Reklama

Biegniemy tulić

Biegniemy tulić

19.08.2019
Czyta się kilka minut
W poznańskim szpitalu im. Raszei rusza tej jesieni akcja „Senior maluszka tuli”.
O

Osoby po sześćdziesiątce, które odchowały swoje dzieci, wnuki albo po prostu mają trochę czasu i czułości do rozdania, będą pomagać w opiece nad najmniejszymi dziećmi, którymi rodzice nie mogą albo nie chcą się zajmować. Wiadomo, jak krytycznie ważną sprawą jest, by dziecko dopiero co przyszłe na świat było w pierwszym okresie ziemskiej wędrówki, gdy na całe życie formuje się w nim model poznawania i reagowania, otaczane miłością, ciepłem i troską. By miało poczucie bezpieczeństwa, kogoś, kogo może zawołać, do kogo może się przytulić, gdy poczuje, że się czegoś boi, żeby miało wokół siebie dobre dźwięki, dobre twarze, doświadczało dobrego dotyku.

Inicjatorzy – miasto Poznań i miejscowy oddział Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej – nie spodziewali się takiego odzewu. Chęć zostania „wolontariuszem od tulenia” zgłosiło ponad 130 tys. ludzi. W szpitalu nie potrzeba rzecz...

5669

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo dziękuję za wiadomość o tym co fantastycznego dzieje się w Poznaniu.To piękne, że umie Pan odnaleźć równowagę w tym chaosie i potrafi zauważyć dobre sprawy oraz odważnie przeciwstawić tym złym.

To wspaniały felieton - w czasach, gdy wszędzie wokół czai się podstęp, zawiść i niechęć do drugiego człowieka (może kocha nie tych, co trzeba?). Fajnie, że nasze chore społeczeństwo nie całe takie chore, bo wielu jest wrażliwych, gotowych podać rękę potrzebującemu! Takie przykłady, jak ten z Poznania czy Łodzi, to promyk nadziei. Dziękuję :)

Chwalić Najwyższego, na razie się nie zanosi na to, by Pan Prezydentem został. Nie chodzi mi o stosunek do tematów, o których Pan wspomina, ale tak całościowo, bardziej o oszołomstwo chodzi. Do przytulenia się zgłosiło 130 tysięcy, a do przytulania rocznie jedynie 800 dzieciątek w naszym katolickim kraju. Zastanawia mnie skąd tak wielka dysproporcja. Nie , nie chciałbym aby przybyło tych dzieciątek, ale tych staruszków jakby za wiele. Skąd te tłumy, oto pytanie. Tak, tak tyle dobrych serc, wspaniałych ludzi, samotnych starych ludzi potrzebujących przytulenia. Oczywiście, że nie zgłosili się z egoizmu, ale utknęli w blokowiskach, samotni, z marnymi emeryturami. Dzieci pouciekały z domów, bo bawienie i opieka nad starym upierdliwym rodzicem to żadna bajka. Wszyscy zaraz mają ogrom własnych spraw do załatwienia, problemów do rozwikłania. Jeśli się znajdzie jakaś dobra duszyczka i zaangażuje się w pomoc seniorowi, wszyscy pozostali poklepują ją po pleckach, deklarują pomoc, potem po cichutku się zmywają i udają, że zniknęli. Staruszek, wiek tu jest pojęciem względnym, miota się szuka jakiegoś celu, nielicznym się udaje, zostają choćby wolontariuszami. Większości zostaje telewizor z propagandą mediów publicznych i toruńskich i kościół, w którym przesiadują codziennie klepiąc zdrowaśki. To raczej domena pań, panowie jeśli zdrowie pozwala piwkują sobie. Temat popijania musiał wypłynąć, wszak miesiąc trzeźwości mamy i napić się trzeba. Co nam na nagrobkach napiszą? Tradycyjne, kochający… sąsiadka nad grobem, do żony zmarłego - wiesz, ale kawał gnoja był z niego, bił cię wyzywał, na dzieci nie łożył. Żona zaś krótko- ale na dzień kobiet zawsze z kwiatkiem przyszedł.

skoro już Pan zahacza wizjami o prezydenturę, to ja mam opcjonalny plan na Pańską przyszłość. Proszę uwolnić tyle świń i krów z rąk rzeźników, ile da Pan radę samodzielnie ogarnąć a następnie proszę mianować się ich prezydentem. Potem ogłosi im Pan te swoje memorandum i będzie miał Pan zapewniony stuprocentowy brak sprzeciwu. A potem to już pozostanie tylko głoszenie dobrej nowiny trzodzie chlewnej i bydłu, że pójdą z Panem do nieba. I wtedy Panu będzie dobrze i mi też będzie lepiej. A dwóch ludzi bardziej szczęśliwych to zaprawdę wiele, zaprawdę...

.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]