Reklama

Bez śladów

Bez śladów

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
10.11.2021
Czyta się kilka minut
Moskwa nerwowo reaguje na zapowiedź wprowadzenia wobec Białorusi nowych europejskich sankcji, zwłaszcza plany zamknięcia ruchu granicznego. A jednocześnie eskaluje kryzys, by ugrać swoje.
Pogranicze polsko-białoruskie, 9 listopada 2021 r. Fot. Viktor Tolochko/SPUTNIK Russia/East News
D

Do niedawna Moskwa dyskretnie przyglądała się temu, jak Łukaszenka gra uchodźcami dostarczanymi przez jego służby na polską granicę. Tymczasem od trzech dni w prokremlowskich mediach nieustannie oglądać możemy relacje z polsko-białoruskiego pogranicza. To jeden z głównych tematów programów publicystycznych we wszystkich kanałach rosyjskiej telewizji, głos zabierają także politycy.

Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow nie dostrzegł żadnego niestosownego postępowania ze strony Mińska. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow wskazał UE odpowiednią drogę uregulowania kryzysu: na wzór metody z 2015 r., gdy pieniądze na powstrzymanie fali uchodźców otrzymała od Brukseli Turcja. Teraz niech Unia płaci Białorusi. W rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem p.o. kanclerz Angela Merkel usłyszała, że Unia powinna rozmawiać bezpośrednio z Mińskiem (rzecz w tym, że po sfałszowanych wyborach w sierpniu 2020 r. Europa nie uważa uzurpatora Łukaszenki za prawowitego prezydenta i rozmawiać z nim nie chce). To ważny sygnał: Rosja nie chce przyznawać się do jakiegokolwiek udziału w wydarzeniach, aby nie ponosić odpowiedzialności, a w razie zaostrzenia sytuacji ustawić się w ulubionej roli rozjemcy i sędziego.


Ludzie na granicy: serwis specjalny o sytuacji na pograniczu polsko-białoruskim


 

W rosyjskich mediach dominuje następujący przekaz: niewpuszczenie uchodźców jest niehumanitarne, ci ludzie chcą się dostać do Europy i to im się słusznie należy, Polska stawia jednak na siłowe rozwiązania wbrew międzynarodowym konwencjom. Białoruś w tym ujęciu jest czysta jak łza, nie narusza międzynarodowych zobowiązań. Telewizja natarczywym głosem Olgi Skabiejewej (prowadzącej jednego ze sztandarowych programów kremlowskiej propagandy „60 minut”) wyjaśnia: Zachód zdestabilizował sytuację na Bliskim Wschodzie, niech teraz za to odpowiada i płaci, przyjmując uchodźców. Nie tłumaczy przy tym, dlaczego rzekomo rozczarowani postępowaniem Zachodu mieszkańcy Syrii czy Iraku ciągną jednak na Zachód, a nie do Rosji czy Białorusi.

Putin sięgnął w tej grze po swoją przećwiczoną wielokrotnie metodę: stworzyć problem, a następnie eskalować, aż powstanie sytuacja, w której gracze dojdą do wniosku, że bez Moskwy nie da się go rozwiązać. A gdy już Rosja siądzie do stolika, wytrawnym ruchem rozda swoje znaczone karty, podyktuje własne warunki i już się nie ruszy. Co jest stawką w tej grze? Dalekosiężnym celem jest osłabienie jedności UE, skompromitowanie poszczególnych państw, zwłaszcza tych leżących blisko granic UE i Państwa Związkowego, nastraszenie Europy (zapewne po to było ogłaszanie kilka dni temu podpisania pakietu umów o zacieśnieniu współpracy wojskowej Białorusi i Rosji).


Wojciech Konończuk: System rządów na Białorusi ewoluuje w kierunku, dla którego określenia „autorytaryzm” czy „dyktatura” są już zbyt słabe.


 

Przy okazji na co dzień Rosja testuje czujność NATO (loty nad Morzem Czarnym i Bałtykiem) oraz solidarność sojuszniczą. Z zawziętą krytyką medialnych komentatorów spotkała się np. rozmowa prezydenta RP z szefem NATO. Moskwa od lat chce doprowadzić do sytuacji, w której zostanie podważony panujący układ bezpieczeństwa na kontynencie europejskim, po to, aby odepchnąć NATO od swoich granic, stworzyć coś w rodzaju pasa buforowego z państw Europy Środkowo-Wschodniej, no i – last but not least – nie wypuścić ze swego uścisku ani Ukrainy, ani Białorusi.

Od ubiegłorocznych wyborów Łukaszenka jest w pełni uzależniony od Moskwy. Realizuje plan Kremla, wywołując kryzys na granicy. Ale Kreml, jak zostało już powiedziane, do współudziału się oficjalnie nie przyznaje. Kontroluje sytuację, ale tak, aby nie było śladów. Jak napisali w swojej analizie eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Menkiszak i Piotr Żochowski: „Nie można wykluczyć, że w przypadku gwałtownego zaostrzenia sytuacji na granicy, spowodowanego np. incydentami związanymi z użyciem broni, Moskwa zdystansuje się od najradykalniejszych form działań Łukaszenki. Poważna, zwłaszcza niekontrolowana, eskalacja kryzysu, w tym w kierunku polsko-białoruskiego lokalnego konfliktu zbrojnego, rodzi dla niej ryzyka. Po pierwsze, Rosja najbardziej obawia się ewentualnej blokady granicy unijno-białoruskiej dla ruchu towarowego (przez Białoruś prowadzi jego kluczowy korytarz). Po drugie, znaczne zaostrzenie sankcji wobec Mińska niosłoby także negatywne konsekwencje dla Federacji Rosyjskiej, m.in. zwiększało koszty gospodarczego wsparcia Moskwy dla Białorusi. Mogłoby to uderzyć również w interesy firm rosyjskich. Po trzecie, pojawiłyby się prawdopodobnie dodatkowe ryzyka polityczne dla uruchomienia gazociągu Nord Stream 2, co stanowi doraźny priorytet Kremla. Po czwarte, mogłoby to utrudnić dialog w sferach politycznej i bezpieczeństwa rozpoczęty pomiędzy administracją Joe Bidena w USA i Rosją w sytuacji, gdy Moskwa – jak się wydaje – ma pewne nadzieje, że przyniesie on jej korzyści”.


W każdy czwartek nowy tekst Anny Łabuszewskiej w serwisie Rosyjska ruletka


 

Moskwa nerwowo reaguje na zapowiedź wprowadzenia wobec Białorusi nowych europejskich sankcji, zwłaszcza na rozważania o zamknięciu ruchu granicznego; eskaluje kryzys, aby ugrać swoje: zmusić UE (w tym przede wszystkim Polskę i Litwę) do złagodzenia postępowania, ugięcia się pod naporem, wpuszczenia uchodźców, podjęcia dialogu z izolowanym Mińskiem (Łukaszenka odgraża się teraz, że przepuści przez swoje terytorium kilkumilionową falę uchodźców z Afganistanu). Czy tego rodzaju nacisk znowu okaże się skuteczną metodą uprawiania polityki?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak Putin, Kaczyński,jak i Łukaszenko, to aktorzy odgrywający swe role w teatrze nienawiści. Politycznym teatrze, starym jak świat. Ginąć będą maluczcy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]