Bądźmy niekonsekwentni

Polaków myślowego centrum, którzy nie dzielą świata na „nasz” i „obcy”, jest więcej niż ekstremistów, którzy opanowali media i politykę.

Reklama

Bądźmy niekonsekwentni

Bądźmy niekonsekwentni

11.08.2019
Czyta się kilka minut
Polaków myślowego centrum, którzy nie dzielą świata na „nasz” i „obcy”, jest więcej niż ekstremistów, którzy opanowali media i politykę.
MAREK MALISZEWSKI / REPORTER
N

Nie chodzę na marsze równości, bo nie chodzę na żadne polityczne marsze w Polsce – kiedyś pisałem w „Tygodniku”, dlaczego dziennikarze w demokratycznym kraju nie powinni uczestniczyć w takich demonstracjach.

Jest oczywiście teza, popularna zwłaszcza na lewicy, że marsze równości nie są polityczne; wręcz przeciwnie, są apolitycznym wezwaniem do tolerancji i miłości bliźniego. Jeśli tak, byłby to ewenement na skalę światową – wszędzie indziej na Zachodzie marsze Gay Pride (a parada równości jest ich polskim odpowiednikiem) są elementem całkowicie politycznej walki o poszerzanie sfery praw dla osób homoseksualnych, transpłciowych, agenderowych, demigenderowych, genderfluidowych i innych odmian płciowości opisanych w ostatnich dekadach – zainteresowanych odsyłam do literatury fachowej. Formy tych marszów są różne, w...

13998

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dziękuję za ten tekst. Dobrze, że jest trzecie nieliczne plemię osób, które zachowują dystans do obydwu stron walczących w wyniszczającej wojnie kulturowej. Prawdopodobnie jest też jeszcze jedna grupa. To ludzie, których to wszystko nie interesuje.

które będzie na tych, których uważa za przedstawicieli innych "plemion" patrzeć z góry i usilnie odcinać się od nich (czytając ten tekst można by było odnieść wrażenie, że autor np. uważa, że żaden ze zwolenników KOD-u rano nie myje się i nie odprowadza swoich dzieci do szkoły) nie ma sensu. Popieranie samodzielnego myślenia powinno prowadzić raczej do rozmycia się tej "plemienności". Uważam w ogóle, że wizja dwóch wielkich polskich plemion jest w znacznej mierze fałszywa, przykładowo prawicowcy potrafią przypiąć komuś etykietkę "lewak" i "tęczowy" dlatego, że... wyraża on opinię, że nie należy marnować żywności.

Przynależność do trzeciego plemienia wymaga odwagi, bo obie strony spolaryzowanego społęczeństwa będą ją postrzegać jako wrogą i niepotrzebną - wystarczy poczytać komentarze, by zobaczyć przedstawicieli tych dwóch plemion i ich reakcję na artykuł. ;)

W obecnej sytuacji pakowanie kija w szprychy opozycji bynajmniej nie wymaga odwagi, natomiast wynika ze szczególnego etosu, a raczej jego braku, a nawet nihilizmu moralnego. Jest jednak szansa, ze zwycieska szajka, która dała się już poznać jako szajka przestępcza, nagrodzi tych, którzy wsparli ją w dążeniu do władzy.

Nasza chata z kraja...

Wbrew temu co Pani pisze, nie zdołałam znaleźć pod artykułem ani jednego krytycznego wobec jego treści komentarza napisanego przez przedstawiciela "plemienia zwolenników PiS-u". Dodatkowo jestem przekonana, że niektóre (a być może nawet wszystkie) komentujące osoby które zaliczyła Pani do przeciwnego "plemienia" nijak się mają do opisu tegoż "plemienia" sporządzonego przez Dariusza Rosiaka (a w szczególności, potrafią myśleć samodzielnie w stopniu co najmniej nie gorszym niż robi to pan Rosiak). A tak na marginesie, uważam że człowiek samodzielnie myślący nie będzie dążył do jakiejś przynależności plemiennej, tylko będzie myślał swoje, robił swoje i starał się postępować zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą (przy czym będzie starać się w miarę własnych możliwości, żeby była to wiedza na przyzwoitym poziomie) i własnym sumieniem.

