90. urodziny Williego Nelsona

Jest głosem Ameryki, mistrzem rubato, słynącym z ciepłego, rozwibrowanego, lekko nosowego barytonu.
Czyta się kilka minut
 / SUZANNE CORDEIRO / EAST NEWS
/ SUZANNE CORDEIRO / EAST NEWS

Jest twarzą Ameryki, w której część zmarszczek zdaje się należeć do rednecka z Południa, część do hipisa z Zachodniego Wybrzeża, a część – nie tylko ze względu na polityczne sympatie – do nowojorskiego inteligenta. Jest symbolem Ameryki, tyleż ze względu na pasmo sukcesów i nagród, co lata ciężkiej pracy i klęsk, które je poprzedziły. Pierwszą płytę wydał jako 30-latek, pierwszy raz na topie znalazł się po czterdziestce, a wcześniej zatrudniał się m.in. przy zbieraniu bawełny i produkcji siodeł; był też obwoźnym sprzedawcą encyklopedii, które wciskał równie jak on dotkniętym przez los – jak kiedyś śpiewał – „aniołom latającym zbyt blisko ziemi”. Doświadczył rozpadu rodziny, utraty domu i majątku. Pewnej zimowej nocy położył się na środku drogi, z nadzieją, że rozjedzie go samochód. Żaden się nie pojawił, więc – wspomina – „musiałem ruszyć d... i jak wszyscy inni w tym zimnym świecie kombinować dalej”. Zaczął od pisania tekstów: jego pierwsze hity, „Family Bible”, „Night Life” czy „Crazy”, podbijały listy przebojów w wykonaniu innych piosenkarzy.

Willie Nelson obszedł hucznie 90. urodziny. Nie sposób wyliczyć artystów i przebojów dwudniowego koncertu, jaki odbył się z tej okazji w Hollywood Bowl – dość powiedzieć, że podobnie jak Nelsona, żadnego nie da się uwięzić w ortodoksji jednego gatunku. Choć zaczynał od country, od lat nagrywa utwory z kanonicznych songbooków jazzu i popu, a także muzyki niezależnej, reggae czy rapu. Podczas urodzin zaśpiewał m.in. „Roll Me Up and Smoke Me When I Die” ze Snoop Doggiem, ale o umieraniu nie myśli: koncertowe plany rozpisał co najmniej do października, a na brak nowych piosenek fani również nie narzekają. Trudno się dziwić, „Jeśli nie masz nic do powiedzenia, niczego nie nagrasz” – napisał w utworze „­Shotgun Willie”, bagatela, 50 lat temu.©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Wieczny Willie