Zrozumieć życie wieczne

Jeden z największych mistrzów podejrzeń, Zygmunt Freud, uważał, że Bóg jest "uwznioślonym ojcem". Za obraz Boga odpowiedzialny jest mechanizm obronny, jaki powstaje w człowieku, gdy zostaje on przez kogoś porzucony.
Czyta się kilka minut

W podobnym duchu Bertrand Russel uważał Boga za Wielkiego Podglądacza świata, ideę dobrego Boga zaś uznał za wymyślenie sobie wielkiego płaszcza, pod którym można ukryć się przed Jego wzrokiem. Ale nie zżymajmy się na ateistów. Przecież sami tworzymy sobie obraz Boga jako surowego i niezdolnego do przebaczenia, oddalonego od świata i ludzkich spraw. Nierzadko mamy tendencję postrzegania siebie jako niewolników Boga niż jako jego synów i córki.

Jedno z najważniejszych zdań ewangelii to fragment nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem: "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne". Zdanie to rzadko bywa cytowane w naszych kościołach i katechezach, chociaż egzegeci nazywają je sercem Ewangelii. Gdyby na przestrzeni czasów zaginęły wszystkie kodeksy ksiąg Biblii, a do naszych czasów przetrwałby jedynie ten mały strzępek, dotarłaby do nas kwintesencja chrześcijańskiej nauki o Bogu, świecie, człowieku i Jezusie Chrystusie.

Życie wieczne, o którym tu mowa, nie jest idealizowanym życiem po życiu. Raczej jest to świadomość ciągłości naszej egzystencji. Jest to przekonanie, że to, co nastanie "tam", jest już obecne "tu". Bo Bóg - tak wierzymy - nie jest oddalonym od nas Wielkim Zegarmistrzem Świata, ale troszczącym się o świat Emanuelem - Bogiem z nami. Rozmowa Jezusa z Nikodemem objawia nam zatem obraz Boga i człowieka niebędący projekcją ludzkich lęków i fobii. Bóg Jezusa to Bóg kochający człowieka i jego świat, w którym on żyje i pracuje. Jest to Bóg pragnący, aby świat człowieka, czyli nasza codzienna rzeczywistość, została zbawiona nie w jakiejś odległej perspektywie, ale już teraz. Jest to Bóg, który pragnie, aby człowiek odnalazł swoje pierwotne centrum duchowe. Jest to Bóg, który nie chce, aby ludzie byli sobie obcy, czyli martwi dla siebie nawzajem, ale aby mieli życie.

Waga miłości została potwierdzona przez jej miarę. Mówi o tym Hans Urs von Balthasar, że Bóg już wyczerpał całą swoją miłość, kochając swojego Syna, a jednocześnie ukochał świat do szaleństwa "oddania swojego syna w ciemność porzucenia Boga". Ukochał do szaleństwa złożenia samego siebie w ofierze tam, gdzie ludzie mówią: nie ma Boga.

Paradoksalnie Boże pragnienie zbawienia świata nie istnieje w izolacji od ludzkich decyzji. Dlatego teologia słusznie nazywa to pragnienie planem lub projektem zbawienia. W darze bezwarunkowej miłości Boga do świata tkwi niestety ta przerażająca możliwość odrzucenia miłości. Bóg stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas - mawiał

św. Augustyn. To zdanie idealnie oddaje nasze miejsce w Bożym planie zbawienia. Jest to miejsce ludzi rozumiejących, czym jest zbawienie i życie wieczne. Kto w to nie wierzy i to odrzuca, może po prostu jeszcze nie zrozumiał, czym jest ów dar życia wiecznego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2008