Szanowny TP, brzydko się Państwo tym tekstem bawicie. Jestem tym tekstem więcej, niż oburzony. Uważam ten tekst za zwyczajnie skandaliczny i poniżający dla każdej osoby chcącej rozeznać co to jest dobro, co to jest zło. Przywoływany przez autora tekstu symetryzm wypada pominąć milczeniem. Nie da się być w zgodzie z sumieniem niczym ten struś chowający głowę w piasek wobec spolaryzowanej politycznie sceny. Wszyscy zdają się jednak zapominać, że mowa jest o ludziach, którzy są w mniejszości, i którzy patrzą na to wszystko z coraz większym przerażeniem. To znaczy, że większe poruszenie i troska nad mniejszościami pojawi się dopiero wówczas, gdy popłynie pierwsza krew? A może dopiero po odesłaniu rzeczonych na Madagaskar? A może dopiero po ponownym otworzeniu obozów koncentracyjnych? Czy jest w redakcji TP choćby kropelka empatii, czy włączył się tam jakiś przedziwny dryf w stronę kompletnego nihilizmu i oderwania od człowieczeństwa? Czytam TP od lat i jest to jedna z najpierwszych lektur. Jednak po raz pierwszy poczułem się jakbym dostał w twarz.

Zgadzam się, ze to paskudny, amoralny tekst. Niestety, coraz więcej takich tekstów na łamach TP, co osobiście mnie bardzo dotyka, jako ze jestem czytelniczką Tygodnika od zawsze. Najwyraźniej Redakcja postanowiła zająć postawę "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek", co przekłada się jednoznacznie na opowiedzenie się po Ciemnej Stronie Mocy. Może jest jeszcze gorzej, może to efekt pełzającego zawłaszczania mediów przez przestępczą szajkę u władzy? Wysyp entuzjastycznych wypowiedzi opatrzonych nieznanymi nickami pod artykułem budzi podejrzenia, ze mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją.

że tak bardzo krytycznie Szanowny Pan ocenia tekst i działania Redakcji TP. Sam nie mam takich odczuć. Uważam PRMS za rozsądna propozycję, ponieważ żaden z obecnych ruchów społecznych czy partii politycznych nie umiał zmobilizować opisywaną grupę rodaków do podjęcia wspólnego i trwałego działania w podnoszonych sprawach. Czy ta próba zakończy się sukcesem, czas pokaże. Nie wiem skąd u Szanownego Pana zarzuty o nihilizm, oderwanie się od człowieczeństwa i chowanie głowy w piasek? Racjonalna ocena tego, co może sam zdziałać członek takiej grupy, jest, moim zdaniem, właściwa. W ostatnich czterech latach było kilka protestów, które zmusiły rządzących do wycofania się ze swoich projektów. Ale protestujący rozeszli się do domów. Zabrakło pary na wymuszenie zmian w innych, wprowadzonych już rozwiązaniach? Póki co nie ma mądrych. Zatem zamiast złorzeczyć na Redakcję TP proponuję powściągnąć emocje i dobrze się zastanowić na kogo oddać swój głos w najbliższych wyborach. Bo PRMS raczej się jeszcze nie zmaterializuje. Ale co ja tam wiem :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

ale nie wynika ona absolutnie z artykułu. W pełni się zgadzam z Panem w jednym; ruch myślących normalnie w normalnym(!) państwie. A nie wtedy, gdy się słowom nadaje odwrotny sens. Przypomnę frazeologię PRL: centralizm demokratyczny (dyktatura wewnątrzpartyjna), demokracja ludowa (ustrój totalitarny), partia się oczyszcza (coś jak dziś casus exmarszałka). Przy podobnej frazeologii trudno o normalność.

