Awantura o „indyjskie Gniezno”. Jak Narendra Modi podporządkowuje sobie historię i przyszłość subkontynentu

Premier Indii demonstracyjnie przewodził ceremonii poświęcenia hinduistycznej świątyni wzniesionej w miejscu meczetu, który 32 lata temu zburzyli hinduscy nacjonaliści. Indie są już państwem wyznaniowym – twierdzą krytycy Narendry Modiego.
Czyta się kilka minut
Premier Indii podczas ceremonii w hinduistycznej świątyni w Ajodhji, 22 stycznia 2024 r. // Fot. Rajesh Kumar Singh / AP / East News
Premier Indii podczas ceremonii w hinduistycznej świątyni w Ajodhji, 22 stycznia 2024 r. // Fot. Rajesh Kumar Singh / AP / East News

Wyznawcy hinduizmu wierzą, że w trakcie ceremonii nazywanej prana pratishtha jej uczestnicy wprowadzają boską istotę w martwy przedmiot, jakim jest posąg przedstawiający bóstwo. W tym przypadku w rolę jadźmana – osoby, w imieniu której odbywają się modły – wcielił się sam premier Narendra Modi.

W kluczowym momencie ceremonii, w akompaniamencie bębnów i piszczałek, premier Indii zdjął opaskę zasłaniającą oczy posągu młodego boga Ramy, po czym namaścił je kajalem, tradycyjnym środkiem do koloryzacji okolic oczu, który powstaje po spaleniu przypraw w bawełnie nasączonej aromatyzowanymi olejami. „Dzisiejszy dzień przejdzie do historii. Po latach zmagań i niezliczonych poświęceń pan Rama powrócił do domu” – podkreślał potem w przemówieniu Modi.

Uroczystości, które miały miejsce 22 stycznia w mieście Ajodhja, tutejsze media transmitowały na cały świat. Tłum Indusów zebrał się m.in. na nowojorskim Times Square i przy Piccadilly Circus w Londynie. Niektórym tylko nastrój psuła świadomość, że 300 mln indyjskich muzułmanów zapamięta poświęcenie świątyni Ram Mandir jako dzień upokorzenia.

KOLEJNOŚĆ ŚWIĄTYŃ | Ajodhja to miasto w stanie Uttar Pradeś, którego nazwę zna każdy uczeń w Indiach. Zgodnie z przekazem sanskryckiego eposu „Ramajana” właśnie tu miał przyjść na świat Rama, awatar boga Wisznu – jedna z najważniejszych figur w hinduistycznym panteonie. Także w micie założycielskim indyjskiej państwowości Ajodhja odgrywa rolę kluczową – mniej więcej taką jak dla Polski Gniezno.

Dla części indyjskich konserwatystów stosunki społeczne opisane w „Ramajanie” są nadal punktem odniesienia do rozważań o narodowym etosie. Uroczystość poświęcenia świątyni w tak ważnym dla historii Indii miejscu mogłaby zatem stać się wydarzeniem jednoczącym społeczeństwo. Mogłaby, gdyby nie jedna przeszkoda: w miejscu, gdzie ją zbudowano, 32 lata temu stał meczet.

Tradycja islamska utrzymuje, że w 1528 r. ufundował go Zahir ad-Din Muhammad Babur, założyciel dynastii Mogołów, która aż do XIX w. rządziła Indiami. Świątynia, zwana Babri Masdźid (meczet Babura), przetrwała do grudnia 1992 r., gdy podburzony przez miejscowych polityków tłum wyznawców hinduizmu podpalił ją, aby potem w tym miejscu wznieść świątynię ku czci Ramy.

Do wywołania zamieszek wystarczyła pogłoska, jakoby archeolodzy znaleźli w tym miejscu pozostałości Ram Dźanmabhumi – świątyni narodzin tego boga, która wedle tradycji miała stać tu w X wieku naszej ery. Prowadzone od końca lat 70. XX wieku badania terenowe istotnie potwierdziły w starszych warstwach kulturowych obecność zabudowy, która nie miała charakteru muzułmańskiego. Ale od tego do konstatacji, iż to pozostałości legendarnego przybytku, droga daleka. Indyjscy politycy ją skrócili, nie po raz pierwszy.

OBLICZA NEUTRALNOŚCI | Wyznaniowy spór o to, kto był pierwszy w Ajodhji, ma wielowiekowe podłoże. W XIX w. Anglicy musieli zakazać wyznawcom hinduizmu organizowania prowokacyjnych procesji religijnych w pobliżu Babri Masdźid. Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej po uzyskaniu niepodległości przez Indie w 1947 r. oraz po oddzieleniu się od niedawnej brytyjskiej kolonii nowego państwa, Pakistanu. Rozdział był krwawy, zginęło ok. miliona ludzi, a 15 mln wygnano z domów.

Na fali niechęci do muzułmanów wyznawcy hinduizmu postawili na terenie meczetu w Ajodhji podobizny Ramy. Kilka lat później władze stanowe, lekceważąc zapisy świeżo uchwalonej konstytucji, która stanowi, że Indie są krajem neutralnym światopoglądowo, zabroniły muzułmanom praktyk religijnych na terenie ich własnej świątyni.

PRZYSZŁOŚĆ INDII | Władze w Delhi głoszą, że budowa nowego przybytku odbywa się wysiłkiem całego kraju i społeczeństwa. Zbiórki na ten cel, organizowane przez publiczne konsorcjum powołane do realizacji tej inwestycji, przyniosły do tej pory równowartość 630 mln dolarów, a liczba darczyńców miała przekroczyć pół miliarda! Do budowy ściągnięto surowiec z całego kraju. Projekt nie przewiduje użycia ani jednego elementu ze stali – to symboliczne odwołanie do „Ramajany”, która traktuje o epoce, gdy na terenie obecnych Indii nie używano jeszcze tego materiału.

Jednocześnie rządząca od 10 lat Indyjska Partia Ludowa Modiego – ideologicznie najbliższa hinduskim nacjonalistom – nie ukrywa, że projekt Ram Mandir to kolejny krok w kierunku hinduizacji państwa oraz symboliczne uderzenie w indyjskich muzułmanów. Czyli w grupę społeczną, której ekipa Modiego usiłuje nadać status obywateli drugiej kategorii.

W ramach swoistej rekompensaty wyznawcom Proroka władze przyznały działkę: mogą sobie zbudować nowy meczet. Tyle że 40 km od miejsca, gdzie stał historyczny meczet Babura.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Awantura o indyjskie Gniezno