Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Asad odcina pomoc

Asad odcina pomoc

25.07.2016
Czyta się kilka minut
Wojska syryjskiego dyktatora kontrolują ostatnią drogę, którą do mieszkańców i powstańców we wschodnim Aleppo trafiało zaopatrzenie. 300 tysięcy ludzi może zostać odciętych od wszelkiej pomocy.
Syryjski powstaniec i dziewczynka ranna w nalocie na wschodnią, pozostającą pod kontrolą opozycji, część Aleppo. 8 lipca 2016 r. Fot. Abdalrhman Ismail / REUTERS / FORUM

​Trzy dni. Przez trzy dni miały milczeć armaty, a samoloty zostać na ziemi, by Syryjczycy mogli świętować po zakończeniu ramadanu, miesiąca postu. Ale nie minęły 24 godziny, a reżim Baszara al-Asada przestał się czuć zobowiązany do przestrzegania tego rozejmu. Wojska rządowe uderzyły na pozycje powstańców w północno-zachodniej części Aleppo – ostatniego dużego syryjskiego miasta, którego znaczna część pozostaje w rękach umiarkowanej opozycji. Z informacji, tym razem wyjątkowo zgodnych, jakie dotarły z Damaszku i od opozycji, wynika, że siły rządowe były wspierane przez rosyjskie lotnictwo, które prowadziło naloty na powstańcze pozycje.

Już tylko kilkaset metrów dzieliło żołnierzy Asada od Castello Road. Droga ta – nazwana tak od położonej przy niej restauracji Castello – to ostatnia trasa, którą można było dostarczać zaopatrzenie do wschodniej części Aleppo, pozostającej pod...

3730

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nazywanie bojówek Al-Kaidy powstańcami brzmi dosyć zabawnie, bo to one dominują w Aleppo po stronie sił sprzeciwiających się Asadowi. Może nazwijmy rzeczy wreszcie po imieniu, tam jest wojna, a na wojnie nie ma "sprawiedliwych", na wojnie każdy walczy o przetrwanie. Syria to jeden z kilku teatrów wielkiej wojny wewnątrzislamskiej. Walczą sunnici przeciw szyitom, a my oceniając tą wojnę mamy schizofrenie. To sunnici dokonują u nas na potęgę zamachów, ale to właśnie sunnitów w świecie arabskim na potęgę wspieramy. I tak Iran to reżim, Asad to dyktator, ale Arabia Saudyjska jest cacy, a Erdogan to legalny przywódca, trochę mdli na te wszystkie przekłamania. Asad nie ma dużo czasu, paraliż tureckiej armii nie potrwa wiecznie, nowa zreformowana armia Erdogana może będzie mniej kreatywna i gorzej przeszkolona, ale będzie bardziej fanatyczna i bardziej skłonna do wykonania najbardziej nawet absurdalnego rozkazu. Asad naprawdę nie ma zbyt wiele czasu by przygotować skuteczną obronę przed inwazją która może Kurdów i alawitów w Syrii odesłać w niebyt. Jeśli Erdogan zdecyduje się na inwazję, Aleppo będzie pierwsze (raczej, Erdogan to Erdogan), tako rzecze geografia. Ps. Jeśli turecko-rosyjskie porozumienie jest trwałe a nie jest tylko zasłoną dymną to jedynym sposobem na jego trwałość jest podział Syrii na strefę rosyjską i turecką, żadne inne porozumienie nie ma szans na przetrwanie. W takim kontekście by "oszukać" świat Turcja musi mieć pretekst by dokonać ograniczonej inwazji, a strona przeciwna musi mieć odpowiednie zaplecze by Turcja nie zechciała wyłamać się z "układu" i nie zapędziła się pod Damaszek. Rosyjska (choćby i tylko w formie lotnictwa i "zielonych ludzików") i turecka armia staną na przeciw siebie jako gwaranci pokoju lub piekła, jeśli jednak zechcą z sobą walczyć.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]