nie zostały przypadkiem zaszufladkowane przez autora jako niegodna szacunku "wojna plemienna" (a przynajmniej niektóre z nich)? I ile osób po przeczytaniu tego artykułu (lub innych artykułów o podobnym wydźwięku) będzie miało takie refleksje odnośnie pójścia na wybory jak Pan, a ile oświadczy, że w wyborach nie startują idealni kandydaci i dlatego oni na wybory nie pójdą, a tak w ogóle to nie chcą przy okazji wyborów popierać żadnego z "plemion" i w związku z tym nie mają na kogo głosować?

dylemat wyborczy Szanownej Pani. Widać jak na dłoni, że obecna forma demokracji nie przystaje do aktualnych potrzeb społecznych. Nierozważnie porzuciliśmy wysiłki w doskonaleniu zasady koegzystencji z bliźnimi. Nie wiem, czy udział w najbliższych wyborach coś zmieni. Z niepokojem myślę, czy nie doszliśmy do sytuacji, w której racjonalny wybór nie jest możliwy. Mimo wszystko wierzę w prawdziwość sentencji "módl się, a ręki przykładaj". Pozdrawiam serdecznie Szanowną Panią.

Nie rozumiem panskiego komentarza. Przeciez autor wlasnie zacheca zeby nie chowac glowy w piasek. Moze pan sprecyzowac?

Murem za PRMS!

wyrażam dla Autora. Bardzo trafna diagnoza. Zgłaszam akces.

Czy cena proponowanego własnego komfortu i spokoju wewnętrznych emigrantów nie będzie za wielka? A może własnie teraz trzeba budować most? Most dla Polski. Most wsparty na przyczólkach stworzonych przez aktywność przyzwoitych ludzi z różnych środowisk? Most życzliwej i uśmiechniętej, myślącej i zrównoważonej Polski? Zapalczywi mogą się dalej bić, ale pod mostem. Pozbawieni naszej uwagi!

Ne wiem, w jakim jest Pan wieku, ale jeśli odpowiednim - już widzę pańską "uśmiechniętą, zrównoważoną twarz" jako członka PRON-u:)))

Odzew ze zdziwieniem ze artykuł jest dostępny , to miła niespodzianka . Artykuł potrzebny bo coraz częściej w spotkaniach stosuje się procedury odstawienia telefonów i przyjmuje się zakaz rozmów na drażliwe tematy . Powróćmy do dyskusji , czasem podpartej wiadomościami z Google czy wilkipewdii.

Serdecznie witam i zapisuję się do PRMS w imieniu swoim i mojego małżonka. Nareszcie widzę nasze miejsce.

Zapewne w swoim czasie byli Państwo (wraz z małzonkiem) członkami PRON-u:))) A wcześniej - Frontu Jedności Narodowej:)))

Proszę poszukać członków PRON lub FJN w swoim plemieniu - zapewne jest ich tam więcej niż wśród ludzi samodzielnie myślących.

Nawet gdyby się Pani nie podpisała, byłoby oczywiste, ze autorem jest kobieta:))) Nie ma Pani pojęcia, jak nieraz przychodzi mi się wstydzić za przedstawicielki mojej płci. Jako osoba "samodzielnie mysląca" powinna Pani sobie chyba zdawać sprawę, ze wszelki symetryzm działa na rzecz PiS-u. Chyba że o to własnie Pani chodzi, jeśli tak, to bardzo przepraszam....

czy ruch myślących samodzielnie ma abstrahować od gwałcenia praworządności, a to akurat dzieło jednej ze stron, a nie obu. To chyba nie jest problem wymyślony przez grupkę znajomych z FB?

Nie uważa Pan, ze coś za dużo ostatnio na łamach TP artykułów jawnie pacyfikujących społeczny opór przeciw prawicowej łobuzerii?

