego dnia możliwe też będą stacjonarne konsultacje dla zdających wkrótce egzaminy ósmoklasistów i dla maturzystów. A od 1 czerwca – dla wszystkich uczniów.

Ponad dwa miesiące zdalnego nauczania pozwala na pierwszy bilans. Zyski są niepewne: rodzice zobaczyli edukację od środka, a (niektórzy) uczniowie i nauczyciele weszli w nieznany sobie dotąd świat cyfrowej nauki. Co z tą wiedzą zrobią w warunkach edukacji powracającej, być może, od września w stare koleiny?

Straty widać wyraźniej: ministerstwo podjęło fatalną decyzję, by wymagać pełnej realizacji podstawy programowej, nie tylko dekretując fikcję, ale też zostawiając z tyłu tych, którzy w tym wyścigu nie mogli nawet wystartować – dzieci bez dostępu do sprzętu.

Na epidemii stracili nauczyciele. Także finansowo: opublikowane niedawno przez ZNP wyniki ankiet wskazują, że 62 proc. pedagogów dostało po kieszeni, głównie za sprawą odcięcia od godzin ponadwymiarowych. I wizerunkowo: najpierw zostali bez przygotowania wrzuceni na głębokie wody cyfrowej nauki, a później poddani krytyce (filmiki z nauczycielkami gubiącymi się w pracy online; szyderstwa z Bogu ducha winnych pedagogów postawionych przed kamerami rządowej TVP itd.).

A nie był to dla nauczycieli czas odpoczynku – raczej przeciwnie. Teraz część z nich będzie musiała się jeszcze rozdwoić, dając stacjonarne konsultacje i nie przerywając lekcji online. Koniec czerwca i ostatni – tym razem chyba wirtualny – dzwonek będzie bardziej niż ­kiedykolwiek ­sygnałem ulgi. ©℗

Czytaj także: Mniej to nowe więcej - rozmowa z pedagożką Igą Kazimierczyk

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]