Berlin, 25 marca 2007

Jest co świętować i jest nad czym się zastanawiać. Polityczne przygotowania do obchodów półwiecza europejskiej integracji, które odbyły się w minioną niedzielę w Berlinie (Niemcy są obecnie "prezydentem" Unii), można potraktować jak pars pro toto problemów, z jakimi Unia nie może sobie poradzić od kilku lat, a które sprowadzają się do pytania: co dalej?
Czyta się kilka minut

Punkt wyjścia miał być przecież podobno taki, że tekst jubileuszowej Deklaracji Berlińskiej będzie czymś więcej niż tylko lapidarnym "wspólnym minimum", na jakie może się zgodzić 27 krajów Unii. Niemcy, prowadzący negocjacje w sprawie kształtu Deklaracji, podobno myśleli początkowo nawet o tym, że będzie ona sążnistym dokumentem, czymś w rodzaju wiążącego drogowskazu dla Wspólnoty na najbliższe lata. Skończyło się tak, że Deklaracja jest krótka, wzniosła i ogólnie słuszna i zawiera tylko jedno przesłanie polityczne. A właściwie życzenie, zawarte w przedostatnim zdaniu Deklaracji: przywódcy 27 krajów deklarują, że są zgodni, iż Unia powinna wypracować "odnowiony wspólny fundament" jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 r.

Tylko tyle. A może aż tyle? Bo patrząc na kilka ostatnich lat i na nieustające spory wokół projektu europejskiego traktatu konstytucyjnego [patrz dyskusja "Być i mieć w Europie" na str. 5 - red.], można odnieść wrażenie, że te dwa lata, które unijni przywódcy dali sobie na wypracowanie nowego "wspólnego fundamentu", to bardzo mało czasu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2007