Ważny tekst i zacna inicjatywa. Istnieje jednak jeden podstawowy problem, który utrudnia oderwanie się od pro- lub anty-PiSu. Nie zapominajmy, że podstawą sprzeciwu wobec PIS jako formacji politycznej był (i chciałbym wierzyć, że jest nadal) protest przeciwko łamaniu konstytucji, zawłaszczania mediów, prokuratury itd. czyli jednym słowem świadome i aroganckie rozmontowywanie państwa prawa i trójpodziału władz. To jest niedopuszczalne niezależnie od konotacji polityczno-kulturowych partii w krajach które teoretycznie wchodzą współcześnie w skład tzw. zachodnich demokracji. Absurdalna wojna kulturowa choć rozpoczęta wcześniej, nie była podstawą konfliktu. Teraz się brutalnie nasila, ale jest też moim zdaniem tematem zastępczym, który przesłania niestety sedno konfliktu. Nie sprowadzajmy dyskusji o kształt państwa do kulturowej wojny skrajnego liberalizmu ze skrajnym konserwatyzmem.

"Cztery nogi dobre, dwie nogi złeeeee…." Tak uproszczony slogan kierujący emocje manipulowanych odbiorców na właściwy tor funkcjonował już w wojnie zwierząt przeciw ludziom w "Folwarku zwierzęcym". Tak to działa i nic na to nie poradzimy. Nie trzeba więc sobie łamać głowy, gdzie się podziać ze swymi niejednoznacznymi opiniami, bo nie o to chodzi. Mamy opinie jakie mamy i śmiało możemy je mieć w domu. Ważne powinno być, co mamy robić i mówić, aby osiągnąć cel główny. Jaki? To właśnie każdy powinien sobie sam określić i starać się go osiągnąć. Czyli określić, jakiego państwa sobie życzy. I to jest sedno konfliktu. "Wojna kulturowa" być musi, bo jest konsekwencją pierwotnego wyboru celu nadrzędnego. Jeśli więc ktoś uzna, że należy odsunąć od władzy obecnie sprawującą ją zorganizowaną grupę, musi w imię osiągnięcia celu atakować ją na wszystkich frontach, nawet tam, gdzie grupa nie generuje wielkich szkód

Tak, artykuł bardzo cenny. Zgłaszam się do ruchu PRMS. Co innego światopogląd a co innego łamanie prawa i konstytucji, oszukiwanie i łamanie zasad demokracji. Przeciwstawianie się nieprawościom i łamaniu zasad demokracji jest niezależne od światopoglądu.

Tak, artykuł bardzo cenny. Zgłaszam się do ruchu PRMS. Co innego światopogląd a co innego łamanie prawa i konstytucji, oszukiwanie i łamanie zasad demokracji. Przeciwstawianie się nieprawościom i łamaniu zasad demokracji jest niezależne od światopoglądu.

Dla mnie tekst jest jałowy i nic nie wnosi. Autor najpierw przedstawia absurdalną dychotomię ("faszysta lub zdrajca") a później <<błyskotliwie ją demaskuje i obala>>. Sorry, ale to intelektualne przedszkole, a nie żaden Ruch Myślących Samodzielnie...

robi wrażenie czegoś w duchu nazwy "Prawo i Sprawiedliwość" (nie jesteś zwolennikiem PiS - jesteś przeciwko prawu i sprawiedliwości, nie popierasz PRMS - jesteś nieszczęśnikiem niezdolnym do samodzielnego myślenia).

Być może genialne teksty to te które u jednych budzą obrzydzenie (coś chce skruszyć ich swiat), a u innych zachwyt. Ten tekst jest sumą moich przemyśleń, dziekuję autorowi że ubrał to w słowa i że nie jestem samotny w tym sposobie myślenia.

i nie tylko ja, czy mamy zostać z gwałceniem konstytucji i trójpodziału władz? Z zakusami na wolność prasy? Jestem stary i pamiętam PRL, który zwalczałem czynnie, z pobytem w więzieniu włącznie. Taki ustrój ma wrócić?

Szanownego Pana. Nie chcę powrotu do PRL. I odpowiem tak. Sytuacja nie jest wesoła, bo okazuje się, że około 40 procent rodaków zdecydowanie nie podziela naszego niepokoju, a mieliśmy 4 lata, żeby ich przekonać do naszych racji. Nie wiem, czy na 2 miesiące przed wyborami coś możemy jeszcze zrobić. W każdym razie nie porzucam nadziei i modlitwy. Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

i pozdrawiam serdecznie - historyk :)

że autor zakłada, że "po obu stronach barykady" nie ma żadnych osób myślących samodzielnie? I kogo właściwie autor ma na myśli, kiedy pisze "dzielą świat na swoich i obcych, tych drugich traktując jak wrogów, których należy unicestwić"? Nie dotyczy to ani większości polityków, ani przedstawicieli najpopularniejszych mediów (o których autor pisze wcześniej, że są opanowane przez ekstremistów), osoby te nie nawołują do wydawania wyroków śmierci za poglądy polityczne. Myślę, ze autor w wielu miejscach przedstawia zafałszowany obraz rzeczywistości (być może sam nie zdaje sobie sprawy, że też w jakimś stopniu stał się ofiarą propagandy i dlatego ocenia niektórych ludzi gorzej, niż na to faktycznie zasługują).

Matematyka jest tu najważniejsza.76 proc. z wykształceniem podstawowym chce głosować na PiS.96 proc. naukowców uważa,że ocieplenie to skutek działań człowieka.Jeśli np.prezes PiS dzieli ludzi na lepszy i gorszy sort to widać tu złą wolę.Jeśli przeciwnicy PiS mówią o nich ciemnogród to fakt,że główny elektorat PiS-u to ludzie niewykształceni po części usprawiedliwia taką tezę.

Tekst oddaje moje odczucia w pełni. Zauważmy, że nie da się obecnie głośno powiedzieć, że fajnie byłoby wziąć trochę z Plemiona A i z Plemiona B. Możesz być tylko z nami albo przeciw nam. Nie możesz być za energią węglową i jednocześnie nie mieć nic przeciw kolorowym marszom. Nie możesz być za marszami i jednocześnie krytykować dmuchane penisy powiewające na wietrze jako symbol wolności (co mam powiedzieć kilkuletniej córce?).

zastępczy, pod którym rządzący chcą zręcznie ukryć swoje niemałe grzechy + gwałcenie demokracji + chamstwo. Wzywanie ludzi myślących samodzielnie, by nie popierali PiS ani anty-PiS, to w praktyce oddanie rządów dusz w Polsce walkowerem formacji podobnej tej, jaką przed laty Kisiel określił mianem "dyktatury ciemniaków". Przepraszam, nie po to w '68 siedziałem na Montelupich, by dziś spokojnie patrzeć, jak ogłupiały naród powierza nasze losy ciemniakom. A może jestem ekstremistą, panie Rosiak?

Dziękuję za ten tekst. Nie wiem czy powoływanie jakiegoś ruchu z ludzi ceniących sobie samodzielność ma większy sens, niemniej świadomość, że więcej jest takich, którzy z szacunku dla prawdy i drugiego człowieka, dają sobie prawo do dłuższego zastanowienia, zdania odrębnego lub nawet braku zdania, jest doprawdy uzdrawiającą.

Nie zgodzę się ze wstępem mieszkając w UK, Irlandii czy Kanadzie sam wielokrotnie byłem świadkiem jak w Pride ramie w ramie szli politycy przeciwnych opcji dobrze się bawiąc. A dalsze odniesie do tego jak wyglądają tam rzekome dyskryminacje pokazują zupełna nieznajomość autora jak to rzeczywiście wyglada „na zachodzie” co tak naprawdę podważa merytoryczność całego dalszego tekstu

Autor buduje obraz rzeczywistości oparty na najbardziej wyświechtanych (a często po prostu fałszywych) stereotypach, żeby postawić mało oryginalną tezę o konieczności krytycznego myślenia. Mniejsza z jego poglądami - o tych zawsze można dyskutować, o ile są czytelnie sformułowane - ale warsztat szwankuje na tyle poważnie, że właściwie nie wiem, z czym tu polemizować. Kwestia jest w zasadzie dość prosta: czy Polki i Polacy powinni być równi wobec prawa niezależnie od orientacji i tożsamości psychoseksualnej, czy nie? Jeśli ktoś upiera się, żeby nie zajmować stanowiska w tej kwestii, chcąc nie chcąc staje po stronie tych, którzy odpowiadają na to pytanie przecząco, bo to oni mają z takiej postawy większą korzyść.

Moje pytanie: czy czlowiek, ktory chce byc przynajmniej w jakims malym stopniu czlowiekiem swiadomym swego miejsca w swiecie i we wlasnym kraju, powinien miec opinie o tym, co sie dzieje w sadownictwie, w stanowieniu prawa, w zarzadzaniu Polska (sluzba zdrowia, szkolnictwo) w mediach; opinie o tym, gdzie prawda, gdzie klamstwo (oczywiscie sa to problemy tylko przykladowe). Jesli tak, to MUSI opowiedziec sie po jednej ze stron (tak, tak: nawet wybierajac mniejsze zlo). Co nie znaczy, ze musi chodzic na manifestacje. Jesli NIE - to zycze milego samozadowolenia w swojej bance mydlanej. Ale jak banka prysnie?

Nie potrafimy słuchać i nie słyszymy, jesteśmy skupieni na tym co chcemy powiedzieć oraz jak przekonać do naszych racji i poglądów. Do tego dokładamy oceny i inwektywy. Rozmowa jest polem bitwy, na którym jest tylko jeden zwycięzca. W taki sposób niczego nie zmienimy i nikogo nie przekonamy. Popieram pomysł stworzenia przestrzeni, w której każdy będzie miał szansę być wysłuchany, bez względu na poglądy, bez agresji słownej i emocjonalnej z przeciwnej strony, w duchu poszukiwania zrozumienia i budowania relacji na tym co łączy. Jeżeli taki jest zamysł autora, to chętnie się zaangażuję. Pozdrawiam.

Pan może nie zdaje sobie z tego sprawy, ale z tą swoją publicystyką z epoki bujania w obłokach i poglądami jak z przedszkola Pan się nadaje co najwyżej do klubu myślących i n a c z e j

Czy Autor nawołuje do bierności? Nie. Apeluje, by nie wyrażać nieprzemyślanych samodzielnie poglądów. Czy Autor twierdzi, że członkowie PRMS (fakt – kiepska nazwa:)) będą lepsi od innych? Nie. Prosi o szacunek dla ludzi, którzy w różnych kwestiach mogą mieć różne poglądy i nie chcą być szufladkowani, oceniani i odsądzani od czci i wiary. Czy Autor potępia jakąkolwiek partię czy formację? Nie. Rozlicza je z praktyk i zaniechań, których owocem jest bezmyślne szufladkowanie, ocenianie i osądzanie ludzi. Przechodzące w czyny. Czy Autor uważa, że Polacy są wyłącznie „faszystami” albo „zdrajcami”? Znów – nie. Ale ponieważ ekstrema są atrakcyjne, podział ten zawładnął publiczną dyskusją i skutecznie przysłonił cały kalejdoskop postaw, poglądów i myśli. Rzadko wypowiadam się na forum. I zawsze się dziwię, dlaczego inni, zabierając głos, nie przeczytają z uwagą tekstu, który komentują. Dlaczego samodzielne myślenie, do którego wprost nawołuje Autor, jest zastępowane różnej maści „odczuciami” i „wrażeniami”? O, moim zdaniem, skandalicznych wpisach „kalina 16” i „eddiepolo” nie wspominając... Bądźmy uważni. Zgłaszam akces do PRMS.

no niech będzie - w wyważonym rewanżu Pański uznam za dziecinnie n a i w n y, argumentację za bałamutną i chybiająca sedna sprawy - powiem więcej, na szerzeniu takich jak red. Rosiaka czy Pana poglądów zależy rządzącym dziś Polską bolszewikom, z takich jak wy śmieje się drwiąco towarzysz Piebiak i jego naczalstwo - Pan niech sobie myśli co chce, ja wolę s a m o d z i e l n i e

Artykuł jest mocno niejednolity i wyglądające sensownie postulaty łączy z odmiennymi treściami, być może więc jednak inni komentujący uważnie przeczytali artykuł, tylko odnoszą się do innych fragmentów niż Pan? W szczególności, autor w swoim artykule odmalowuje swoją wizję polskiej rzeczywistości, która niektórym może wydawać się krzywdząca i fałszywa. Przykładowo, na jakiej podstawie autor twierdzi, że obie strony "wojny kulturowej" "dzielą świat na swoich i obcych, tych drugich traktując jak wrogów, których należy unicestwić"? O sporze obu stron autor pisze dalej lekceważąco, że jest to "świat podobny do starcia Pepsi z Colą". Pisze Pan, że autor przeciwstawia się szufladkowaniu, jednocześnie jednak w wielu fragmentach on sam "szufladkuje" innych i przyczepia im etykietki, przykładowo przeciwników PiS-u określa mianem "lewica". Autor sugeruje, że "PiS", "anty-PiS" i "samodzielne myślenie" to rzeczy rozłączne i na różne sposoby "obrzydza" obie strony sporu, co jest czymś daleko wykraczającym poza to, o czym Pan napisał. Zauważam też inne usterki, ale o nich napisali już inni komentujący.

Drogi Panie, Autor bynajmniej nie uważa, ze Polacy sa wyłącznie "zdrajcami" lub "faszystami". Autor uważa gorzej - że ci, którzy są "zdrajcami" lub "faszystami", powinni w imię relatywizmu moralnego i symetryzmu politycznego cieszyć się względami i szacunkiem oponentów. Otóż NIE, NIE i jeszcze raz NIE!!! Mój wróg jest moim wrogiem i moim obowiązkiem jest zminimalizować jego oddziaływanie w przestrzeni publicznej. Najlepiej kartką wyborczą, ale żeby do tego doszło, trzeba to głupie społeczeństwo uświadomić. Bo głupie społeczeństwo, jak widać po pańskim poscie, ani rozumie, o co idzie walka, ani chce się w nią włączyć. Pewnie, po co, skoro rządzaca mafia wprawdzie grabi państwo, ale przynajmniej się dzieli łupem z popierającym ją motłochem

Brene Brown w swoim wystąpieniu o wrażliwości wypowiedziała zdania, które podsumowują dla mnie wywód Dariusza Rosiaka na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce, w szczególności ofensywy Kościoła i partii rządzącej na środowiska LGBT+. Mówi ona: „Twój komfort jest definicją uprzywilejowania. Twój komfort nie jest sednem tej dyskusji.” Odnosi się ona do jakiejkolwiek dyskusji, w której strona uprzywilejowana czuje się w jakiś sposób niekomfortowo, bo np. geje i lesbijki wychodzą na ulice i zachowują się w sposób odmienny od tego do czego przywykłem, by zwrócić uwagę na dotykające ich nierówności. Ale po kolei. Rosiak najpierw mówi o tej ofensywie (będę konsekwentnie w ten sposób nazywać to, co się dzieje, bo ustawianie środowisk LGBT+ na równi z K.K. i PiSem jest dla mnie całkowitym zakłamaniem sytuacji, nie mówiąc już o tym, że mnie osobiście oburza) w kategoriach wojny kulturowej. „Starciem Pepsi z Colą” nazywa walkę o prawa grupy ludzi, którzy są w naszym kraju systemowo dyskryminowani, narażeni na przemoc słowną i fizyczną i których prawa są drastycznie ograniczone. I to oburza mnie poniekąd najbardziej, bo czytam Tygodnik regularnie ze względu na Waszą wrażliwość i humanizm. Tutaj gdzieś ten humanizm nagle znika. Rozumiem, że to nie jest główna teza tego tekstu, więc łatwo też przejść nad tym jak opisana jest rzeczywistość w słowach autora od porządku dziennego – ja nie przejdę. Rzeczywistość życia osób LGBT+ w Polsce jest dramatyczna i wiele z nich wyjeżdża z kraju w kierunku normalnego życia i pełni praw. Gdzie tu Pepsi i gdzie Cola?! Rosiak zadaje pytanie: "Co mają robić ci, których w ogóle nie interesuje, co robią w swoim domu dorośli ludzie w przeróżnych dobrowolnie ustalonych konfiguracjach, ale nie chcą, by miarą naszego rozwoju cywilizacyjnego miał być przejazd ulicami Warszawy platform, na których postaci w lateksie z pluszowymi penisami odgrywają fantazje erotyczne?" Podpowiem – uznać swój uprzywiejowany status i przynajmniej nie przeszkadzać. Swoją drogą jeśli Dariusz Rosiak nie chodzi na Marsze Równości, to skąd ta wiedza o pluszowych penisach? Chodzę na Marsze Równości w Krakowie i jakoś nie widziałam. Może chodzi o Euro Pride, który jest imprezą o innym nieco charakterze niż Marsze Równości – ale po co się zagłębiać kiedy Polak centrum wstaje rano, myje zęby, pije kawę, odprowadza dzieci do szkoły i nikomu do łóżka nie zagląda? No i właśnie – tu leży dla mnie sedno uprzywilejowania i braku empatii w całym tym tekście. Bo Polak lub Polka LGBT+ tych prostych czynności wykonać po prostu nie może – tak, pasta do zębów i kawa dostępne są dla wszystkich, ale posiadanie rodziny… no więc już nie! Miliony ludzi w tym kraju nie mają prawa kochać i wychowywać legalnie dzieci, nie mają prawa do odwiedzania swoich partnerów w szpitalu, nie mają prawa do dziedziczenia itd. Nie mogą też okazywać sobie czułości w przestrzeni publicznej i wielu innych rzeczy, o których pan Rosiak nawet nie musi myśleć. "Nie mam złudzeń – PRMS może okazać się ruchem nielicznym, bo większość potencjalnych członków zajmuje się pracą, nauką, wychowywaniem dzieci, czytaniem książek, sprawianiem sobie i innym drobnych przyjemności, przeżywaniem osobistych sukcesów i dramatów, czyli życiem, a nie polityką." Aha! Czyli normalni Polacy zajmują się życiem, a nie polityką. No więc spieszę wyjaśnić, że społeczność LGBT+ też by się chętnie zajęła życiem, tylko cholera nie może. I wtedy właśnie życie musi stać się polityką, bo jak człowiek jest nielegalny, to walczyć musi o to, żeby go uznać. Piszę to i sama nie wierzę, że muszę to pisać! I widzę w tym triumf PiSu i tych odłamów K.K., które wytoczyły ofensywę przeciwko środowiskom LGBT+. Bo przestajemy widzieć ludzi w ludziach walczących o swoje prawa, a zaczynamy postrzegać tę sytuację jako walkę polityczną jakichś równoważnych sił. Powtórzę – nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. "Żyjemy w czasach, w których zainteresowanie drugim człowiekiem, wysłuchanie tego, co ma do powiedzenia, podzielenie się z nim życiowym doświadczeniem, wreszcie nauczenie się czegoś od niego jest traktowane jako dziwactwo. " Pięknie to brzmi, nie? Podpisałabym się pod takim empatycznym zdaniem. Gdyby nie było wydmuszką.

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]